Oswoić połóg czyli 11 rad dla młodego taty

Poród jest takim wysiłkiem, że gdyby go przełożyć na jakąkolwiek fizyczną pracę, po jej wykonaniu musiałby nam się należeć przynajmniej dwutygodniowy urlop. A tu nie dość, że nie ma urlopu, to jeszcze pojawia się nowa praca, w którą trzeba się wdrożyć od razu i nie ma bimbania na szkoleniu, z miejsca zaczynasz robotę.
W takich okolicznościach przyrody młody tata ma prawo być zdezorientowany, może nawet sfrustrowany i nie bardzo wiedzieć jak się zachować, co powinien robić, a czego lepiej nie. Nie ma w tym nic złego, to dla niego całkiem nowa sytuacja. Jak się w takim razie zachować? Służę zatem pomocą, czytajcie młodzi tatusiowie i dzielcie się między sobą!  Czytaj dalej Oswoić połóg czyli 11 rad dla młodego taty

Home office i ciche zabawy czyli nie taki diabeł straszny jak go malują

Jeszcze tydzień temu łudziłam się, że może to wszystko jest na wyrost. W niedzielę wieczorem czekałam przed telewizorem aż wyjdzie pan Mateusz i powie: haha, rodzice, żartowaliśmy, nie zamykamy szkół! Nie odnotowaliśmy nowych przypadków zakażenia wirusem, wszystko jest w porządku, no worries. 

No cóż, nie wyszedł i nie powiedział. Trzeba było zacząć życie pt. wychodzimy z domu tylko jeśli to naprawdę konieczne, staramy się pracować z domu i zmieniamy się w instruktorów kulturalno-oświatowych dla naszego dziecka.  Czytaj dalej Home office i ciche zabawy czyli nie taki diabeł straszny jak go malują

Pobawmy się!

Przeczytałam kiedyś mrożące krew w żyłach wyznanie matki odkrywającej przed światem brutalną prawdę – zabawa z dzieckiem jest… nudna. Nie ma nic pociągającego w powtarzaniu jednej czynności czterysta razy, wciąż i wciąż od nowa, jest to nuda w czystej postaci, wszystkie matki to wiedzą, ale żadna się nie przyznaje, bo na Instagramie lepiej wygląda zdjęcie ze wspólnej zabawy w pastelowym pokoju. Tym tekstem miała zerwać zasłonę milczenia, wykrzyczeć głośno, że matki umierają ze znużenia i wcale im się nie chce bawić ze swoimi dziećmi, a wszyscy ten wstydliwy fakt ukrywają, zaciemniając w ten sposób obraz macierzyństwa. Czytaj dalej Pobawmy się!

„Ale masz fajnie, dwa tygodnie w domu!” czyli koronawirus welcome to

Nie jest mi dane podzielić się z Wami tekstami, które mam w głowie i których nie jestem w stanie z braku czasu przenieść na klawiaturę. Nie jest mi dane również dokończyć tych, które już czekają w blokach startowych i chciałyby wybiec do ludzi, za co serdecznie Was przepraszam. 

Ale, ale! Teraz będę miała przecież mnóstwo czasu! Żłobek zamknięty, czekają mnie dwa tygodnie w domu, bez pracy, na luziku, w dresiku, bez mejkapu, bez mejli, powolutku, bez spiny, żyć nie umierać moi drodzy, żyć nie umierać! Czytaj dalej „Ale masz fajnie, dwa tygodnie w domu!” czyli koronawirus welcome to

Nie mogę gadać, jestem w rurze czyli wściekłe dziecko na pokładzie

Każdy moment rozwoju dziecka rządzi się własnymi prawami. I każdy, niestety, oprócz tych jasnych, ma także ciemne strony, które najbardziej dają w kość rodzicom. Kiedy Szymek się urodził słyszałam od wielu osób, że najtrudniejsze są pierwsze trzy miesiące, szczególnie jeśli maluch będzie miał kolki, ale “potem to już nauczysz się dziecka i dziecko Ciebie, zaprzyjaźnicie się i będziecie żyli długo i szczęśliwie”. Sratatata. Nikt wtedy nie  wspominał o tym, że po kolkach przychodzą zęby. Potem skoki rozwojowe. Gorsze dni. I tak dalej, i tak dalej… Czytaj dalej Nie mogę gadać, jestem w rurze czyli wściekłe dziecko na pokładzie