10 faktów o karmieniu piersią, których nie usłyszysz w żadnej szkole rodzenia

breast feeding

Zacznijmy prosto, szybko, bez ceregieli. Karmienie piersią to sprawa matki. Matki i dziecka, powiecie. Owszem, natomiast decyzję na początku musi podjąć mama, z dzieckiem tego nie przegada. Najważniejsze, aby była to faktycznie decyzja kobiety, podjęta bez żadnej presji, bez nacisków ze strony rodziny, szpitala czy położnej środowiskowej.
Załóżmy, że już postanowiłaś – chcesz karmić piersią. Czekasz na swoje największe szczęście, na pierwsze dziecko, codziennie gadasz do brzucha i już nie możesz się doczekać kiedy się poznacie na żywo. A potem okazuje się, że ktoś chyba zapomniał Ci powiedzieć jak to karmienie piersią wygląda tak na serio.

1. Karmienie piersią boli

Bolą nie tylko same piersi, o czym jeszcze czasem zdarzy się gdzieś usłyszeć. Komuś się “wymsknie” słowo o poranionych brodawkach, ale raczej nie powie Ci, że będziesz się czuła jakby ktoś zaciskał na Tobie żelazne koło, a jednocześnie wywracał wszystkie wnętrzności na drugą stronę. Tak nie będzie cały czas. Tylko na początku, kiedy obkurczać się będzie macica. Niby fajnie, bo im szybciej się obkurczy tym lepiej dla nas, mimo wszystko chyba lepiej jednak wiedzieć, że czeka nas ból zanim się przystawi dziecko do piersi po raz pierwszy. Ktoś może powiedzieć, że straszę. Ale ja serio wolałabym wiedzieć wcześniej, że to normalne, nie mam paranoi, nie przesadzam i przede wszystkim nie tylko ja tak mam.

2. Sama intuicja nie wystarczy

Osobiście znam 1 (słownie: jedną)  osobę, która twierdzi, że przystawiła dziecko do piersi i voila! rozpoczęła się droga mleczna. Początki mogą być naprawdę ciężkie i warto mieć tego świadomość, a jednocześnie nie zniechęcać się. Nie zawsze dziecko złapie pierś od razu, nie zawsze będzie dobrze ssało, nie zawsze mama wie jak prawidłowo przystawić malucha, nawet jeśli się naczytała i chodziła do szkoły rodzenia i filmików się naoglądała i myśli, że wszystko wie. Okazuje się, że potrzeba czasem ogromnego wsparcia, najlepiej dobrej doradczyni laktacyjnej, bo samej ciężko jednak to karmienie ogarnąć – i nie jest to nic złego! Wręcz przeciwnie – jeśli masz możliwość skorzystać z takiej porady, wal jak w dym.

3. Masz wrażenie, że wszyscy oprócz Ciebie karmienie piersią mają w małym palcu

Każda osoba, którą spotkasz na swej drodze podczas pobytu w szpitalu, będzie Ci mówiła co innego. Przystaw bardziej tak, a bardziej tak, przytrzymaj główkę, zostaw główkę, karm na siedząco, połóż się do karmienia, odciągnij laktatorem, rany boskie żadnych laktatorów, daj mu butlę, nie dawaj butli, bo rozwalisz laktację… masz wrażenie, że WSZYSCY wiedzą co masz robić oprócz Ciebie. A to dopiero początek. Im dalej w macierzyństwo, tym doradców będzie więcej i rady staną się coraz dziwniejsze. Także po prostu – relax, take it easy.

4. Dziecko może chcieć jeść co chwilę

Wy też słyszałyście tę bajeczkę, że dziecko je co 3 godziny? Magiczne 3 godziny bez karmienia, phi. Toż to Dumbledore do spółki z Gandalfem i Papą Smerfem nie byliby w stanie takich czarów uskutecznić. Może na samym początku, kiedy noworodek nie wie jeszcze, że żyje. Albo kiedy traficie na wyjątkowo nieskomplikowany w obsłudze egzemplarz (podobno wystépuje w przyrodzie, ale raczej rzadko). Jeśli mogę podzielić się anegdotą z naszego życia to otóż w pewnym momencie patrzyłam co godzinę na zegarek i zdarzało mi się myśleć “o, już 11:20, a jeszcze nie chce jeść, a przecież skończył jeść o 10:30…” – i tak co godzinę, po czym zwykle rozlegał się “alarm” i karmienie zaczynało się od nowa.

5. Wyjście do sklepu będzie niczym wyprawa do raju,

okupiona jednak ciągłym spoglądaniem na zegarek (ile już nie je? pół godziny??? muszę się pospieszyć!) i na telefon (może jestem potrzebna? może zgłodniał wcześniej? niech mi chociaż wyślą zdjęcie, że śpi, byłabym spokojniejsza!). 

6. To nie takie łatwe karmić sobie gdzie się chce

Niby ciepłe mleko masz zawsze przy sobie, a jednak to nie takie hop siup wystawić cycka i karmić. Starasz się jak możesz żeby znaleźć ustronne miejsce, co wcale nie jest łatwe, zasłaniasz się, ale i tak nie jesteś pewna czy ktoś zaraz nie spojrzy wymownie albo, co zdecydowanie ważniejsze, czy dziecko będzie chciało współpracować, nie rozproszy się czymś i nie odstawi szopki, mimo że w domu je spokojnie. Teraz już bym się tym nie przejmowała szczerze mówiąc, ale przy pierwszym dziecku wiem, że takie karmienie w miejscu publicznym to nic przyjemnego.

7. Początki karmienia to wiszenie na piersi

Pisałam już o tym więcej tutaj, dając pro tipy co zrobić żeby kanapę przemienić w centrum mlecznego dowodzenia. Generalnie trzeba się uzbroić w cierpliwość,co tu dużo gadać. Dziecko wisi na piersi większość dnia, ale to nie jest nic nadzwyczajnego, ono nam rozkręca w ten sposób laktację.

8. Podczas karmienia niewygodnie przewraca się kartki w książce.

Dlatego uzbroiłam się w aplikację Legimi (to nie jest post sponsorowany ;)) i wystarczył jeden klik żeby zmienić stronę, poza tym setki książek miałam na wyciągnięcie ręki – coś pięknego! 😀

9. Karmienie bywa nudne

Kiedy widzisz te wszystkie słodkie zdjęcia matek karmiących, które z rozrzewnieniem wpatrują się w swoje bobasy to sorry, ale to nie jest obrazek codzienności. Wykonywanie jednej czynności przez kilka godzin dziennie może być zwyczajnie nudne i nie ma w tym nic dziwnego, nie ma co się silić na wielkie słowa, ot co.

10. Może Ci się zdarzyć zapomnieć, że masz na sobie tylko spodnie i otworzyć tak drzwi.

Na obolałe sutki czasem najlepsze co możemy zafundować swoim piersiom, to ich wietrzenie. Także hasamy sobie tak po chałupie, a potem nagle dzwonek do drzwi, no może się człowiek zapomnieć. Mnie się nie zdarzyło AŻ tak, ale otwierałam raz drzwi trzymając jedzącego Szymka na rękach. To był kluczowy moment – mogłam go albo odłożyć, otworzyć drzwi i zapomnieć o drzemce albo otworzyć z kończącym jeść dzieckiem i po chwili odłożyć go do łóżeczka. Chyba żadna matka nie miałaby wątpliwości co zrobić. No dobra, miałam lekki dylemat, ale tylko przez ułamek sekundy.

breast feeding

Mogą Ci się spodobać również:

5 komentarzy

  1. Wieczorniaki!
    Ukłony dla każdej matki – niezależnie od sposobu karmienia dziecka. Karmiłam piersią, karmiłam mlekiem modyfikowanym, karmiłam piersią inaczej (karmienie mlekiem mamy – odciągniętym laktatorem). Każde karmienie było inne, ale każde przepełnione miłością, czułością i każde wzmacniało moją więź z dziećmi.
    Brawo dla Was!

  2. Bardzo dobry wpis. Powiem ze swojej strony, że sama karmiłam krótko, bo musiałam szybko wrócić na studia żeby nie zawalić roku, jak napisałam o tym kiedyś na jakiejś grupie i zostałam tak zmieszana z błotem za to że przestałam karmić i podaje dziecku syf i szkodze mu mlekiem modyfikowanym, że autentycznie zaczłęam mieć wyrzuty sumienia i czułam się gorszą matka.

    1. O nie! To najgorsze co można powiedzieć matce. Najważniejsze, żeby dziecko było najedzone i oboje z mamą byli szczęśliwi. Szczególnie jeśli mama w tym czasie się rozwija. I nikt nie ma prawa nas za to sądzić.

  3. Prawda! Ja chodziłam po domu raz z jednym, raz z drugim cycem wywalonym na wierzchu, nie opłacało się chować, kiedy synek miał cyckowe dni. A bywały i takie. No i raz tak wyleciałam do kuriera, w ostatniej chwili uświadomiłam sobie, co wyprawiam i zasłoniłam się swetrem. Ja czekałam na ten moment z folderów dla przyszłych mam – siedzisz wygodnie na fotelu, dziecko wpatruje się w Twoje oczy, Ty w oczy dziecka, uśmiechasz się, jest taka sielanka, że brakuje tylko melodyjki z bajki. Te momenty przyszły, ale dużo, dużo później. Początki wspominam gorzej, chociaż zawsze uważałam karmienie piersią za cudowne doświadczenie i nie porzuciłam tej decyzji.

    1. Ja też uważam, że karmienie piersią jest super i karmiliśmy się ponad rok <3 Ale początki nie należą do najprzyjemniejszych momentów macierzyństwa, taka prawda. Uwielbiam hasło "nie opłacało się chować", dokładnie tak bywa! 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *