Dzień dobry, co słychać?

Termin porodu, zwanego rozwiązaniem – co brzmi nieco archaicznie, ale mniejsza o to – zbliża się nieubłaganie. Ciąża jest już donoszona, pokoik gotowy, możesz bez paniki czekać na poznanie swojego maluszka i spotkanie po drugiej stronie brzucha. W niektórych przypadkach wręcz wskazane byłoby rozpoczęcie akcji porodowej. Wskazane dla budżetu domowego rzecz jasna, ponieważ zależność jest niezwykle prosta – ilość czasu spędzonego w nerwowym oczekiwaniu jest wprost proporcjonalna do zamawiania kolejnych malutkich słodkich ubranek i całej reszty niezbędnych rzeczy, bez których wychowanie dziecka absolutnie nie może się udać.

Jeśli dolega Ci niewiele więcej poza wielkim brzuchem i trochę słabszą kondycją, to jeszcze nie powód do radości. Lubisz te chwile spędzone w ciszy, z książką, gazetą, kawą. To leżenie na kanapie bez wyrzutów sumienia. Długie spacery po mieście, spotkania ze znajomymi. Spanie i odpoczywanie do oporu, chociaż wiesz, że na zapas się nie da. Już niedługo dojdziesz do wniosku, że prezent od losu jakim jest spokojna końcówka ciąży, musi mieć też swoje drugie dno. Taka karma.

Pytania kierowane w stronę ciężarnej, starającej się za wszelką cenę nie panikować na myśl o zbliżającym się porodzie, powinny na tym etapie brzmieć następująco: co chciałabyś zjeść? Na co masz ochotę? W czym Ci pomóc? Kiedy idziemy na kawę?

A co słyszysz codziennie, CODZIENNIE przez kilka ostatnich tygodni?

Jak się czujesz? – wspaniale, wręcz powiedziałabym fantastycznie. Tylko zgaga wypala gardło, dziecko mi leży od tygodnia na pęcherzu i jak lubię naszą nową łazienkę, tak powoli zaczynają mi się nudzić te płytki, które oglądam mam wrażenie przez 80% dnia. Poza tym w kręgosłupie czasem łupnie – dwie bluzki zdążę wyprasować i muszę usiąść, wyjścia planować tak, żeby po drodze do miejsca docelowego były minimum trzy ławki, no a w nocy przy każdej zmianie boku się budzę i zaczynam operację typu przerzucanie tony węgla z jednej strony na drugą. O ile już zasnę, bo przecież największa aktywność zaczyna się wraz z przyłożeniem głowy do poduszki. Zgodnie z zasadą – mama leży na lewym boku, kopię w lewy bok, to samo z prawym bokiem. Czasem młodocianego poniesie fantazja i lewy sierpowy idzie prosto pod żebro, jakby to powiedzieć, no cóż, nic przyjemnego. 

Brak tupetu niestety więzi tę odpowiedź w gardle i mówisz po prostu – dobrze się czuję, całkiem spoko jest, naprawdę, polecam.

Pytanie, które jest hitem, brzmi – I JAK TAM?, w domyśle – i co? już? zaczęło się?

Tak, zaczęło się, właśnie sobie leżę na sali porodowej i między skurczami sprawdzam co tam się na świecie dzieje, media społecznościowe ogarniam, przy okazji odpisuję na wszystkie pytania dotyczące postępu porodu. Jest trochę ciężko, nie powiem, no ale miło, że pytacie.

Oczywiście wiem, że te pytania wynikają z ciekawości i ze wspólnego oczekiwania na nowego człowieka. I cieszę się, że miałam ostatnio i będę jeszcze mieć sporo okazji do zadania sakramentalnego “jak tam?”, ale na litość boską – przecież nikt nie będzie ukrywał faktu urodzenia dziecka do jego trzecich urodzin. Urodzi się to się dowiecie. Jak mleko – chcesz żeby się zagotowało, patrzysz na garnek, patrzysz, patrzysz, patrzysz i nic. Odwrócisz się – i mleko wykipiało, garnek przypalony.

Strach pomyśleć ile “jaktamów” nas omija, zatrzymując się na naszych rodzicach, rodzeństwie albo mężach/partnerach (bo wiadomo, że nie konkubentach skoro oni zwykle piją i wyrzucają dzieci przez okno), którzy nie chcą nas już dodatkowo stresować i nie przekazują nam tych pytań.

Dlatego najlepiej wyłączyć telefon, względnie dźwięki i dostęp do internetu i iść na spacer. Albo wziąć długą kąpiel. Albo wyciągnąć się wygodnie na kanapie, sięgnąć po ciekawą książkę i po prostu włączyć tryb relaks, rozkoszując się ciszą. Tylko że wtedy (true story) po kilku godzinach bez wi-fi telefon oszaleje od skaczących ikonek i oczom ciężarnej ukaże się 234958 wiadomości na Messengerze podszytych paniką, BO SKORO SIĘ NIE ODZYWA TO NA PEWNO RODZI.

Kurtyna.

7 Replies to “Dzień dobry, co słychać?”

    1. Kolejny post już w blokach startowych 🙂 Maluch skutecznie opóźnia publikację 😉

  1. Kochana, to się dopiero zaczęło 😀 u mnie w rankingu irytujących pytań zawsze wygrywa jedno, to o rodzeństwo..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *