A Ty? Co będziesz robić za 2 lata?

Wyobraź sobie, że to końcówka Twojej ciąży. Ten miesiąc, który trwa mniej więcej tyle co z siedem poprzednich, czyli dziewiąty miesiąc ciąży. Czekasz na TEN DZIEŃ, kiedy po drugiej stronie brzucha pojawi się nowy człowiek, kiedy poznacie się na żywo. Zastanawiasz się jak zmieni się Twoje życie, snujesz różne plany. Chcesz wiedzieć jak to będzie, kiedy już się urodzi, ale gdzieś w środku czujesz, że tak naprawdę nadal nie do końca wiesz czego się spodziewać.

Gdyby ktoś Ci powiedział, że dwa lata po porodzie będziesz:

  • Z autentyczną fascynacją przyglądać się przygodom Psiego Patrolu i śmiać się razem z Twoim 2-latkiem kiedy pan Humdinger znowu odwali jakiś numer;
  • Pozostawać oazą spokoju kiedy Twoje dziecko uderzy w najwyższe tony i pogrąży się w głębokiej histerii (przecież do tej pory uważałaś, że co to za rodzic, który daje się dziecku wykrzyczeć zamiast je uciszyć! teraz wiesz i czujesz, że najważniejsze to być obok i dać wsparcie);
  • Wstawać w nocy bez większych emocji i nie będzie Cię dziwić żadna godzina, którą zobaczysz w nocy na zegarku („O, 2:15? Spoko, spoko, co tam? Zły sen? Zimno? Przytulić?”);
  • Funkcjonować w ciągu dnia w miarę normalnie, nawet po nocnych pobudkach;
  • Wolała zostać w domu w piątkowy wieczór, układać klocki, bawić się w straż pożarną i czytać jak Kicia Kocia organizuje piknik niż biegać po mieście od klubu do klubu;
  • Smażyć oraz piec placki i pankejki wszelkiego gatunku (od słodkich bananowych, przez jabłkowe, marchewkowe i wszelkie inne, po wytrawne warzywne) z pewnymi oznakami uzależnienia od tychże i że będą Ci wychodzić okrągłe i zgrabne;
  • Robić te wszystkie placki i resztę czasem nawet w sobotę o 6:30 rano, tak jakby to była najnormalniejsza rzecz pod słońcem;
  • Cieszyć się jak, nie przymierzając, dziecko z zakupu e-booka z przepisami na drugie śniadania, a potem będziesz serwować swojemu maluchowi po kolei wszystkie te cudne potrawy;
  • Przechodzić obok szpitala, w którym rodziłaś, bez nagłego uczucia bólu wszystkich części ciała (czyli, że ten ból kiedyś jednak mija!);
  • Reagować nad zwyczaj entuzjastycznie na pojazdy typu pociąg, radiowóz lub śmieciarka, nawet jeśli Twojego dziecka akurat nie ma w pobliżu;
  • Spacerować po osiedlu kiedy zimno, cimno i zbiera się na deszcz. I jeszcze, że będziesz się z tego cieszyć.

To puknęłabyś się pewnie w głowę.

Ale nie musisz tego robić.
Bo teraz już wiesz, że to wszystko prawda.

Sto lat, Synku! Nie zmieniaj się, bądź zawsze sobą. Pamiętaj, że dla mnie zawsze będziesz najlepszy, niezależnie od tego czy zostaniesz prezesem banku czy kierowcą śmieciarki. Niezależnie od tego w co będziesz wierzył, na kogo będziesz głosował i kogo będziesz kochał. Zawsze będę obok Ciebie, kiedy będziesz mnie potrzebował.

Mogą Ci się spodobać również:

9 komentarzy

  1. Wieczorniaki!

    Gdyby ktoś mi powiedział dwa lata temu, co będę dziś robić – pomyślałabym, że zwariował.
    Nie uwierzyłabym,
    że zacznę biegać i nie zakończę po pierwszej próbie,
    że otworzę się na publiczne zwierzenia o własnym macierzyństwie,
    że twardzielka z przed porodów będzie płakać nawet przy reklamie masła ze słodkimi dziećmi w tle.

    Nic mnie już nie zdziwi, przestałam się zarzekać 😉

    Pozdrawiam, Agnieszka

  2. Macierzyństwo jest nieprzewidywalne 🙂 sto lat dla synka, niech będzie szczęśliwy 🙂

  3. Podpisuje się pod Twoim tekstem! Chociaż ja myślałam, że będzie gorzej 🙂 Pewnie dlatego, ze mialam wokół siebie koleżanki z trudnościami z dziećmi. Ale przyznam, ze mam szczęście: mój syn przesypia noce, odkąd skończył 3 m-ce i prawie nie budzi się w nocy :). Pozdrawiam serdecznie!

    1. Ja od roku już śpię w nocy 😀 Ale zdarzają się sytuacje typu katar, przeziębienie, jakiś zły sen, choć rzadko 😉

  4. Chyba jednak jestem inną mamą 🙂 Płacz mojego dziecka nadal robi na mnie wrażenie. Jeśli płacze, to znaczy, że coś nie jest w porządku. Dowiedujac się, co się dzieje, mogę mu jedynie pomóc, a nie zaszkodzić. Podobnie mam z budzeniem się w nocy – jako mama w Harmonii promuję pełne dbanie o siebie. Przerywany sen nigdy nie wpływał korzystnie na moje funkcjonowanie w ciągu dnia. Do dziś, choć mój syn ma już 7 lat, robi na mnie wrażenie godzina nocna, kiedy budzę się w nocy. 😉

    1. Ależ ja nigdzie nie napisałam, że płacz mojego dziecka nie robi na mnie wrażenia. Napisałam, że kiedy wpada w histerię to potrafię pozostać spokojna, po to, żeby jemu ten spokój przekazać. A zanim zostałam mamą raczej wydawało mi się, że należy takie dziecko jakoś ogarnąć i przywrócić do porządku, choćby mówiąc „uspokój się”. Dzisiaj wiem, że to nic nie daje, dlatego właśnie jestem spokojna (choćby tylko na zewnątrz) i to pomaga mojemu dziecku się uspokoić. Zresztą jeśli ktoś czyta bloga na bieżąco to o tym wie, polecam szczególnie tekst „Trudne emocje czyli jak przetrwać histerię dziecka”. A co do dbania o siebie, no cóż. Rozumiem, że niektóre dzieci w trosce o swoje dbające o siebie mamy nie budzą się w nocy, jednak przypuszczam, że zdecydowana większość z nich jednak czasem się budzi. Pozdrawiam.

  5. Wszystkiego dobrego dla syna 🙂 W sumie to nie mogę doczekać się tego wszystkiego. Nawet niewyspania i tego, że nie zawsze wszystko będzie szło po mojej myśli.

  6. Taaak, niech mi ktoś powie, jak to jest możliwe: budzić się co godzinę w nocy, w efekcie spać zaledwie 4, maksymalnie 5 godzin, a potem świetnie funkcjonować w dzień i tak od kilku miesięcy? 😁 sama się sobie dziwię. Szymkowi życzenia złożyłam na facebookowym profilu, a tu pozdrawiam wszystkie mamy, te wyspane i te wciąż liczące na przespaną noc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *