Ależ to jest ciężki temat!

Przeciętna matka zanim jej dziecko skończy kilka lat usłyszy jakieś pierdyliard razy, że “na pewno jej ciężko”, oczywiście od zatroskanych jej losem osób tzw. postronnych.. Zwykle z takim charakterystycznym westchnieniem, podparciem głowy ręką i spojrzeniem w sufit: “tobie to musi być ciężko”. To tak wiecie, jak ktoś nie wie co powiedzieć, ale myśli, że jak się naoglądał DISKOWERY to nie wypada rozmawiać tylko o pogodzie. I widzi Twoje dziecko w fazie buntu na cały świat, które jest akurat niewyspane, bo sąsiad odpalił wiertarkę albo po prostu jest jesień, cimno-zimno i jemu się nic nie chce. Albo właśnie coś mu się bardzo chce, tylko po prostu nie wie co i im bardziej nie wie, tym bardziej chce. A tu głos zza stołu: “musi ci być ciężko z takim maluchem”. 

  • Jak dziecko ma daleko do babć i dziadków to matka usłyszy, że ciężko jej tak samej, bez pomocy.
  • Jeśli z kolei mieszkają wszyscy razem to ciężko im, bo tak się cisną na paru metrach i co to za warunki dla dziecka.
  • Jak ma jedno i wraca do pracy to ciężko, bo jak to tak do żłobka dziecko oddawać.
  • Ale jak zostaje po macierzyńskim w domu to też na pewno jej ciężko, bo tak z jednej pensji to już w ogóle omatkobosko.
  • Kiedy jest w ciąży z drugim to w ogóle teraz to DOPIERO będzie miała ciężko.
  • O trzeciej ciąży to już w ogóle nie ma co wspominać, bo tego poziom ciężkości może nie udźwignąć.
  • Przy bliźniakach to już takiej matce prze-turbo-ciężko, wiadomo.
  • Jak ma termin na lato to ciężko, bo latem to się ciężko rodzi.
  • A zimą to w ogóle nawet nie ma co mówić, bo zimą to się ciężko ubrać nawet w tym dziewiątym miesiącu, dajcie spokój.
  • Jak ma dwóch synów to ciężko, bo z chłopcami to ogólnie ciężko.
  • Dwie dziewczynki to też ciężko, no bo ciężko i już. 
  • Synek i córeczka to jest ciężko na sto procent, bo się mogą nie dogadać czy coś tam, mniejsza o to, ale taka konfiguracja to też ciężko, no sorry.
  • Jak mała różnica wieku to ciężko, bo z pieluch nie wyjdzie i znowu się w nie pakuje.
  • Przy dużej różnicy ciężko, gdyż mateczka już się wyśpi, wypocznie, a tu znowu jeb, pieluchy i wstawanie w nocy.
  • Na wsi się ciężko mieszka z dzieckiem, bo wszędzie daleko.
  • W mieście ciężko, bo smog. 

No ogólnie ciężko jest, jak widać!

Tylko tak właściwie… co to kurde znaczy? 

Ludzie, ciężkie to jest sto kilo gwoździ. Albo pomalowanie się jedną ręką, kiedy w drugiej wierzga niemowlak. Ewentualnie ciężkie może być tłuste jedzenie dla wątroby, ale tu należałoby w zasadzie zapytać o zdanie wątrobę.

Owszem, są gorsze chwile, trudniejsze, czasem jako rodzice mamy chęć wystrzelić się w kosmos albo wniknąć w ścianę. Dobra, ale czy to jest aż tak nadzwyczajne żeby zostać ostemplowanym przez to jedno słowo na “c”? I że teraz co niby? Matka-Polka-Męczennica? Jakieś medale za to dają? Przelew na konto? Dodatek za pracę w trudnych warunkach? Że tak ciężko i źle? 

O ile się zdążyłam do tej pory zorientować, tak po prostu wygląda życie. Czy to z dziećmi czy bez. Zresztą co Wam będę tłumaczyć, każdy wie jak jest. Masz dwa etaty, kredyt, i samochód na raty to co, ciężko Ci? Prowadzisz taki tryb życia i już. Idąc tym tokiem rozumowania wszyscy mamy ciężko. Ale co mamy zrobić, usiąść i płakać, że takie nas smutne życie spotkało i nie urodziliśmy się szejkami arabskimi? Ja nie wiem czy życie matki jako takiej jest ciężkie. Ono po prostu jest, przeważnie całkiem nieźle zorganizowane, niezależnie od ilości dzieci i terminu porodu. Więc przestańcie biadolić, że „ta to ma na pewno ciężko”, a jeśli już to zamiast tego może po prostu przyjdźcie z obiadem albo czymś dobrym do kawy. Przyda się bardziej niż te smęty 😉

6 Replies to “Ależ to jest ciężki temat!”

    1. No ale właśnie – czy to jest tak naprawdę ciężko? I co to znaczy? 🙂

  1. Taka specyfika naszego narodu. jesteśmy ‚umęczeni’, wiemy wszystko najlepiej (a źródłem wiedzy jest TVPiS), i ogólnie nie dopuszczamy do siebie innego spojrzenia, niż swoje własne.

  2. Bo my taki ogólnie umęczony naród jesteśmy. Karmienie piersią też jest bardzo ciężkie, tyle kobiet mi to powtarzało, położne w szpitalu nawet, że to taka ciężka praca. I ok, początki nie były najłatwiejsze, ale potem okazało się to piękne i przyjemne! Czy to wstyd, że jest mi fajnie w domu z bobasem? I że przyjemnie jest go karmić, przytulać, leżeć z nim na macie? Jak ktoś mnie pyta, jak leci, to nie mówię, że stara bida, ale że właśnie fajnie jest! Super! Często widzę zdziwienie na twarzy, bo przecież wszędzie nie dość, że bida, to jeszcze stara i tak od wieków. A wszystko siedzi w głowie 🙂 przybijam piąteczkę i dziękuję za ten post!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *