Just do it!

Znacie tę frustrację, kiedy bardzo chcecie coś zrobić, ale wiecie, że nic z tego? Pewnie tak. Za to w dzieciach jest ten cudowny element niewiedzy, że czegoś się nie da. I próbują. Do skutku. Aż w końcu okazuje się, że się da, że można! My byśmy pewnie siedzieli, zamartwiali się po nocach, robili biznesplany, określali dedlajny, zajeżdżali Excela tabelkami z celami SMART. Po czym patrząc w kalendarz uznalibyśmy, że no kurde, w tym tygodniu to nie ma szans, może w przyszłym, zobaczymy. 

Dziecko takich rzeczy nie wie. Nie analizuje. Nie dzieli włosa na czworo. Chrzani te wszystkie cele-srele. Jednym słowem – nie wydziwia. Marzysz o czymś? Just do it!

Czytaj dalej Just do it!

Jak to ugryźć czyli rozszerzanie diety (cz. 1)

girl eating cereal in white ceramic bowl on table

Przychodzi taki moment kiedy na jedno z tych fascynujących pytań macierzyństwa (“je już coś innego?) można odpowiedzieć twierdząco. 

Do rozszerzania diety można podejść różnie. Na chłodno, traktując to jako marchewkowy etap przejściowy między mlekiem a “wszystkim innym”. Można w panice zastanawiać się skąd brać eko-sreko-bio produkty i czy ta kura na pewno była szczęśliwa za życia. A można uzbroić się w wiedzę, tak żeby na początku wyłączyć element paniki i po prostu zacząć działać. 

Czytaj dalej Jak to ugryźć czyli rozszerzanie diety (cz. 1)

Turbodoładowanie

Jak to mówią – żyj szybko, umieraj młodo! Taką zasadę chyba nieświadomie wyznaje mój 9-miesięczny syn, stwarzając przynajmniej kilka razy dziennie sytuacje prowadzące w prostej linii do pożegnania się z tym światem. Młodo. Bardzo młodo. 

Świat, jak wiadomo, lepiej wygląda z pozycji stojącej. Ciężko tak po prostu siedzieć i się podnieść (wie to każdy niedzieciaty w niedzielę rano, po sobocie), należy więc się chwycić. Czegokolwiek. Choćby brzytwy, a co tam. Może utrzyma te nogi a’la rozgotowany makaron, próbować zawsze warto. 

Co tam się czai w tej małej główce? Może…

Czytaj dalej Turbodoładowanie

Kto pyta nie błądzi?

forest trees marked with question marks

Ciepłe popołudnie, bez upałów, umiarkowane słońce, kilka chmurek, lekki wiaterek. Na spacer w sam raz. Idzie więc młoda mama, w wózku radosny bobas. Nagle na ich drodze pojawia się… sąsiadka. Albo sąsiad. Albo dawno niewidziana znajoma, ciocia mieszkająca ulicę dalej, wychowawczyni z czasów podstawówki czy ktokolwiek inny. Młoda mama już wie, że na zwykłym dzień dobry na pewno się nie skończy. 

Czytaj dalej Kto pyta nie błądzi?

Efekt motyla czyli otwieraj nieznajomemu

Przeciętny dzień z kilkumiesięcznym szogunem, chcącym spenetrować każdy kawałek przestrzeni, nieważne w jakiej płaszczyźnie. Latasz z wywalonym jęzorem ratując go od popełnienia przypadkowego samobójstwa, w międzyczasie lecisz też na szmacie, bo przecież proces jedzenia dowolnego posiłku kończy się ciapami na podłodze a’la późny Picasso. Starasz się też upić chociaż łyk kawy czyli najcenniejszego napoju w życiu matki. Spieszysz się póki jeszcze jest ciepła.

W takiej sytuacji zastaje Cię dźwięk domofonu. W myślach przeszukujesz wszelkie zakupy internetowe z ostatniego czasu. Szybko dochodzisz do wniosku, że na nic ważnego nie czekasz. A skoro już i tak wystarczająco brakuje Ci rąk i chętnie zamieniłabyś się w Filipa z Pszczółki Mai, postanawiasz najzwyczajniej w świecie olać dzwoniącego. Może to tylko ulotki. Albo pomyłka.

Czytaj dalej Efekt motyla czyli otwieraj nieznajomemu