Baśnie z 1000 i 1 (nieprzespanej) nocy

Nie wiem co ja sobie wyobrażałam licząc na to, że moje dziecko po względnym zaaklimatyzowaniu się na tym świecie zacznie sobie w nocy słodko spać. Najpierw myślałam, że to nastąpi po miesiącu – tak sobie wymyśliłam, nie pytajcie skąd mi się to wzięło, to jakiś wybitny hurraoptymizm był albo skrajna postać ciążowego kalafiora. Potem pomyślałam no dobra, te trzy miesiące pewnie trzeba będzie poczekać. Teraz już nie myślę, niech się dzieje co chce. Wiem za to jedną rzecz – autor hasła “śpi jak niemowlę” musiał mieć niezły ubaw patrząc jak ludzie zaczynają w nie wierzyć i myślą, że to tak na serio. O jego nieprawdziwości świadczyć może powracające jak bumerang pytanie “a przesypia noce?” – wciąż sobie powtarzam, że gdyby przesypianie całej nocy przez niemowlaka stanowiło normę, nikt by o to nie pytał. Z wypiekami na twarzy zapisałam się nawet na webinar o śnie niemowląt. Po ponad godzinie wiedziałam jedno – jak nie śpi, to nie śpi. Tak być musi i koniec, dorośnie to będzie spać bez wybudzania. Cóż.

Pocieszenie jest jedno – do wszystkiego można się przyzwyczaić. Ważne aby nie lekceważyć przeciwnika. Wydaje Ci się, że znasz nocny scenariusz, a tu nagle w środku nocy – improwizacja. Chyba nie muszę dodawać, że Mickiewicz się nie umywa i co on tam wie o improwizowaniu, no Konrad by się uśmiał.

Jeśli do tej pory dziecko budziło się dwa razy, a nagle postanawia wstać po raz trzeci, może nawet czwarty – następnego dnia ledwo żyjesz. Ale po kilku nocach z czterema pobudkami przyzwyczajasz się. A tu nagle psikus – jedna z pobudek wydłuża się do 1,5 godziny, bo przecież, jak już kiedyś pisałam (o tutaj) sen jest dla słabych, panie! Kiedy już i z tym się uporasz, okazuje się, że kolejnej nocy budzisz się kilkanaście razy. Bo brzuszek. Bo zęby. Bo katarek. Bo tak.

Baśń o niepamięci

Nie pamiętasz ile razy wstawałaś w nocy. Na początku chcesz wszystko zapamiętać, jakoś to ogarnąć w ambitnym umyśle młodego rodzica, potem próbujesz zapisywać, ściągasz aplikacje różnego rodzaju, a później stwierdzasz, że nie ma to większego sensu. Nie pamiętasz też, z której piersi jadło dziecko (albo ile miarek mleka wsypałaś do butelki). Postanawiasz korzystać z podpowiedzi wygrzebanych w internecie i cieszysz się, że jesteś taką nowoczesną mamą, w związku z czym przygotowujesz sobie bransoletkę (założenie jest takie, że masz ją na tej ręce, z której piersi dziecko ostatnio jadło), a potem w środku nocy myślisz sobie: “jasna cholera, czy ja już przekładałam tę zasraną bransoletkę?!”.

Baśń o wielkiej uczcie

Przysypiasz podczas karmienia, otwierasz oko i nie wiesz czy dziecko już zjadło, która godzina i ile tak siedziałaś z zamkniętymi oczami. Albo stoisz nad łóżeczkiem i zastanawiasz się czy stoisz nad nim, bo dziecko zgłodniało czy może właśnie je odłożyłaś i możesz spać dalej. Ewentualnie jeśli śpisz z dzieckiem – kiedy budzi Cię bliżej niezidentyfikowane szarpanie okazuje się, że zasnęłaś topless, a Twoja latorośl właśnie zgłodniała i dokonuje samoobsługi.

Baśń o czasozmieniaczu

Ledwo zdążyłaś przyłożyć głowę do poduszki i udaje Ci się przysnąć, słyszysz jak dziecko się wierci. Dziwne, myślisz, wydawało mi się, że spał dosyć mocno kiedy go odkładałam. Dajesz smoczek, nie pomaga. Patrzysz na zegarek i stwierdzasz, że tak, spał mocno. Dwie godziny temu.

Baśń o księżniczce na ziarnku grochu

Wiercipięta szamocze się z boku na bok, marudzi coś pod nosem, śpi na plecach, za chwilę na brzuchu, po chwili znów na plecach… A Ty się zastanawiasz gdzie możesz nabyć drogą kupna 99 materacy w środku nocy, żeby to pieprzone ziarnko grochu nie uwierało księżniczki tudzież księcia i dało Ci wreszcie zasnąć.

Baśń o księżniczkach i rycerzach

Zapisujesz się na zumbę. Albo na jogę, karate, cokolwiek. Idziesz pierwszy raz, jest fajnie, już się cieszysz na następne zajęcia. Ale czy przeszłoby Ci przez myśl trenowanie nowych umiejętności w samym środeczku czarnej nocy? Czy zerwałabyś się nagle do pozycji żurawia i usilnie trenowałabyś ją przez godzinę? Albo dwie?

Prawdopodobnie nie. Natomiast Twoje dziecko właśnie opanowało pozycję czworaczą, stawanie, siadanie, whatever i urządza trening z zacięciem godnym Ewy Chodakowskiej. Aż przebiega Ci przez myśl dołączenie do tych radosnych pląsów. Po czym uświadamiasz sobie, że jest trzecia nad ranem i czas kończyć tę szopkę.

Baśń o złym wilku

Dziś w roli czarnego charakteru my – rodzice, bezlitośnie przerywający zabawę i/lub zmagania z grochem, usiłujący uspokoić swe dziecię i wprowadzić je w stan błogiego snu chociaż do jakiejś bardziej ludzkiej godziny. I nie, nie da się połknąć dziecka żeby znalazło się z powrotem w brzuchu mamy.

Baśń o starym chińskim przysłowiu

Jak mówi stare chińskie przysłowie – człowieku, nie irytuj się. I to niech będzie hasło przewodnie każdej podszytej improwizacją nocy. Tylko spokój może nas uratować.

9 odpowiedzi do “Baśnie z 1000 i 1 (nieprzespanej) nocy”

  1. Mam dwóch synów i każdy przez pierwsze 3 lata swojego życia budził się w nocy co 2 godziny, więc prze 6 lat nie przespałam ani jednej nocy. Pozdrawiam wszystkie mamy.

    1. Podejrzewam, że większość mam tak myślało zanim nie zaczęły się nocne niemowlęce harce 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *