Pamięć absolutna czyli matka potrafi

Zdarza się czasem, że na tak zwane “dzień dobry”, ledwo co się oczy otworzy, trzeba przywdziać kostium superbohatera, pożyczyć od Hermiony zmieniacz czasu i zaopatrzyć się w hurtowe ilości relanium. Które to relanium ja nie wiem czy z kawą dobrze współgra, szczególnie jeśli się ją przelicza na litry, ale co tam. Chodzi o to, żeby być wyluzowanym i nie stresować się nadmiernie o poranku, a jednocześnie zdobyć tę szaloną umiejętność zrobienia dwudziestu rzeczy na raz. Druga połowa już jest w pracy, Ty dążysz do tego, aby się nie spóźnić do swojej, w międzyczasie musisz zostawić dziecko pod czułą opieką żłobkowych cioć. Niby proste zadanie, ale! Kiedy za oknem ciemno jak wiadomo gdzie, oczy się jeszcze kleją, łóżko toczy walkę i chce zatrzymać Cię przy sobie jak najdłużej, absolutnie nie ma możliwości wstania na tyle wcześnie, żeby na luziku zdążyć przywitać się z nowym dniem. Czytaj dalej Pamięć absolutna czyli matka potrafi

Oooh sugar, sugar!

Przy okazji postów na temat rozszerzania diety (cz. 1 tutaj i cz. 2 tutaj) przyszło mi do głowy, że powinnam bliżej przyjrzeć się składnikowi, który nie bez przyczyny znajduje się w nazwie bloga. Cukier. Chciałam się trochę rozprawić z tą nazwą, zdając sobie sprawę, że dla osób nie kojarzących jej z nazwiskiem autorki może być cokolwiek myląca 😉

Aby rozprawy z cukrem stało się zadość, postanowiłam się porządnie doedukować. Ja wiem, że cukier niezdrowy, że słodycze to w ogóle zło z tymi swoimi olejami palmowymi i innymi cudami. Lubię przygotować coś zdrowego do kawy, wcale nie mniej słodkiego od sklepowych ciast, a nie zawierającego góry cukru. Co nie zmienia faktu, że jednak ten składnik jest obecny i czasem ciężko z niego zrezygnować. Taka czekoladka, no mniam. I zawsze znajdzie się powód. Bo zły dzień. Bo pada. Bo kawa. Czytaj dalej Oooh sugar, sugar!

Pamiętasz, była jesień? czyli starość nie radość

Rok temu siedziałam w swoim kanapowym centrum operacyjnym dochodząc do siebie po wydarzeniach dziejących się 7 tygodni wcześniej. Obok mnie leżał niespełna dwumiesięczny bobas. Na przemian spał, jadł i wylewał żale na swój niedojrzały układ pokarmowy (czyt. ryczał wniebogłosy). Ja siedziałam, karmiłam go, odkładałam, szłam do łazienki, wracałam, karmiłam, odkładałam, szybko coś jadłam, potem znowu karmiłam, odkładałam, w międzyczasie tysiąc razy lulając i próbując okiełznać ten świdrujący płacz. Czytaj dalej Pamiętasz, była jesień? czyli starość nie radość

Ależ to jest ciężki temat!

Przeciętna matka zanim jej dziecko skończy kilka lat usłyszy jakieś pierdyliard razy, że “na pewno jej ciężko”, oczywiście od zatroskanych jej losem osób tzw. postronnych.. Zwykle z takim charakterystycznym westchnieniem, podparciem głowy ręką i spojrzeniem w sufit: “tobie to musi być ciężko”. To tak wiecie, jak ktoś nie wie co powiedzieć, ale myśli, że jak się naoglądał DISKOWERY to nie wypada rozmawiać tylko o pogodzie. I widzi Twoje dziecko w fazie buntu na cały świat, które jest akurat niewyspane, bo sąsiad odpalił wiertarkę albo po prostu jest jesień, cimno-zimno i jemu się nic nie chce. Albo właśnie coś mu się bardzo chce, tylko po prostu nie wie co i im bardziej nie wie, tym bardziej chce. A tu głos zza stołu: “musi ci być ciężko z takim maluchem”.  Czytaj dalej Ależ to jest ciężki temat!

Wakacje z niemowlakiem – mission completed!

Przełom września i października. Niby ostatnimi czasy lato jeszcze walczy, jeszcze wysyła słońce z misją niesienia radośnie witaminy D, a jednak już czuć powiew jesieni. Najsłabsze ogniwa spadają z drzew, poranki chłodne, o wieczorach z winem na balkonie też powoli można już zapominać aż do przyszłego roku. I to jest świetny czas na to, żeby przedłużyć sobie lato. Zwykle wtedy ja i mój szanowny małżonek pakujemy walizki, wsiadamy w samolot i fruu sru, lecimy w stronę słońca. 

Rok temu temat został zawieszony z powodu moich nadprogramowych 14 kg, z których większość gromadziła się na brzuchu. W tym roku postanowiliśmy dać się ponieść fantazji i sprawdzić czy wakacje z dzieckiem mają faktycznie tyle wspólnego z wakacjami co urlop macierzyński z urlopem. Czytaj dalej Wakacje z niemowlakiem – mission completed!