Wakacje z niemowlakiem – mission completed!

Przełom września i października. Niby ostatnimi czasy lato jeszcze walczy, jeszcze wysyła słońce z misją niesienia radośnie witaminy D, a jednak już czuć powiew jesieni. Najsłabsze ogniwa spadają z drzew, poranki chłodne, o wieczorach z winem na balkonie też powoli można już zapominać aż do przyszłego roku. I to jest świetny czas na to, żeby przedłużyć sobie lato. Zwykle wtedy ja i mój szanowny małżonek pakujemy walizki, wsiadamy w samolot i fruu sru, lecimy w stronę słońca. 

Rok temu temat został zawieszony z powodu moich nadprogramowych 14 kg, z których większość gromadziła się na brzuchu. W tym roku postanowiliśmy dać się ponieść fantazji i sprawdzić czy wakacje z dzieckiem mają faktycznie tyle wspólnego z wakacjami co urlop macierzyński z urlopem. Czytaj dalej Wakacje z niemowlakiem – mission completed!

Strach ma tylko wielkie… rzęsy?

Umawiam się do kosmetyczki. Na rzęsy. Odkąd przy okazji infekcji oka w styczniu musiałam się ich pozbyć, jakoś nie było okazji by zrobić je ponownie. Pomijając fakt, że przy dziecku takie fanaberie to sobie można wsadzić. W pewną część ciała. 

Ale trudno, już tyle minęło czasu, okazja jest idealna, bo zbliżający się wyjazd, więc czemu z niej nie skorzystać? Kto by się malował codziennie na wakacjach, palmy czekają, morze szumi i co, jeszcze mam stać przed lusterkiem? A potem wejdę do wody i wszystko się zmyje? No nie. Nie, nie, nie.  Czytaj dalej Strach ma tylko wielkie… rzęsy?

Just do it!

Znacie tę frustrację, kiedy bardzo chcecie coś zrobić, ale wiecie, że nic z tego? Pewnie tak. Za to w dzieciach jest ten cudowny element niewiedzy, że czegoś się nie da. I próbują. Do skutku. Aż w końcu okazuje się, że się da, że można! My byśmy pewnie siedzieli, zamartwiali się po nocach, robili biznesplany, określali dedlajny, zajeżdżali Excela tabelkami z celami SMART. Po czym patrząc w kalendarz uznalibyśmy, że no kurde, w tym tygodniu to nie ma szans, może w przyszłym, zobaczymy. 

Dziecko takich rzeczy nie wie. Nie analizuje. Nie dzieli włosa na czworo. Chrzani te wszystkie cele-srele. Jednym słowem – nie wydziwia. Marzysz o czymś? Just do it!

Czytaj dalej Just do it!

Kto pyta nie błądzi?

forest trees marked with question marks

Ciepłe popołudnie, bez upałów, umiarkowane słońce, kilka chmurek, lekki wiaterek. Na spacer w sam raz. Idzie więc młoda mama, w wózku radosny bobas. Nagle na ich drodze pojawia się… sąsiadka. Albo sąsiad. Albo dawno niewidziana znajoma, ciocia mieszkająca ulicę dalej, wychowawczyni z czasów podstawówki czy ktokolwiek inny. Młoda mama już wie, że na zwykłym dzień dobry na pewno się nie skończy. 

Czytaj dalej Kto pyta nie błądzi?

Efekt motyla czyli otwieraj nieznajomemu

Przeciętny dzień z kilkumiesięcznym szogunem, chcącym spenetrować każdy kawałek przestrzeni, nieważne w jakiej płaszczyźnie. Latasz z wywalonym jęzorem ratując go od popełnienia przypadkowego samobójstwa, w międzyczasie lecisz też na szmacie, bo przecież proces jedzenia dowolnego posiłku kończy się ciapami na podłodze a’la późny Picasso. Starasz się też upić chociaż łyk kawy czyli najcenniejszego napoju w życiu matki. Spieszysz się póki jeszcze jest ciepła.

W takiej sytuacji zastaje Cię dźwięk domofonu. W myślach przeszukujesz wszelkie zakupy internetowe z ostatniego czasu. Szybko dochodzisz do wniosku, że na nic ważnego nie czekasz. A skoro już i tak wystarczająco brakuje Ci rąk i chętnie zamieniłabyś się w Filipa z Pszczółki Mai, postanawiasz najzwyczajniej w świecie olać dzwoniącego. Może to tylko ulotki. Albo pomyłka.

Czytaj dalej Efekt motyla czyli otwieraj nieznajomemu