Ciocia ci da czekoladkę, czyli #nieSŁODKIprezent!

Dzisiaj ważny temat. 

W zeszłym roku maglowałam go przez kilka tygodni (ktoś pamięta wyzwanie?). Chodzi mianowicie o cukier. Cukier w diecie naszych dzieci, cukier jako prezent, cukier jako sposób na poprawienie sobie humoru. Osobiście jeśli rozmawiamy o tym ostatnim to znam jeden dobry Cukier, tylko że z dużej litery. Natalia Cukier, gwoli ścisłości oraz jej teksty na blogu*.

*dobra, suchy żart, ale trudno #mnieśmieszy

Problem jest następujący. Przychodzi do nas gość, cieszymy się na spotkanie, otwieramy drzwi i rzednie nam mina. W ręku dzierży on bowiem dumnie kinder niespodziankę, czekoladę, batonik, czekoladopodobnego Mikołaja (możecie dalej wymianiać, ja już skończę, bo aż się spociłam na samą myśl). Przecież maluszek tak się ucieszy! Coś słodkiego to zawsze super prezent! A to tylko taki drobny upominek, przechodziłem obok żabki to wstąpiłem i było, takie słodyczko małe, raz na jakiś czas nie zaszkodzi. 

Czy aby na pewno nie zaszkodzi?

Cóż, raz w roku na pewno nie. Nawet czekoladowy Mikołaj z czegoś, co obok czekolady może i leżało, ale raczej nią nie jest. A teraz uwaga, szybkie zajęcia z wyobraźni. Zamykamy oczy i wyobrażamy sobie: Mikołajki, Boże Narodzenie, Wielkanoc, Dzień Dziecka, urodziny naszego dziecka, urodziny kolegów dziecka, urodziny kuzynów dziecka, urodziny mamusi, urodziny tatusia, początek roku szkolnego, zakończenie roku szkolnego… Koniec, otwieramy oczy zanim nam się w głowie zakręci. To tylko przykładowe okazje kiedy nasze dziecko może zostać obdarowane słodyczami. Same przyjemne chwile, prawda? I jeszcze ta czekoladka do tego, czego chcieć więcej?

No właśnie, czego?

A może by tak… zdrowych zębów na przykład? Braku problemów z otyłością i nadwagą? Świadomości, że słodycze są po prostu jedzeniem, a nie sposobem na poprawę humoru? A może czasu poświęconego dziecku, zamiast kupowanego prezentem? 

Już widzę ten potok ciotek, płynących w moją stronę. Płyną i krzyczą z kwaśnymi minami, że odbieram dziecku dzieciństwo. Że jak to tak, czy ja normalna jestem? Musi poznać różne smaki, słodkiego też trzeba spróbować! Naczytała się w tych internetach, co też ta młodzież dzisiaj! Eko-bio i wio, a dziecko traci dzieciństwo! Bidulek bez kinder bueno nie będzie wiedział co to życie! Co za matka. Że-na-da.

Ciocie kochane, a to nie o to chodzi. Rzecz w tym, że prezentem dla mojego dziecka jest sama Wasza obecność. O ile przyjdziecie i się z nim pobawicie, a nie zasiądziecie dumnie za stołem. Bo wtedy ta czekoladka i tak niczego nie załatwi. Nie przekupicie dziecka w ten sposób. I proszę drogich cioć nie przychodzić z torbą słodyczy do czyjegoś domu, bo sobie ciocie wymyśliły misję ratowania czyjegoś dzieciństwa, okej?

akcja #nieSŁODKIprezent

Ktoś powie, że teraz to taka moda, że jak ktoś chce być ę ą srą to będzie opowiadał, że dziecku słodyczy nie daje i jedzą tylko eko, bio i to, co samo spadnie z drzewa. 

Szczerze? Jak sobie myślę dzisiaj ile nerwów, bólu i pieniędzy kosztowało moje zęby jedzenie słodyczy w dzieciństwie, to żałuję, że ta “moda” nie zaczęła się wcześniej. Choć oczywiście to niczyja wina. To były lata 90., kolory wchodziły do sklepów, powiew zachodu i te sprawy. Kto wtedy myślał jakie skutki wywoła opychanie się chipicao (zbieraliście karty?) za kilkanaście/kilkadziesiąt lat. No nikt, nie czarujmy się. 

Nie liczy się poziom słodkości batonika, tylko czas podarowany dziecku

Przede wszystkim najważniejsze i najpiękniejsze, co można dać dziecku przychodząc z wizytą, to OBECNOŚĆ, UWAGA, CZAS. To jest naprawdę ważniejsze niż wszystkie słodycze świata. Poczucie, że ktoś przyszedł do mnie, że się ze mną pobawi, że pokażę mu swoje zabawki, że pogramy w piłkę, poukładamy puzzle, pójdziemy na spacer… A przecież to wszystko jest za darmo!

Jednak jeśli ktoś naprawdę nie jest w stanie się opanować, jak niczego innego pragnie zakupienia drobnego upominku dla malucha, to okej. Niech to będzie ciekawy owoc albo książeczka, cena ta sama co kinder niespodzianki typu jajo. Już niedługo zresztą pojawi się na blogu lista prezentów do kupienia w ostatniej chwili, kiedy nie chce Wam się myśleć, a potrzebujecie czegoś małego i taniego, bo tak. Bo nadal macie wątpliwości czy spacer to wystarczająca frajda dla malucha.

Mogłabym tak pisać i pisać, wylewać żale, prośby, tłumaczyć, opowiadać. A Wy potem pójdziecie i będziecie opowiadać babci, cioci, mamie. Bez rezultatu, bo i tak przyjdą następnym razem z batonikiem. To ja mam coś dla tych babć i cioć. Zuzia z bloga Szpinakrobibleee.pl, przygotowała genialne ulotki/pocztówki do druku, z informacją dla opornych. Znajdziecie je TUTAJ.

ulotka akcji #nieSŁODKIprezent
Ulotka akcji #nieSŁODKIprezent

Tym wpisem wspieram akcję Zuzi z bloga Szpinakrobibleee.pl #nieSŁODKIprezent. Koniecznie do niej wpadnijcie i przeczytajcie na przykład jak reagować gdy dziecko dostanie słodki prezent.

Jeśli chcecie wiedzieć więcej o tym skąd w ogóle wziął się cukier i jaka była jego historia (w telegraficznym skrócie) – zajrzyjcie do mojego tekstu o historii cukru

Mogą Ci się spodobać również:

15 komentarzy

  1. Co prawda cukier krzepi, ale tylko na chwilę. Na dłuższą metę jest po prostu szkodliwy i uzależnia – potem trudno z niego zrezygnować – wiem coś o tym 🙂 Więc na wszelki wypadek lepiej nie przesadzać, ale od czasu do czasu… Zakazany owoc zmakuje najbardziej, niestety 🙁

    1. Tak, tylko ważne jest, żeby nie przekazywać tego pragnienia słodyczy dzieciom. Żeby traktowały słodycze jak normalne jedzenie, a nie zakazany owoc. To trudne, ja wiem, ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo 😉

  2. Zgadzam sie (jak można sie nie zgodzić?)! Tym bardziej, ze cukier uzależnia, a tego przecież dla naszych dzieci nie chcemy :). Mnie ostatnio zdenerwowała jedna z takich cioć, co to wyjęła cukierki przy Jasku i patrząc na mnie z uśmiechem, zapytała: „Mogę mu dać? ” I co tu odpowiedzieć? Pozdrawiam serdecznie!
    PS Oczywiście, wszystko z umiarem, co nie znaczy, ze nigdy nie mamy słodyczy 😉

    1. To jest pytanie-hit! Ja zawsze patrzę takim zabijającym wzrokiem i mam nadzieję, że dotrze przekaz 😀 Szkoda, że nie zapytają wcześniej, a nie w momencie trzymania przed dzieckiem czegoś słodkiego…

  3. Bardzo mądrze. Zawsze miałam wrażenie że dorośli przychodzą nie do dzieci chociaż by to ich święto było a do rodziców dziecka. Tak jak napisałaś – siadają za stołem i najlepiej żeby dziecko nie przeszkadzało. ehhh

  4. Dzięki za ten wpis. Jako dentysta jestem załamany jak dużo dzieci już od najmłodszych lat jest przyzwyczajanych do słodyczy, a potem skutki tego są nie do odwrócenia.

    1. O, głos dentysty jest bardzo ważny, dziękuję! Wiem, że niektórzy używają argumentu pt. „a będzie ciocia potem płacić za dentystę?” – podobno czasem działa 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *