Dlaczego vs. Dlaczego, czyli zadbajmy o siebie!

W ostatnim czasie napisałam dwa teksty dotyczące pytania “dlaczego?”. Pytania, które zawsze w pewnym momencie staje się codziennością rodziców. Słyszymy je od swoich dzieci przynajmniej sto dwadzieścia razy dziennie. Choć w komentarzach niektóre mamy pisały z zadowoleniem, że je to ominęło. Widać, że jednak jest to możliwe, ale ja dziś nie o tym. Pierwszy tekst był trochę prześmiewczy. Miał poprawiać humor, pokazać, że większość matek po setnym “dlaczego?” chce odpowiedzieć po prostu “dlategooo!!!”. Po publikacji drugiego natomiast dostałam sporo wiadomości, że wzruszał i wyciskał łzy.

Nasuwa się pytanie: w którym pokoju siedzi kłamca?

To który tekst był prawdziwy? Denerwują Cię te pytania czy nie?! Co Ty tu wariata strugasz, się znalazła, jak wiatr zawieje tak pisze. Nie da się czegoś lubić i nie lubić jednocześnie. To tak jakby być trochę w ciąży. IMPOSSIBLE.

A jednak można!

Słuchajcie, bo to jest trochę tak, że my jako rodzice za bardzo skupiamy się na dzieciach, a za mało na sobie. I jak to nasze dziecko pyta po raz setny dlaczego muchy latają, to nasza reakcja we wtorek może być zupełnie inna niż w sobotę. To jest normalne i warto sobie to powiedzieć od razu i wprost. To nie jest choroba afektywna dwubiegunowa, choć może tak wyglądać. 

Zróbmy prosty test. Spójrz w lustro i zadaj sobie pytanie: czy ja lubię kiedy moje dziecko wciąż o coś pyta? A potem zrób mądrą minę i jak rasowa prawniczka odpowiedz: to zależy.

Zależy od czego?

Przede wszystkim od tego, jak się czujemy. Jeśli jesteśmy zmęczone, zestresowane, przytłoczone obowiązkami – wtedy każde “dlaczego” będzie jak uderzenie obuchem w głowę. Jeśli mamy akurat nie najlepszy humor, będzie podobnie. Nasza odporność na “dlaczego” może też zależeć od pory dnia, od tego czy dziecko miało drzemkę i dało nam odpocząć, a nawet od tego czy smakowała nam kawa. Przecież dobrze wiemy, że nasz nastrój może się zmieniać bardzo szybko. I chociaż próbujemy same na siebie wpływać, bo już przecież jesteśmy dorosłe i chcemy umieć zatrzymać nasze zmiany nastrojów (nie wiedzieć w sumie czemu), nie jest to wcale proste. 

A wyobraźmy sobie taką sytuację – udało nam się wyspać, jesteśmy w dobrym humorze, dziecko nie marudzi, jest ładna pogoda. Czy wtedy będziemy się irytować na dźwięk słowa “dlaczego”? Prawdopodobnie nie. Wręcz ucieszymy się, że mamy takie błyskotliwe dziecko, że takie pytania niesamowite, że może do Mensy go zapiszmy od razu, jakiż to wspaniały bobas. 

I wiecie co? 

Myślę, że tak jest ze wszystkim i to jest normalne. Nie musimy się bać, że coś z nami nie tak, bo raz nam się chce odpowiadać, a raz nie. To dotyczy zresztą przeróżnych dziecięcych pomysłów. Takie samo zachowanie może nas raz rozwścieczyć, a raz wzruszyć. Wszystko, co możemy zrobić, to zadbać o siebie, może trochę bardziej niż do tej pory. I nie mam tu na myśli weekendu w SPA albo tak absurdalnych rad jak “wyśpij się”. Być może uratuje nas jedno z poniższych rozwiązań:

  • wyjście na samotny spacer – godzinka z ulubioną muzyką lub ciekawym audiobookiem w słuchawkach może zdziałać cuda
  • długa kąpiel
  • spotkanie ze znajomymi (bez dziecka)
  • wyjście do miejsc, w których na pewno się zrelaksujemy – masaż, grota solna, basen
  • dobra książka
  • dobry film/serial
  • wypicie ciepłej kawy

Brzmi sielankowo, ale to nie są (tak uważam) pomysły od czapy. Mam wrażenie, że są takie, hmm… do zorganizowania bez większego przemęczania się. Pamiętaj, że proszenie o pomoc to nic złego. Jeśli wyjdziemy na godzinny spacer, a dziecko zostanie z tatą – nic się nikomu nie stanie.

A Ty? Co dopiszesz do tej listy drobnych przyjemności, po których z radością odpowiesz na każde dziecięce pytanie? 😉

Mogą Ci się spodobać również:

4 komentarze

  1. My z mężem na początku ustaliliśmy, że będziemy mieć chwilę tylko dla siebie samych i jakoś nam się udaje choć nie zawsze. 🙂 Dla mnie zbawienny jest nawet sen. 😀

    1. Och, sen jest mega zbawienny! Ale nie ośmielam się proponować takiego rozwiązania, bo wiem jak niektórym jest trudno o przespaną nockę, wszystkie wiemy o co chodzi 😉

    2. Fajnie, że masz zdrowe podejście do macierzyństwa ☺️ prowadzę zajęcia dla mam i cały czas przekazuje im, że szczęśliwa mama równa się szczęśliwe dziecko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *