Dzieciństwo unplugged, czyli co robić z dzieckiem podczas wakacji w lesie

Mówisz: urlopowy zestaw obowiązkowy. Myślisz: tablet, smartfon, wi-fi, pakiet internetu, ładowarka i power bank. Czy o czymś zapomniałam? Wszystko inne wszakże można dokupić, a bez tych wszystkich wspaniałości, zdobyczy technologii, jakże przeżyć wakacje z małym dzieckiem?!

Okazuje się, że otóż można. 

Może na początek zastanówmy się co daje nam samym zaszycie się w miejscu, w którym nie ma zasięgu? Od razu powiem, że owszem, takie miejsca istnieją i zaraz przybliżę jedno z nich. Wi-fi jest co prawda, ale nie wszędzie, trzeba wiedzieć gdzie szukać i liczyć na to, że w tym samym czasie nie będzie chciało z niego skorzystać kilkanaście innych osób, skutecznie spowalniając połączenie. Tak że generalnie tracimy kontakt ze światem. Zyskujemy natomiast:

  • Piękne okoliczności przyrody
  • Czystą głowę
  • Czas! bez tych wszystkich złodziei, zimnych drani technologicznych
  • Przestrzeń na przemyślenie sobie wszystkiego, co do tej pory przegrywało z “tylko jeszcze sprawdzę jedną rzecz” (a wiadomo, że ta jedna pociąga drugą, trzecią i siedemnastą i nagle jest środek nocy, człowiek się budzi w ubraniu i nawet już nie pamięta co sprawdzał)

Być może znajdzie się malkontent utyskujący na to, że tych korzyści to nawet nie na wszystkie palce jednej ręki. Owszem, lecz, drogi malkontencie: wymieniłam tylko te najistotniejsze dla mnie zalety, a poza tym, ludzie kochani, no przecież nie o ilość tu chodzi, a o jakość! To są niewymierne korzyści z pobytu w miejscu, które znajduje się dokładnie w środku lasu, nad rzeką, bez zasięgu, na końcu pewnej części ciała. I ja tu uwielbiam wracać, sami zobaczcie!

To piękne miejsce to “Nadwarciański Gród”, ośrodek szkoleniowo-wypoczynkowy ZHP w Załęczu Wielkim (woj. łódzkie). Położony jest na terenie Załęczańskiego Parku Krajobrazowego, na prawym brzegu rzeki Warty. Od wielu lat jeździmy tam z orkiestrą, gdzie przez tydzień gramy, ćwiczymy i maszerujemy, kolekcjonując przy tym piękne wspomnienia! Niech Was jednak nie zwiedzie nazwa, nie trzeba być harcerzem ani przyjeżdżać w grupie. Na terenie ośrodka znajduje się też hotel, w którym można wynająć pokój.

Co robić z dzieckiem bez korzystania z tabletów i smartfonów, kiedy dookoła leśna głusza? Limitem jest tylko nasza wyobraźnia!

Z całą pewnością można:

  • spacerować – a podczas spaceru dziwić się, jakbyśmy wszystko widzieli po raz pierwszy! 
  • opisywać wszystko, co widzimy po drodze, obserwować (my np. obserwowaliśmy wiewiórkę albo pana, który łowi ryby w rzece, to niecodzienny widok :))
  • wytężać słuch – my słuchaliśmy ptaków (próbowaliśmy je też naśladować), szumu rzeki, odgłosu wioseł uderzających o taflę wody, trzaskających gałązek
  • zbierać szyszki, piórka, liście, kamyki i inne leśne artefakty
  • odganiać komary – owszem, było to niezwykle uciążliwe, nawet mimo “cudownych” specyfików przeciw komarom, ale przecież dla dwulatka to całkiem nowa umiejętność! W zeszłym roku Szymek mógł być oblepiony przez tysiąc komarów i nie zareagował w żaden sposób, a teraz umie je odganiać (krzycząc przy tym zawięcie: tomaj*, odejdź, sio!). 
  • odkrywać nowy plac zabaw – jak wiadomo wszystkich rodzicom, placów zabaw nigdy za dużo

    *mały rebus: t=k, j=r 😉
dzieciństwo unplugged

W “Nadwarciańskim Grodzie” Szymek miał również okazję płynąć promem po rzece, obserwować próby orkiestry, maszerować (na komendę “orkiestra, stój” zatrzymuje się do tej pory i staje na baczność :D), słuchał koncertu orkiestry, jeździł meleksem i był na pierwszym w swoim życiu ognisku. To całkiem sporo jak na jeden tydzień 🙂 Dlatego z całego serca polecam odłączyć prąd na kilka dni, wsłuchać się w las, jezioro, morze, góry i dać odpocząć przede wszystkim swojej głowie. Warto 😉

Mogą Ci się spodobać również:

15 komentarzy

  1. Nie ma to jak wypoczynek na łonie natury :). Mam wrażenie, ze w tym roku jeszcze bardziej go potrzebujemy, wiec nie pozbawiajmy się tej niezbędnej energii. Pozdrawiam serdecznie!

  2. Też lubię takie miejsca i najczęściej, gdy jeździliśmy na kilkudniowe spływy kajakowe, to nie dość, że byliśmy odcięci od zasięgu, to często również od prądu 😉 A ile czasu było na rozmowy i wspólne zabawy 😀

    1. Ja pamiętam zimę stulecia 2010, bez prądu przez kilka dni, za to atmosfera nie do podrobienia – ile wspólnych rozmów, grania w statki i państwa-miasta, uwielbiam to wspominać! 🙂

  3. Oj, dopiero jak odstawi się elektroniczne gadżety i Internet na kilka dni, to dociera do człowieka, ile one czasu pochłaniają! Wydaje się, że siadamy do nich tylko na minutę, tylko żeby coś sprawdzić w przelocie, a ostatecznie uzbiera się tego znacznie więcej. Pierwsze w życiu ognisko, to jest to! Dla mnie to by była niezła frajda, a mam prawie 29 lat. Co dopiero dla kogoś, kto przeżywa to pierwszy raz. My na pewno puszczalibyśmy jeszcze jakieś samoloty (to standardowa zabawa na podwórku), może grali w piłkę, no i jesteśmy na etapie wąchania każdego kwiatuszka, więc to zajęłoby nam mnóstwo czasu. Piękne miejsce! Fajnie, że udało się Wam wypocząć Cukierki kochane ❤

    1. Ooo, puszczanie samolotów, kompletnie o tym zapomniałam! Dzisiaj musimy zrobić (mam nadzieję, że pamiętam jak się je składa :D)! A miejsce piękne i polecam z całego serca, niestety teraz jest w „czerwonym” powiecie i trzeba czekać na złagodzenie restrykcji.

      1. Sloneczniaki!

        Najlepszy wypoczynek z dziećmi, którego doświadczyłam tego lata to wyjazd na łono natury bez zegarka i elektroniki. Choć moje dzieci nie korzystają jeszcze z tego typu sprzętów i doświadczanie przyrody i natury jest dla nich normą -tak ja mogłam na nowo doświadczyć ciszy, braku kontroli i prawdziwego odpoczynku od niebieskiego światła, informacji i ciągłego bycia aktywną do kontaktu.

        Pozdrawiam, Agnieszka

      2. Super, że są takie Matki, które są kreatywne a nie tylko wykorzystują tablet, telefon czy Tv dla zabawy dziecka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *