Dzień Matki czyli Robinson i Piętaszek powracają

mama z synem na tle gór

To mój trzeci Dzień Matki, który obchodzę sama nią będąc. Pierwszy był wtedy, kiedy byłeś ze mną, synku, 24 godziny na dobę, zaczynałeś się już wiercić i powoli dostawałam od Ciebie pierwsze kopniaki. Drugi spędziliśmy spacerując, była piękna pogoda, wzięliśmy udział w plenerowym koncercie z okazji Dnia Dziecka, byłeś zachwycony. Dziś jesteśmy razem po raz trzeci, pogoda nie zachęca do spacerów, ale to nic. Usiądziemy sobie razem, ułożymy puzzle, obejrzymy książeczki, zrobimy wysoką wieżę z klocków, a potem zjemy coś pysznego.

Dzień Matki w miejskiej dżungli

Dostrzegasz dużo więcej niż przeciętny dorosły. Każdego dnia widzę, że jesteś jak Piętaszek, przywieziony ze swojej wyspy do jakiegoś dziwnego kraju. Ilość zdziwień, zachwytów i okrzyków “woooow!” każdego dnia, jest nie do ogarnięcia dla starych Robinsonów.

Spacerujesz po balkonie. Mówisz: “mamo, chodź” i decydujesz, że kolejne kilkanaście minut spędzimy w kucki przy doniczkach z bluszczem i innymi roślinkami. Pokazujesz na liść, a ja od razu wchodzę w rolę. Robinson, wiadomo. 
– Piętaszku, to jest liść – a on pokazuje na kolejny i kolejny, bez końca, a to przecież same liście. 
– To – mówi stanowczym tonem, pokazując dwudziesty siódmy liść z kolei, bo nie umie jeszcze powiedzieć “mamo, a co to jest? to też liść? naprawdę?”.
– To jest… – mówi Robinson i myśli sobie, że chyba musi chodzić o coś więcej – to jest listek rokitnika, jest chudy, cieniutki. Tamte były duże, szerokie, widzisz?
– Duuuziii – powtarza zachwycony Piętaszek, uśmiecha się i pokazuje liść bluszczu. Nagle zrywa się na równe nogi i nadstawia uszu. Nieważne czy to przejeżdżający niedaleko pociąg, karetka mknąca do pobliskiego szpitala, klakson, stukot walizki ciągniętej po chodniku czy szczekanie psa. Wszystko jest arcyciekawe i arcyważne. Przy każdym dźwięku otwiera szeroko oczy i z autentycznym zachwytem wsłuchuje się w otaczający go świat. Potem naśladuje wszystkie zwierzęta, robi “ijo, ijo”, “ti-diit” i ma z tego niesamowitą, dziecięcą radość.

Ptaki i samoloty

Robinson zabiera Piętaszka na spacer. Wózek już nie zawsze wystarcza, poznawanie każdego centymetra przestrzeni jest często najlepszym sposobem na spędzanie czasu. Piętaszek nagle zauważa coś ciekawego, biegnie, przewraca się. Chce zacząć płakać, usta wyginają się w podkówkę, ale oto leci nad jego głową ptak. Taki zwykły, nic ciekawego, kto by tam sobie zawracał głowę. Piętaszek wstaje, zapomina się nawet otrzepać, podąża wzrokiem za ptaszyną i z radością śledzi jej lot. Za chwilę pojawia się kolejny ptak, a maluch już nie pamięta, że przed chwilą zamierzał płakać. Idzie kawałek dalej i po raz pierwszy w swoim życiu zwraca uwagę na mknący po niebie samolot. Stoi z rozdziawioną buzią, pokazuje palcem, a drugą ręką macha i robi “bziiiuuuu”, bo wie, że to samolot, tylko nigdy go nie dostrzegał, nawet kiedy ktoś mówił “zobacz, tam leci samolot”. Robinson stoi z boku i ukradkiem wyciera łzę, chociaż dla Piętaszka to bardzo dziwna reakcja, chyba nie do końca rozumie o co chodzi, ale nie ma czasu się zastanawiać, bo oto dostrzega kolorowe kwiatki tuż pod swoimi stopami. Koniecznie musi sprawdzić jak pachną.

Idą dalej. Zaczyna wiać. Robinson właściwie nie zwrócił na to uwagi, to tylko lekki wiaterek, ale Piętaszek łapie się za głowę. 
– Łooooo! – pokazuje na włosy, odwraca się, aż się cały trzęsie. Poczuł wiatr we włosach. Pierwszy raz świadomie! Jakie to niesamowite uczucie!

Wiatr we włosach i śmieciarka

Szybko zapomina o wietrze, gdyż o to przed nim wyrasta jak spod ziemi wierzba płacząca – ogromna, piękna, ale przeciętny dorosły pewnie pomyślałby sobie tylko “o, fajna wierzba”. Piętaszek mówi sam do siebie:
– Wooooow…. – i odwraca się, musi to pokazać Robinsonowi, koniecznie, nie chce, żeby Robinsona ominęło coś tak fascynującego – tutaj, to, wow!
– Piętaszku, to jest drzewo. Wierzba – mówi Robinson.
– Dzieeewooo – powtarza powoli Piętaszek, tak jakby chciał od razu zapamiętać, nie musieć się już pytać, wykorzystać to nowe słowo przy najbliższej okazji.

W końcu wracają ze spaceru. Czas odpocząć, może coś zjeść. Siadają, Robinson szykuje podwieczorek. Jedzą, śmieją się, przekomarzają. Przez okno dostrzegają śmieciarkę, z góry bardzo dobrze widoczną. Śmieciarka wzbudza absolutny zachwyt, gdyż ma światełko, robi „bam, bam!”, jest duża i jeździ. Czy do szczęścia potrzeba czegoś więcej?

***
Piętaszku, role się odwróciły. Teraz to nie ja pokazuję świat Tobie, ale Ty pokazujesz mi codziennie takie jego aspekty, o których ja już dawno zapomniałam.

Dziękuję, że dajesz mi to wszystko każdego dnia. Dziękuję, że dzięki Tobie mogę być Mamą. 

mama z synem na tle gór
Z Tobą każdy dzień jest Dniem Matki, Piętaszku

Mogą Ci się spodobać również:

16 komentarzy

  1. Pięknie napisane, dzieci potrafią cieszyć się z codziennych, drobnych rzeczy – trzeba brać z nich przykład i zacząć dostrzegać to wszystko co jest wokół nas i co mamy na wyciągnięcie ręki. 🙂

  2. Mamy – superbohaterki które nie noszą peleryny 😉 jestem pełna podziwu skąd mamy biorą siłę i energię 😉 szacunek 😉 piękne zdjęcie 🙂

  3. Przepięknie napisane. <3

    Mój syn w podobny sposób się zachwyca nad "cudami" tego świata. Córka z kolei jest zupełnie inna, taka szybko poruszająca się, głośna istota. Ona nie zważa na tego typu delikatne aspekty otaczającej nas rzeczywistości. Jak to powiedzieć? Jest dość destrukcyjna w swoich działaniach. 😀

    Jest liść? Trzeba go urwać, zmiąć lub nadepnąć. Leci samolot? Trzeba wydawać dźwięki jeszcze głośniejsze niż on. 😉

  4. Świetny wpis, niestety mężczyźni nie znają tego szczęścia bycia w ciąży, rodzenia i więzi jaka się przez to tworzy.
    P.s. i tak sądzę że ładna Pani na zdjęciu 🙂

  5. Taki wzruszający jest ten wpis! Seria o Piętaszku i Robinsonie szczególnie mocno mnie rozczula, uwielbiam ją. To cudowne, ile radości dają nam dzieci. Jeden uśmieszek, dwa małe ząbki – tak wiele jestem w stanie zrobić, żeby zobaczyć to jeszcze raz i jeszcze raz. Pozdrawiam Twojego Piętaszka, jestem zachwycona jego entuzjazmem i czekam na więcej takich historii ❤

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *