E-booki – za co je kocham i skąd je biorę +niespodzianka

flat lay z tabletem i innymi akcesoriami na biurku

“Czy może mi pani powiedzieć co młodzi ludzie robią w tych smartfonach? W tramwaju, na ławce, w banku, no wszędzie każdy się patrzy w smartfony. A wie pani, ja mam smartfon i tam przecież nic nie ma!” – chyba nigdy w życiu nie zapomnę tego pytania, które zadał mi zaprzyjaźniony starszy pan. Swego czasu bałam się nawet (o, tutaj się bałam), że kiedyś zapytam moje dziecko o coś równie dziwnego.

Wiecie co ja sobie od razu pomyślałam słysząc to pytanie? Że ja tam nie wiem co inni ludzie robią, ale ja czytam! Jak już oczywiście odgonię od siebie myśli o przejrzeniu wszelkich możliwych social mediów, ewentualnie jak już sobie jednym okiem zerknę co nowego słychać i jak tam się maile mają.

Lęk przed brakiem czegoś do czytania

Na telefonie czytam dużo, wszędzie, w każdej sytuacji. Odczuwam lęk przed brakiem czegoś do czytania (próbowałam sprawdzać czy taka fobia ma nazwę, ale o dziwo nie). Czytam nie tylko książki (e-booki), pochłaniam też niezliczone ilości artykułów w gazetach (tak, gazetach! a wiecie, że kilka lat temu na zajęciach z angielskiego byłam jedyną osobą w grupie, która przyznała się do czytania gazet? Cała reszta zgodnie uznała, że gdzie tam jakieś gazety, nuda, oni to sobie w internecie spojrzą i już wszystko wiedzą – proszę, dajcie znać w komentarzach, że nie jestem jedyna!). Choć moja miłość do papierowych książek wciąż trwa i nie wiem co musiałoby się stać, żeby się skończyła, ale niezwykle sobie cenię wygodę korzystania z e-booków. Nie muszę się martwić, że zapomniałam książki albo że mi się nie zmieści do torebki. Telefon zazwyczaj mam przy sobie, a tym samym mogę mieć przy sobie mnóstwo książek! Co prawda wygodnie czyta się też na czytnikach książek (od tego one w końcu są), ale mój ukochany umarł śmiercią nagłą, niespodziewaną, a przyczyna śmierci do tej pory nie jest znana (wziął i się zepsuł, jak pewnie powiedziałby klasyk) i jakoś nie mogę się zebrać do kupienia nowego.

W jakich sytuacjach sprawdza się e-book, gdzie ciężko byłoby czytać książkę

  • kolejka w sklepie
  • w tramwaju w sytuacji braku wolnych miejsc siedzących
  • podczas karmienia dziecka piersią – oczywiście czytanie książek jest wtedy możliwe, ale często łatwiej kliknąć w telefonie żeby przełączyć stronę niż jedną ręką manewrować i przez przypadek np. potargać kartkę (true story)
  • przy usypianiu dziecka (Szymek np. na noc zasypia dosyć… powoli, powiedziałabym i od momentu zamykania oczu do przełożenia go do łóżeczka czasem trochę schodzi, żeby wtedy nie zasnąć ratuję się książką)
  • na wykładzie, w pracy :D, na nudnym szkoleniu, konferencji – czyli gdziekolwiek, gdzie głupio byłoby po prostu wyciągnąć książkę i czytać, a człowiek sprawdzający coś w telefonie nie budzi zdziwienia
  • i tak dalej, i tak dalej

Skąd wziąć e-booki?

Jeśli ktoś się zastanawia skąd te wszystkie e-booki, to spieszę z podpowiedzią. Najprościej i najszybciej jest korzystać z aplikacji, która jest dla nas najwygodniejsza. Moje serce skradło Legimi i mówię o tym bez żadnych korzyści finansowych 😉 W razie wątpliwości dwa tygodnie okresu próbnego są za darmo, potem można sobie wybierać różne pakiety. 60 dni za darmo oferuje obecnie Empik (aplikacja Empik Premium), tam wybór książek jest trochę mniejszy (trzeba sobie dokupić dodatkowy abonament), ale i tak całkiem sporo udało mi się przeczytać w ramach tych 60 dni 😉

E-booki można też po prostu kupić. Nie trzeba mieć abonamentu w Legimi, płaci się za konkretną książkę, kupuje i już. Nie zabiera miejsca, jest ekologiczna, nie zbiera kurzu i można ją mieć zawsze przy sobie.

Warto też zwrócić uwagę, że e-book nie musi być po prostu książką w wydaniu elektronicznym. W ostatnim czasie pojawia się sporo e-booków tworzonych przez osoby prowadzące swoje blogi i muszę się przyznać, że w przypadku wielu z nich muszę się dwa razy zastanowić czy aby na pewno będę miała czas to wszystko czytać, bo nieraz ostatnie pieniądze bym wydała na takiego świeżego, jeszcze pachnącego e-booka. W formie e-booków powstają kursy, szkolenia, poradniki, a także książki kucharskie.

Pierwsze kroki

I jeśli o tych ostatnich mowa, to serdecznie chciałabym Wam polecić dwa e-booki. Zostały stworzone przez Basię, mamę trójki dzieci, która (jak każda mama) zamiast stać pół dnia w kuchni, wolałaby spędzić ten czas z maluchami. Jej dwa e-booki: Najlepsze pomysły na obiady i Najlepsze pomysły na słodycze to bardzo proste przepisy, bez “ę”, “ą”, bez cudów-wianków i bez produktów, za którymi trzeba przemierzać pół miasta tylko po to, żeby i tak na koniec zamawiać go przez internet. A w razie jak pochlapie nam się telefon przy robieniu jednego z dań lub deserów, wystarczy go przetrzeć ścierką 😉

Obydwa e-booki, a także wiele innych produktów znajdziecie w sklepie Pierwsze Kroki. Wiem, że może to nie jest najlepszy czas na zakupy, ale w końcu wiecie co? Po takim czasie siedzenia w domu, kitrania się po kątach i oszczędzania, „bo nie wiadomo co to dalej będzie”, należy nam się chociaż mała przyjemność. Tym bardziej kiedy spojrzycie jakie bajeczne promocje Basia oferuje teraz w swoim sklepie. Ja ze swojej strony polecam serdecznie plannery – są prze-cu-do-wne (więcej info na moim Instagramie), a dla dzieciaków grę memory (idealna na Dzień Dziecka).

flat lay tablet i akcesoria ułożone na blacie biurka

Mogą Ci się spodobać również:

4 komentarze

    1. Papierowe książki są oczywiście super, ale ja jednak wolę je wypożyczać w bibliotece, tak bardziej przyjaźnie dla środowiska 🙂

  1. Też czytam gazety! Książki nadal w wersji papierowej, niewiele mam ebooków w swojej karierze czytelnika. Ale racja, w tramwaju albo w kolejce do lekarza mogłoby to być znacznie wygodniejsze rozwiązanie 😁

    1. Dopóki nie odkryłam Legimi, też nie byłam jakoś bardzo zafascynowana e-bookami. Teraz je uwielbiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *