Efekt motyla czyli otwieraj nieznajomemu

Przeciętny dzień z kilkumiesięcznym szogunem, chcącym spenetrować każdy kawałek przestrzeni, nieważne w jakiej płaszczyźnie. Latasz z wywalonym jęzorem ratując go od popełnienia przypadkowego samobójstwa, w międzyczasie lecisz też na szmacie, bo przecież proces jedzenia dowolnego posiłku kończy się ciapami na podłodze a’la późny Picasso. Starasz się też upić chociaż łyk kawy czyli najcenniejszego napoju w życiu matki. Spieszysz się póki jeszcze jest ciepła.

W takiej sytuacji zastaje Cię dźwięk domofonu. W myślach przeszukujesz wszelkie zakupy internetowe z ostatniego czasu. Szybko dochodzisz do wniosku, że na nic ważnego nie czekasz. A skoro już i tak wystarczająco brakuje Ci rąk i chętnie zamieniłabyś się w Filipa z Pszczółki Mai, postanawiasz najzwyczajniej w świecie olać dzwoniącego. Może to tylko ulotki. Albo pomyłka.

Kilka godzin później, po względnym ogarnięciu chaosu, wychodzisz na szybki spacer. Pogoda nie zachęca, kropi i nie jest za ciepło, ale pilnie potrzebujesz udać się do apteki, także chcąc nie chcąc pakujesz latorośl do wózka i szybkim krokiem zmierzasz do miejsca przeznaczenia. Zanim wyjdziesz z klatki sprawdzasz skrzynkę pocztową. Oczom Twym ukazuje się awizo. A jednak to nie była pomyłka. Dobrze, że poczta jest zaraz obok apteki, wstąpisz po drodze i odbierzesz.

20 minut później

Wchodzisz na pocztę z wózkiem typu gondola, co to raczej gramola się powinien nazywać, bo gdziekolwiek nie próbujesz się z nim dostać, zamiast po prostu wejść jak człowiek, Ty się gramolisz. Na zewnątrz chłodno. W środku ukrop. W pośpiechu rozpinasz kurtkę dziecku i odsłaniasz kocyk, co by się nie zagotowało. Przed Tobą jedna osoba. Jedna. Młoda dziewczyna z całym mnóstwem listów. Może mam skłonności do przesady, ale nie tym razem. Listów są dwa kartony. Spore kartony. Listy posegregowane, różnej wielkości i grubości. Wiesz, że czekanie aż ona to wszystko nada jest pozbawione sensu, dlatego pytasz czy możesz tylko odebrać awizo. Zakładasz rzecz jasna, że pytanie jest retoryczne. Jak wielkie jest Twoje zdziwienie kiedy słyszysz stanowcze NIE.

Myślisz, że się przesłyszałaś, wskazujesz więc na wózek i tłumaczysz (jakby nie było widać), że jesteś z dzieckiem, pogoda taka beznadziejna, że już drugi raz z nim dzisiaj nie wyjdziesz, a odebranie awizo trwa 30 sekund. Czego dowiadujesz się w zamian? Tego otóż, że te długie jak ruski rok pół minuty może zmienić całe życie tej dziewczyny, ponieważ WYRZUCĄ JĄ Z PRACY. Wyrzucą z pracy, kumacie? Jak ustąpi miejsca w kolejce matce z dzieckiem chcącej odebrać awizo. Bo, jak tłumaczy, dzisiaj jest tak “zakręcony dzień”, że jak ona tu będzie za długo to na pewno ją zwolnią.

Nie wiesz czy się roześmiać (ale ona prawie płacze, postanawiasz w związku z tym użyć całej siły woli aby tego jednak nie zrobić) czy zareagować ostro i zdecydowanie, gdyż sądząc po nerwowych ruchach wewnątrz wózka stwierdzasz, że czas Ci się kurczy. Kiedy zaczynasz wygłaszać zdanie, że w takim razie niech szef zadzwoni do Ciebie i wytłumaczysz mu ten niewiarygodny 30-sekundowy poślizg, pani z okienka (chociaż teraz już nie ma okienek na poczcie) wyciąga rękę w Twoją stronę i prosi o awizo i dowód. Nie mija mordercze pół minuty i już.  Po bólu.

Wychodząc myślisz, że następnym razem podejdziesz do domofonu nawet jeżeli w jednej ręce będziesz trzymać dziecko, drugą myć podłogę, a trzecią mieszać w garnku. Trudno. Jeśli masz komuś zepsuć życie odbieraniem sprawozdania z zebrania wspólnoty mieszkaniowej (które kilka dni wcześniej widziałaś już w internecie…) to sorry. Lepiej się poświęcić i podnieść słuchawkę.

Kurtyna.

A morał jest prosty i wszystkim znany,                                                                      Będziesz za długo na poczcie, zostaniesz wylany

 

19 odpowiedzi do “Efekt motyla czyli otwieraj nieznajomemu”

  1. hehe trochę wyolbrzymiona sytuacja, ale sporo w tym prawdy. Dla mnie instytucja poczty jest grrrr… Staram sie omijać z daleka właśnie przez te kolejki, ceny i ludzi, którzy wciąz dokonują tam opłat, a Poczta bierze sporą prowizję. Jestem zwolennikiem wysyłania przez internet, albo zostawiania paczki w punkcie i cześć czapka mnie nie ma. Czasami jednak stoję, bo muszę odebrać jakiś polecony, albo go wysłać. Powinien być jakiś automat do wysyłania, albo na znaczki, jak to jest w Niemczech, chociaż i tak znajdą się tacy co wolą postac w kolejce.

    1. Też bym tak chętnie zrobiła, ale awizo się samo nie odbierze 😀

    1. Może przez takie zakręcone matki jak ja, które nie otwierają listonoszowi 😛

    1. Ja też, ale na końcu tekstu jest odpowiedź jakie to było awizo 😉

    1. Całe szczęście! A zazwyczaj starsza pani typu służbistka także miałam sporo szczęścia 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *