Inspirujące mamy, czyli czas na relaks #2!

Jak mówią – uderz w stół, a nożyce się odezwą. Po moim urlopowym wpisie tych nożyc (a właściwie prawdziwych żylet!) odezwało się całkiem sporo. Na tyle, że mogłam spokojnie odrzucić myśl o tym, że może jednak jestem straszną matką, która cieszy się z czasu dla siebie zamiast 24/7 poświęcać swojemu dziecku. Nie, nie jestem i jak się okazuje nie tylko ja staram się ten czas dla siebie wygospodarować i spędzić jak najlepiej. Kochane Mamy, pamiętajcie – te posty nie są po to, żeby jedna drugiej zazdrościła. Są po to, żeby pokazać, że można, że się da, że każda z nas ma prawo do chwili dla siebie! A tymczasem zapraszam Was na podróż do krainy pięknych pasji, wspaniałych pomysłów i cennych rad. Kawa gotowa? Chwila dla siebie zorganizowana? To zaczynamy!

Mamy z fundacji MamGrono

Słuchajcie, żeby nie było, że nie ostrzegałam – za chwilę będziecie mieć do czynienia z prawdziwymi kobietami-petardami! Mają niesamowite pomysły, niesamowite pasje, a połączyła ich fundacja o przecudownej nazwie MamGrono (kocham takie zabawy językiem polskim!). Czytajcie i podążajcie za linkami, pod nimi również sporo inspiracji 🙂

Nasze drogi połączyły się w 2015 roku, kiedy stworzyłyśmy Klub dla mam i dzieci Bawialnia. Po 4 latach działań przekształciłyśmy się w Fundację. Nazwałyśmy ją MamGrono – chyba bardziej trafnie nie mogłyśmy się określić. Tworzymy grono 4 mam, które wspierają się w życiu oraz w tworzeniu nowych pomysłów. Każda z nas realizuje się poprzez różne, ulubione formy zajęć. Nasze działania w fundacji może trudno określić „czasem relaksu”, jest to bardziej forma rozwoju i realizowania się. Czujemy, że robimy coś dobrego dla innych rodziców i to jest fajne. Może czytają to mamy, które czują że przydałoby się takie miejsce w ich mieście – wejdźcie na nasz profil i inspirujcie się😊 Poszukajcie innych mam, które mają podobne potrzeby i chęć zintegrowania się i działajcie.

W naszej fundacji organizujemy zajęcia dla dzieci z różnych grup wiekowych oraz dla całych rodzin. Każda z naszej czwórki żyje bardzo aktywnie. Ja, czyli Ania Babik, prowadzę własną firmę Officerka – jestem wirtualną asystentką. Pomagam przedsiębiorcom w realizowaniu różnych zadań, na które nie mają czasu albo ochoty 😉 W fundacji głównie zajmuję się administracją, ale też wspieram koleżanki w realizacji ich pomysłów, a także organizuję wydarzenia, głównie o tematyce ekologicznej.

Joanna Bierska pracuje zawodowo, a po pracy i w weekendy z całą rodziną realizuje pasje podróżnicze. Efekty wypraw możecie zobaczyć na fanpage’u Rodzinne Podróże małe i duże. W fundacji tworzy wydarzenia rodzinne związane z turystyką i krajoznawstwem.

Joanna Czerkowska, również aktywna zawodowo mama, odnalazła swoją pasję w rękodziele. Wyplata ze sznurków makramy, kwietniki i wszystko to, co podpowie jej wyobraźnia – efekty znajdziecie na stronie Ciesznurki. W naszej fundacji prowadzi również warsztaty z wyplatania, prowadzi tematyczne zajęcia dla dzieci a także koordynuje większe projekty. I jest naszą naczelną graficzką! Większość grafik jakie znajdziecie na naszej stronie wychodzi spod jej ręki.

Karolina Kartasińska, to nasza specjalistka w sferze macierzyństwa. Jest Doradcą Noszenia Dzieci ClauWi®, Certyfikowanym Doradcą Pieluchowania Wielorazowego, dyplomowanym promotorem karmienia piersią, dietetykiem. Prowadzi bloga CieszyMamy, gdzie dzieli się swoimi macierzyńskimi radościami, oraz stronę Pierwsza Troska – gdzie przyszłe i świeżo upieczone mamy mogą skorzystać z jej porad i wsparcia. W fundacji prowadzi warsztaty i organizuje spotkania dla mam tzw. MAMITINGI, a także tematyczne zajęcia dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym.

Doba każdej z nas ma tyle samo minut, co wasza. To, co z tym czasem robicie jest w waszych rękach 😊

Mamy z fundacji MamGrono

Mój jak najbardziej własny: czas tylko dla mnie

Poznajcie Anię, mamę Jaśka, autorkę bloga Wychowanie to przygoda. Na blogu znajdziecie ogrom wartościowych treści, serdecznie polecam! Część z nich znajdziecie w linkach podanych w tekście 😉 A teraz już oddaję głos Ani, przeczytajcie jak znajduje czas dla siebie.

Pojawienie się dziecka zmienia nasze podejście do wolnego czasu. Przed przyjściem Jaśka na świat zastanawiałam się, jak to będzie ze mną. Ja i ta ogromna miłość, on i ta niesamowita potrzeba mamy. Szczególnie, że pragnęłam wychowywać go w duchu pozytywnej dyscypliny: słuchając jego potrzeb i emocji, żeby odpowiedzieć na nie w najbardziej odpowiedni sposób.

Czas tylko dla mnie zawsze stanowił w moim życiu witalny element. Jestem introwertyczką i potrzebuję chwil, dzięki którym odnajduję się. Jest to potrzeba każdego człowieka, ale mam wrażenie, że niektórzy są w stanie z niej zrezygnować. Ja nie mogę. Albo nie chcę. Uznaję ją za nienegocjowalną kwestię, bo jest nierozerwalną częścią mojej osobowości.

Dlaczego tak wielką wagę do niego przywiązuję? Pozwala mi rozwijać się jako jednostka. Dzięki niemu staję się lepsza. Dbam nie tylko o własne samopoczucie, ale i o zdobywanie wiedzy, poznawanie doświadczeń innych, obserwowanie. W ważny sposób przyczynia się on także do harmonii moich współistniejących światów: świata żony, mamy, przyjaciółki…

Czas dla mnie organizuję w zależności od rozkładu zajęć mojego dziecka. Od początku miałam dużo szczęścia, bo Jasiek potrzebował długich drzemek. Z czasem przekształciły się one w „czas samodzielnych zajęć”. Każde z nas zajmuje się wtedy własnymi sprawami. U niego jest to rysowanie, budowanie, zabawa ludzikami. Staram się także, żeby jak najwięcej uczestniczył z zajęciach „prowadzenia domu”, które mi przypadają. W „zabawowy” sposób sprzątamy razem, składamy pranie, czy zajmujemy się roślinami. Daje mi to wolny czas, kiedy Jasiek śpi. Mam również wieczory i wizyty Jaśka u kolegów (bądź kolegów w domu). Zbiera się tego czasu całkiem sporo, a wykorzystuję go na lektury, pogłębianie wiedzy poprzez studiowanie poradników i robienie kolejnych certyfikatów, spotkania z przyjaciółmi, pisanie, czy zajęcia z jogi.

Taka organizacja przynosi wiele korzyści zarówno mnie, jak i mojemu dziecku. W ten sposób odnawiam własną energię, rozwijam się (albo przynajmniej mam takie wrażenie), wracam wypoczęta do tych, którzy są mi drodzy. Tym większą przyjemność sprawia mi czas spędzany z nimi. Jasiek dostrzega, że inne osoby mają swoje własne życie i przyjemności, co zmniejsza jego egocentryzm. Staje się bardziej uważny i otwarty na ich emocje, pragnienia i potrzeby.

Anna Jachim, Wychowanie to przygoda

Bycie matką na własnych zasadach

Na koniec piękne słowa od Marty Kobińskiej – doświadczonej mamy, mentorki kobiet i coacha. Marta jest właścicielką marki Piasek w butach, która wspiera kobiety w życiu na własnych warunkach. Zobaczcie jak ważne jest dbanie o czas dla siebie i rozwój swoich pasji.

Bycie matką to jedna z ról jakie w swom życiu odgrywa niemal każda kobieta. Tylko czy ta rola przekreśla wszystkie inne? Przecież do czasu usamodzielnienia się dziecka mamy jeszcze inne role w życiu, jak np. bycie siostrą, córką, przyjaciółką, żoną, partnerką, pracownikiem, bizneswoman… I ta najważniejsza rola czyli bycie sobą, tak po prostu! Nie możemy się wyłączyć z życia tylko dlatego, że zostałyśmy matkami.

Ja początki macierzyństwa mam dawno za sobą, bo najmłodsze moje dziecko ma 11, a najstarsze 20 lat. Są już samodzielne i mają swoje własne sprawy, w które nie bardzo chcą mnie angażować. Mają swoich znajomych i swoje tajemnice. Coraz mniej mnie potrzebują i wręcz jeżą się jak za bardzo się interesuję ich życiem. Ale tak samo ja się zachowywałam w stosunku do swoich rodziców, więc nie mogę się dziwić. Taka kolej rzeczy.

Z perspektywy czasu bardzo się cieszę, że mam swoje własne życie, pracę, pasje i grono znajomych, które mnie absorbują każdego dnia. Cieszę się, że nie zrezygnowałam z siebie przez te lata macierzyństwa i dbałam o dobrą relację z samą sobą. Znajdowałam czas na spotkania towarzyskie, podróże czytanie książek czy wyjście do teatru. Walczyłam o każdą chwilę dla siebie i dzięki temu teraz nie czuję się samotna i nie zatruwam nikomu życia.

Obecnie tylko przypatruję się koleżankom bliższym i dalszym, które kompletnie zatraciły się w macierzyństwie i czasami nie mogę się nadziwić z jaką łatwością rezygnują z siebie. Jak dziecko przesłania cały świat. I chociaż jest bardzo ważne i mamy wobec niego różne obowiązki, to jednak szczęśliwa i zadowolona z siebie  kobieta pokazuje dzieciom, że jest tak samo ważna jak one. Uczy je empatii i szacunku do siebie i do otoczenia.  

Presja społeczna na bycie Matką Polką jest tak duża, że większość z nas próbuje wyrównać do tego nierealnego poziomu. Poświęca każdą wolną chwilę dziecku zapominając o swoich potrzebach. Rezygnuje z kontaktów towarzyskich, rezygnuje ze swoich zainteresowań, które dawały jej dużo radości przed pojawieniem się potomka i co gorsze, rezygnuje z siebie. O ile trzeba siebie odnaleźć na nowo w roli kobiety i matki to uważam, że rezygnacja ze swoich ulubionych przyjemności jest zamachem na swój dobrostan.

W sumie to niewiele kobiet na początku macierzyństwa tak naprawdę zdaje sobie sprawę z tego, że dzieci wychowujemy dla kogoś. Mamy je przy sobie tak naprawdę tylko przez chwilę. Bo co oznacza te kilka pierwszych lat życia dziecka przyrównując do kilkudziesięciu lat naszego życia? To naprawdę nie dużo. Cieszmy się zatem z tych naszych pociech, dajmy im to co mamy najlepszego, ale pamietajmy, że jesteśmy tak samo ważne jak one.

Marta Kobińska, Piasek w butach

I jak? Czujesz tę moc, tę energię? 🙂 Wierzę, że tak, przecież te wspaniałe kobiety niosą ze sobą tyle inspiracji! Jeśli chcesz, tak jak one, podzielić się swoją pasją, pokazać, że się da, że można, pisz na: natalia@zcukremalbowcale.com

Mogą Ci się spodobać również:

8 komentarzy

  1. Tyle inspirujacych babeczek i spelnionych mam. Podzielam przekonanie, zeby byc dobra mama, kobieta powinna czuc sie spelniona, zeby to spelnienie, radosc zycia i wiare w swoje mozliwosci moc przekazywac swoim pociechom. Pozdrawiam serdecznie Beata

  2. Petarda! Bardzo motywujące i pocieszające 🙂 widzę czasami, jak kobiety na forach czy portalach społecznościowych podpisują się nie swoim imieniem, ale np. Mama Ani. Mama Zosi. Mama Stasia. Gdyby to były portale tematyczne o macierzyństwie, może bym to zrozumiała. Ale w tym przypadku to przykre, tak jakby kobieta określała siebie wyłącznie przez macierzyństwo. A przecież dla naszego dziecka też chcemy być jakieś, dawać wzór, robić coś, co będzie je motywowało i inspirowało. Ja na urlopie macierzyńskim zaczęłam piec ciasta i torty. Coraz częściej zdarza mi się piec coś na zamówienie, dla znajomych czy rodziny. To mi sprawia bardzo dużą radość, nawet jeśli kończę wypiek późno w nocy, zamiast spać. Rano wstaję z uśmiechem. To moja przestrzeń, która pochłania mnie coraz bardziej. Cieszę się, że zaczęłam coś działać w tym kierunku, a ten tekst tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że to dobre i wartościowe. Dziękuję ❤

    1. Właśnie o to chodzi! I super, że udało Ci się rozwinąć pasję na macierzyńskim, to będzie na pewno procentować w przyszłości 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *