Jak Marian z Helą o siebie zadbali

Zdarza się, że ktoś zada mi pytanie z gatunku relacji damsko-męskich i oczekuje cudownej rady i magicznego pyłku mającego przynieść właściwą odpowiedź. A ja zawsze w takich sytuacjach stwierdzam uparcie, że się na tym kompletnie nie znam. Wtedy słyszę, że halo, jak to, tyle lat z tym samym facetem i się nie znasz? Ty ździro, nie chcesz się podzielić tajemną wiedzą, co ty myślisz, że tylko wy możecie żyć razem długo i szczęśliwie?!

I otóż odpowiedzieć muszę, że absolutnie nie. Ja bym sobie życzyła dla wszystkich miłości, radości i szczęśliwych związków, ale prawda jest taka, że jak się pół życia spędziło z jednym człowiekiem, to pewnych niuansów i detali już się czasem nie ogarnia. Skąd mam wiedzieć co napisać do faceta po drugiej randce, kiedy iść z nim do łóżka i co zrobić jak powie to czy tamto. Nie mam bladego pojęcia, belive me. 

Co tam, Marian, u tej twojej Heli?

Za to wiem, że o związek należy i wypada dbać. Żeby się gdzieś przypadkiem po wielu latach nie obudzić w wyciągniętej podomce obok jakiegoś owłosionego brzuszyska. I nie zastanawiać się kiedy ja to z tym Marianem ostatnio rozmawiałam o czymś innym niż o pogodzie. A kiedy Marian coś miłego mi powiedział? Nawet jak nową podomkę kupię to nie zauważa, dziad stary, trwałą zrobiłam miesiąc temu i do tej pory się nie odezwał, a taka ładna, amerykańska.

Nie jest to wbrew pozorom jakaś bardzo kręta droga, od ołtarza do takiego Mariana z Helą, co to ani nie pogadają, ani nic razem nie zrobią, dobrze chociaż jak dzieci mają, to czasem wymienią informacje na ich temat. Na przykład, że Maciuś to już do szkoły zaczął chodzić, więc trzeba salę na komunię rezerwować. A Vaneska to w ciąży chyba, tak napuchła ostatnio, choć może to przez tego wirusa i siedzenie w domu, bo dupy nie ruszy żeby matce pomóc sprzątać, ale drogę do lodówki to dobrze zna, już się na panelach nawet wydeptała ścieżka.

Kanapowa Hela?

Bardzo bym nie chciała wejść na taką drogę do stania się Helą w wyciągniętej podomce (nie ujmując nic żadnej Heli!). Dlatego chciałam uczcić naszą papierową rocznicę ślubu czymś, co nie będzie prezentem tylko na papierze, ale głównie w naszych głowach. Bo jak bym kiedyś jednak, nie daj o borze szumiący, trafiła na kanapę w rzeczonej rozciągniętej części garderoby, to chociaż będzie co wspominać!

Pomysłów na świętowanie rocznicy ślubu, urodzin, Dnia Pluszowego Misia czy z jakiejkolwiek innej, dowolnej okazji, jest całe mnóstwo. Ale jak tu wymyślić coś, co faktycznie będzie można potem na tej kanapie tak z rozrzewnieniem sobie przypominać? Zadanie nie należało do najłatwiejszych, na szczęście z pomocą przyszedł prezentmarzeń.com.

Prezent marzeń

Prezentów w postaci wspomnień można znaleźć na stronie całe mnóstwo, ale jak tu coś wybrać? Zasadniczo dla nas każde przeżycie pozbawione rzucanego co trzydzieści sekund “mama, chodź się bawić” (i innych tego typu tekstów ;-)) byłoby okej, ale jednak postanowiliśmy zawęzić krąg poszukiwań. Przede wszystkim miało być blisko, a więc: Kraków. Miał być relaks, cisza, spokój, żadnej aktywności ponad to, żeby po prostu stawić się na miejscu i powiedzieć “dzień dobry”. Wybór padł na romantyczny masaż dla dwojga w Instytucie Shintai. To był absolutny strzał w 10, prawdziwy prezent marzeń. Coś idealnego na jesienne, smutne popołudnie, kiedy pada, wieje, zewsząd same mało optymistyczne informacje. Godzinny masaż, klimatyczne wnętrze, świeczki, kocyk, gorący olejek, przemiłe panie – coś pięknego i potrzebnego każdemu Marianowi i każdej Heli.

Dbajcie o siebie, kochane i kochani. Bądźcie dla siebie dobrzy, często się przytulajcie i obdarowujcie się prezentami, również takimi w postaci wspomnień!

prezentmarzen.com prezent marzeń
Prezent marzeń w ozdobnej puszce i torebce

Mogą Ci się spodobać również:

12 komentarzy

  1. No to pytanie do was drogie panie, jedno proste: czy na „bóstwo” robicie sie wychodząc z domu, dla obcych, czy po powrocie do domu, dla swojego faceta. Bo ja to jednak mam wrazenie, ze dom to dresik i włosy w kok, a do pracy to fryzujra, ciuch, makijaż.

    1. Dobrze, że każdy Marian zawsze o siebie dba – siłownia, basen, zadbana cera, jedna przeczytana książka na tydzień, mam wymieniać dalej? Trochę smutno, że Pan o tym nie wie, ale o atrakcyjności kobiety nie świadczy tylko jej wygląd (o ile w ogóle). Pozdrawiam.
      PS: Kolejne seksistowskie komentarze na tym blogu będą usuwane. Ten jeden zostaje ku przestrodze.

  2. Ważne słowa ze o związek trzeba dbać, na jednak jestem zwolennikiem samodzielnego, kreatywnego wymyślania niespodzianek 🙂

  3. Tak, o związek należy dbać bez względu na to jaki ma się staż. My po 17 wspólnych latach nadal lubimy sie rozpieczszać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *