Jak to ugryźć czyli rozszerzanie diety (cz. 2)

Zgodnie ze staropolską maksymą “nie znam się, to się wypowiem”, kontynuuję temat rozszerzania diety. Tym razem o tym jak to u nas wygląda w praktyce, jak zaczynaliśmy i jakie wnioski nasuwają się po kilku miesiącach.

Jak my to robimy?

Zaczęliśmy od słoiczków. Spędziłam cały dzień w internetach porównując wszystkie składy. Bo nie wiem czy wiecie, ale nawet słoiczek z marchewką nie zawsze oznacza, że jest w nim tylko marchewka. Czasem jest 80% marchewki i 20% wody, czasem producent dorzuci trochę oleju (chodzi o witaminy rozpuszczalne w tłuszczach) i serio, co firma to inny skład słoiczka pt. “marchewka”. Słoiczek z owocami to też nie zawsze przetarte owoce, zdarza się, że jabłko + gruszka kryje w sobie jeszcze np. zagęszczony sok z soku z winogron. Także tego. Takich kwiatków jest sporo. Po całym dniu miałam już wyprany mózg, więc średnio mnie zdziwiło, że cały koszyk trafił szlag i musiałam kompletować zamówienie od nowa. Koniec końców, udało się, zapas na początek zrobiony. 

Dlaczego słoiczki, ty leniu śmierdzący, zapytają pewnie idealne fit mamy w pełnym makijażu, scrollujące ekran najnowszego smartfona wymuskanym tipsikiem.

Ano m.in. dlatego, że nie mieliśmy dostępu do dobrych warzyw i owoców, poza tym był koniec marca, więc sezon żaden, a jakoś na początku nie ufaliśmy marketowym warzywom. Szymek wtedy jeszcze o siedzeniu nawet nie myślał, więc wprowadzanie BLW też mijało się chwilowo z celem. Do tego gotowanie, przecieranie i blendowanie dla zjedzonej jednej łyżeczki trochę jakoś studziło nasz zapał. Wystarczająco przeżywałam fakt samego rozpoczęcia rozszerzania diety, żeby jeszcze płakać nad tym, że się narobiłam, a dziecię nie je. Z czasem oczywiście robiliśmy zupki, warzywa albo starte owoce.

Dosyć szybko zaczęliśmy jednak proponować Szymkowi kawałki, ale rozpędu nabraliśmy w momencie kiedy stabilnie siedział czyli około 8 miesiąca. Sam, a nie, że tam wiecie, poduszki i te sprawy. Co prawda główna rada BLW, czyli podawanie jedzenia w słupkach, żeby dziecku łatwo było złapać i odgryźć kawałek, u nas się kompletnie nie sprawdziła, ponieważ Szymek ochoczo ładował wszystko do buzi. W ramach kompromisu kroiłam więc jedzenie w mniejsze kawałki lub kostkę i tu już szło super.

A co z bałaganem? – to argument przeciwników BLW. Syf po każdym posiłku i jazda na mopie od rana do wieczora. Cóż. Moje zdanie jest takie, że kiedyś dziecko i tak musi się nauczyć jeść, a czy będziemy mu proponować samodzielne jedzenie od razu czy dopiero po kilku miesiącach, nie ma to związku z bałaganem. On się po prostu odsunie w czasie i tyle, ale trzeba ten etap przejść. Nasze początki to było faktycznie jedzenie rozrzucone po całej podłodze. Obecnie jest tego coraz mniej, czasem nawet wcale, generalnie – jest coraz czyściej. No chyba że coś matkę podkusi i poda np. pesto z buraka 😀

Jak Ty to wszystko wymyślasz? – słyszę często. Uwaga, wyjawiam tajemnicę lasu. Nie wymyślam (haha). Wiem, że zawiodłam wszystkich myślących, że mam za dużo wolnego czasu, siedzę na kanapie i sobie zapisuję pomysły na szalone receptury. No nie, błagam. Korzystam głównie z książki “Alaantkowe BLW”, to już chyba klasyk. Kto nie zna, odsyłam do bloga (link TUTAJ). Mnóstwo pomysłów czerpię również z Instagrama i tu serdecznie polecam profil “rozszerzanie_diety_dzienpodniu”. Codzienna dawka inspiracji, wszystko poukładane, łatwo się szuka, bajer! Zapisanych mam mnóstwo przepisów, każdy czeka grzecznie na swoją kolej. Oprócz tego w internecie jest naprawdę masa przepisów, sporo znajduje się też na stronach, które polecałam w poprzedniej części wpisu o rozszerzaniu diety. 

Jak Ci się chce? – kolejne pytanie-bumerang. Cóż mogę powiedzieć, no chce mi się po prostu 🙂 Nie traktuję rozszerzania diety jak katorgi i czegoś, co muszę robić, bo tak trzeba. Cieszę się z każdej potrawy, którą możemy zjeść wspólnie z Szymkiem. A dziecięcą wręcz radość odczuwam przy każdej słodkości, która nie ma w sobie cukru, jest zdrowa i możemy się nią razem zajadać! Poza tym powiedzmy sobie szczerze, często drugim śniadaniem lub podwieczorkiem są po prostu pokrojone owoce albo warzywa, także szału nie ma, nie wiem co mogłoby mi się nie chcieć – umyć borówek? pokroić banana?

Kluczową (podkreślam: kluczową) sprawą jest wspierający partner. Najlepiej mąż kucharz, ale nie każdy ma tak dobrze, więc nada się też nie-kucharz, byle partycypował w przygotowywaniu posiłków lub pozwolił je w spokoju zrobić, czytaj zajął się dzieckiem. 

Chciałam też nieśmiało zauważyć, że słoiczki to nie trucizna i czasem zamiast się zajeżdżać gotowaniem i wściekać na cały świat, można odpuścić. Byle tylko czytać dokładnie etykiety. Ten sam producent potrafi jeden słoiczek zrobić z bardzo fajnym składem, a następny koncertowo spaprać składnikami kompletnie niepotrzebnymi małym dzieciom. Staram się nie podawać słoiczków w ogóle, ale są rzadkie sytuacje, że nie ma wyjścia. I wtedy po prostu czytam uważnie co tam się znajduje.

Poza słoiczkami Szymek właściwie nie jadł takiego typowo “dziecięcego” jedzenia. Kupiłam w ramach szału pierwszych zakupów przed rozszerzaniem diety kleik ryżowy i kilka razy go podałam, ale to wszystko. Nie kupuję gotowych kaszek, a już na pewno nie tych smakowych ze sztucznym cukrem. Wolę zwykłe kasze albo płatki (owsiane, jaglane, orkiszowe). Tak samo jogurt – zwykły naturalny, byle bez mleka w proszku w składzie. 

W ogóle jeśli chodzi o żywność dla dzieci jako taką, przerażająca jest ilość cukru, który producenci mają czelność do niej dodawać. Czuję się zobowiązana poprzez nazwisko rozwinąć ten temat szerzej. Chcecie post o cukrze? 🙂 

Co do picia i jak? Królowa życia czyli WODA. I tego się trzymamy. Żadnych soków, herbatek i innych cudów. Woda źródlana. W domu Szymek pije z doidy cup (to nie jest reklama ;-)), na spacerach i w podróży mamy bidon.

Mam nadzieję, że a) nie zasnęliście i dotrwaliście do końca, b) rozwiałam wątpliwości i odpowiedziałam na wszystkie najczęściej zadawane pytania jeśli chodzi o rozszerzanie diety Szymka 🙂 Wszelkie uwagi zostawcie w komentarzach!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *