Kto pyta nie błądzi?

Ciepłe popołudnie, bez upałów, umiarkowane słońce, kilka chmurek, lekki wiaterek. Na spacer w sam raz. Idzie więc młoda mama, w wózku radosny bobas. Nagle na ich drodze pojawia się… sąsiadka. Albo sąsiad. Albo dawno niewidziana znajoma, ciocia mieszkająca ulicę dalej, wychowawczyni z czasów podstawówki czy ktokolwiek inny. Młoda mama już wie, że na zwykłym dzień dobry na pewno się nie skończy. 

Small talk z sąsiadką

Nikt chyba nie chce w trakcie takich rozmów wkurzyć mamy, ale są takie pytania oraz teksty, które mogą spowodować, że tego dnia spokojnie będzie można sobie podarować jedną kawę. 

Gdzie czapeczka? Tak jak pisałam, jest ciepło, lato; ludzie chodzą w krótkich spodenkach, sandałach, bluzkach bez rękawów, ale dziecko niech się gotuje w czapce. Jeszcze może kocyk do tego, bo przecież…

Czy nie zimno mu w stópki? Zimno, o jak bardzo zimno. Aż dziecko zgrzyta zębami, których jeszcze nie ma.

No przecież chyba żadna matka by nie ubrała dziecka tak, żeby z premedytacją je przeziębić i potem się bujać z gorączkami, katarkami i innymi nieprzespanymi nocami. Poza tym lepiej żeby dziecku było trochę za zimno niż za gorąco, o! 

Karmisz? albo w lepszej wersji, którą zdarzyło mi się słyszeć od obcej w zasadzie osoby – Dostaje jeszcze cyca? 

Na pytanie czy karmisz proponuję odpowiadać “Nie. Głodzę”. Pytanie o tyle irytujące, że każda mama ma prawo wybrać sposób karmienia swojego dziecka. Wiadomo, że mleko mamy ma wszystko co dla malucha najlepsze i chyba nikt tego nie kwestionuje, ale przecież w mieszankach modyfikowanych nie ma trucizny i jeśli ktoś w ten sposób karmi dziecko to nadal je karmi, ono nie leży głodne. A pytanie o “cyca”… cóż, nawet nie wiem jak skomentować  sam pomysł zadania tego pytania.

Zresztą tutaj żadna odpowiedź (wg pytającego) nie jest dobra, szczególnie jeśli dziecko ma więcej niż powiedzmy 2-3 miesiące. Najpierw mówią żeby karmić jak długo się da i super w ogóle, czad, bajer, jakie to dobre dla dziecka, ale po kilku miesiącach możesz usłyszeć sakramentalne: “jeszcze???”, że o innych komentarzach nie wspomnę. 

Je już coś? Pytanie pojawia się zwykle kiedy dziecko ma kilka miesięcy i jest według mnie pytaniem-hitem. No coś tam je, chciałoby się powiedzieć. Jakieś tam… jak to się nazywało… a tak, mleko. 

Pytanie dotyczy rozszerzania diety i ja o tym wiem, ale postawione w takiej formie może sugerować, że mleko to nie jedzenie i najlepiej jak najwcześniej zapychać dziecko kaszkami, marchewkami i innymi herbatkami. A mleko jest podstawą żywienia niemowląt do roku. Wyłącznie mlekiem powinno się karmić do pół roku także spokojnie drogie sąsiadki, wszystko w swoim czasie. 

A przesypia noce? Oj, nie radzę zadawać tego pytania, temat może być drażliwy. Szczególnie kiedy trafi się na mamę z dzieckiem typu nocny marek. W środku dnia, kiedy już człowiek się trochę zdążył rozbudzić i nie musi jeszcze myśleć o kolejnej szalonej nocy, jest to wysoce nie na miejscu. Poza tym zwykle takie pytanie zadają osoby, które potem chcą dodać, że “Od tej mojej to po miesiącu już spała! Nie mają żadnego problemu!”. I wtedy  zombie-mamę, która nie śpi od roku, trafia jasny szlag. Żeby nie powiedzieć ch*j.

Kiedy następne? Przyznam, że nie zdarzyło mi się jeszcze usłyszeć, ale wierzę, że to pytanie może wytrącić z równowagi. Nigdy nie mamy pewności w jakiej sytuacji są rodzice tego małego człowieka w wózku. Może bardzo by chcieli, ale nie mogą? A może mogą, ale nie chcą? Co nas to interesuje, jak będzie następne to się dowiemy, raczej w lisiej norze go nie będą trzymać do 18-tki.

A raczkuje/siedzi/wstaje/chodzi już? O ile dziecko jest “do przodu”, takie pytanie może nawet ucieszyć, dając okazję do pochwalenia się nowymi umiejętnościami. Ale jeśli mamy w domu typ zdolny, ale leniwy, może ono nawet sprawić przykrość, szczególnie kiedy zaraz potem słyszymy: “Bo od tej mojej w tym wieku to już dawno chodziła!”. No dobra, a czy to się wpisuje w dowód kiedy się zaczęło siadać albo chodzić? Nie? No właśnie.forest trees marked with question marks

A Was jakie pytania najbardziej irytują? Coś mi się wydaje, że nie wyczerpałam tematu i post doczeka się drugiej części 😉

12 Replies to “Kto pyta nie błądzi?”

    1. Można zapytać po prostu co słychać albo powiedzieć coś fajnego skoro się widzi kogoś tylko „w przelocie”, dobre rady i pytania o czapeczkę naprawdę mogą popsuć humor nawet nieprzewrażliwionej mamie 😉

  1. Dzieci nie mam, więc nie mam okazji wysłuchiwać takich pytań, ale nie ukrywam, że niektóre mogłyby mnie irytować.

  2. O matko, nie mam dzieci, ale jak słyszę w moim pobliżu takie pytania, to aż mnie telepie! Szczególnie, gdy pada pytanie o czapeczkę i skarpety, najlepiej wełniane, gdy za oknem 40 stopni… oh! 😀

  3. Mnie takie pytania nie denerwowały. Wkurzały mnie natomiast mamy, które bez pytania dostawały słowotoku na temat swoich dzieci: co zjadło, czego nie zjadło, kiedy zrobiło kupkę, jaka ta kupka była i tak w kółko. Żadnych innych zainteresowań.

    1. O tak, szczególnie kiedy wychodzisz z domu raz na sto lat wieczorem, bez dziecka i chcesz chociaż przez kilka godzin nie słuchać o dzieciach 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *