Mamo, a dlaczego?

mamo, a dlaczego?

Chcesz żeby Twoje dziecko wyrosło na mądrą i ciekawą świata osobę. Takiego człowieka renesansu, któremu nic co ludzkie nie jest obce. Nie żebyś chciała mu coś narzucać, gdzieżby, ale fajnie jakby coś odkrył może. Chętnie byś też spędziła weekend w Sztokholmie, towarzysząc mu podczas odbierania pewnej znanej nagrody, ale PRZECIEŻ nic nie narzucasz, zero presji. 

Cokolwiek by nie powiedzieć, do dokonywania przełomowych odkryć potrzebna jest (wśród wielu innych cech) swego rodzaju dociekliwość. 

Dociekliwość, która wiąże się z jednym-zasadniczym-pytaniem:

DLACZEGO?

Kiedy słyszysz je po raz pierwszy, niemal wzruszasz się do łez. Po tysięcznym razie nie wiesz już, w którą stronę odwracać wzrok żeby wyglądało jakbyś go naprawdę nie usłyszała. 

Czytacie książeczkę. Niby nic, do tej pory szło gładko, a tu nagle…

Kicia Kocia zarumieniła się z radości i odniosła puste naczynia do kuchni.

– A dlaczego?
– Dlaczego odniosła naczynia do kuchni? Żeby je umyć.
– Ale dlaczego?
– Żeby były czyste.
– Ale do kuchni? To chyba do zmywarki.
– Możliwe.
– Dlaczego możliwe?
– Bo jeśli babcia ma zmywarkę, to możliwe, że Kicia Kocia odniosła naczynia do zmywarki?
– Ale dlaczego?

I tak dalej, i tak dalej… Po którymś dlaczego już Cię trafia, myślisz sobie, że za jakie niby grzechy spotyka Cię taki wysiłek intelektualny. Dlaczego kot odnosi naczynia po jedzeniu do kuchni? A gdzie je niby ma odnosić?! I chyba logiczne, że jak ma zmywarkę to włoży do zmywarki! A jeśli nie to trudno, co za różnica? Cytując klasyka: na ch*j drążyć temat?

Do czego służy balkon?

Po jakimś czasie kończycie w bólach tę radosną opowieść, choć kwestia mycia naczyń została w niej bezczelnie pominięta. Oddychasz z ulgą, koniec pytań. Proponujesz więc zabawę. Piłka, autka, lalki – cokolwiek. Co może pójść nie tak?

Odpowiedź prosta jak pół metra sznurka w kieszeni. Wszystko. 

– Może pobawimy się autkami?
– Autkami? Dlaczego?
[w myślach: bo tak!]
– Myślę, że to będzie fajna zabawa.
– A co robi zabawa?
– Zabawa jest po to, fajnie spędzić czas.
– A do czego służy czas?

Nawet jeśli pełna jesteś najlepszych chęci, jeszcze nie trafia Cię szlag i chciałabyś coś mądrego odpowiedzieć, możesz nie zdążyć, bo oto:
– Mamusiu, a co robi balkon?

I tak sobie myślisz, że może to z Tobą jest coś nie tak? Co, do cholery, robi balkon? Czy jesteś aż taką ignorantką, że nigdy nie zastanawiałaś się nad tym co robi balkon!? Ale jakie to ma znaczenie co on robi, na litość boską? No jest sobie, stoi, fajnie mieć balkon, ale po co o to pytać!

– Balkon daje nam możliwość fajnej zabawy jak jest ciepło. I możemy na nim sadzić kwiatki, opalać się, jeść podwieczorek, kąpać się w basenie…
– Aha.

Dobra, wystarczyło. TYM RAZEM wystarczyło.

Mamoooo, a dlaczego?

Wiem, to nie jest łatwe. Bywa turbo irytujące. Ale co jak akurat nie odpowiesz na pytanie o balkon, zabijesz tę dziecięcą ciekawość, dziecko straci zainteresowanie światem i nie odkryje czegoś ważnego, a Ty nie spędzisz weekendu w Sztokholmie? Następnym razem kiedy znajdziesz się w krzyżowym ogniu pytań, wyobraź sobie siebie, prom i piękne skandynawskie widoki. Albo zaproponuj coś do jedzenia. Może z pełną buzią przestanie pytać 😉 

A pomyśleć, że jeszcze niedawno marzyłam o tym, żeby moje dziecko w końcu zaczęło mówić 😀 O, TUTAJ marzyłam 😉

Mogą Ci się spodobać również:

12 komentarzy

  1. Moje dzieci i zawód nauczyły mnie cierpliwości, jeżeli chodzi o odpowiadanie na pytanie : dlaczego?
    Przerabiałam to codziennie, to naturalna kolej rzeczy w rozwoju dziecka.
    Pytania i pytania, ważne aby na nie mądrze odpowiadać 🙂

  2. Jeszcze nie mam swoich dzieci, więc każde pytanie „dlaczego” zawsze sprawia uśmiech na mojej twarzy 😊 Pewnie gdybym słyszała to setki razy dziennie już nie byłoby mi do śmiechu 😀

  3. Oj trzeba mieć cierpliwość. Przez 1h można odpowiadać. Przez dzień… Ja kiedyś odmienione rolę i sam zacząłem pytać dlaczego 🙂

  4. Znajdywanie odpowiedzi na pytanie dlaczego to jest niezły wysiłek intelektualny dla rodzica 🙂

    1. Wydaje mi się, że to naturalny etap i potrzebny. Jest to czasem trochę irytujące, to fakt, ale pozwala się dziecku rozwijać i dowiadywać nowych rzeczy.

  5. Ja czekałam 3 lata aż zacznie… Potem marzyłam, żeby czasem przestał… A teraz jest święto jak mój nastolatek wychyli się z pokoju, żeby z nami tak po prostu porozmawiać, bo z kumplami jest fajniej 😉

    1. Rety, co chwilę to nowy etap 🙈. Najpierw chcemy żeby dziecko mówiło, potem żeby choć na chwilę przestało, a potem żeby jednak coś powiedziało.

  6. Pamiętam, jak na zajęciach na studiach profesor opowiadał nam podobną historię, w której uczestniczył w pociągu i tłumaczył nam, że każde dziecięce „dlaczego?” to sygnał: poproszę o „input słowny”! Coś w tym faktycznie jest… Ten etap jeszcze przede mną, na razie staram się nie tracić cierpliwości, kiedy synek chce usłyszeć tę samą historyjkę albo obejrzeć tę samą stronę w książce po raz tysięczny. Przypominam sobie słowa profesora, robię wdech i jadę dalej z koksem 😀

    1. Input słowny, padłam! No łatwo nie jest, z tymi historyjkami w kółko tymi samymi od nowa też, znam ten ból i sama go przeżywam wciąż i wciąż. I nie wiem wcale dlaczego 😅🙈

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *