O czym się uparcie milczy czyli urodziłam i…?

Stało się. Dziecię powite. Szczęściu i łzom wzruszenia nie ma końca. Sakramentalne “jak tam?” trwa w najlepsze, tym razem jednak nie do końca wiadomo jak odpowiadać. Podajemy więc wagę, wzrost, wysyłamy pierwsze zdjęcia pomarszczonego malucha.

Ale właściwie dlaczego nie mówimy głośno o tym, co dzieje się po porodzie poza radością z posiadania dziecka? To nie jest tylko pierdzenie serduszkami i , że już mamy na pokładzie nowego członka rodziny i on jest taki słodziutki, że tylko wycałować i zjeść.

Pierwsze miesiące ciąży okupione są niekończącymi się pytaniami o samopoczucie przyszłej mamy, na czele z nieśmiertelnym: “Masz mdłości?” Nie wzbudza to w pytającym zażenowania, to przecież takie naturalne i ludzkie. No i każdy o tym słyszał, ciążowe dolegliwości to rzecz naturalna. Nikogo nie zdziwi ciężarna narzekająca na ból kręgosłupa, opuchnięte stopy czy zgagę. Mało tego, w powszechnej opinii należy jej pomóc, wyciągnąć dżentelmeńską dłoń, ponieść zakupy lub ciężką torbę, ustąpić miejsca (choć z tym bywa różnie, ale to temat na osobny tekst), zaproponować szklankę mleka (na zgagę – polecam!).

Ale jak już urodzi – to zupełnie inna historia.

Owszem, usłyszy pytania o to jak się czuje, ale chyba mało kto spodziewa się, że oprócz zmęczenia porodem kobiecie może jeszcze coś dolegać. A dlaczego? Otóż dlatego, że o tym się po prostu uparcie milczy. Połóg jest w powszechnej świadomości jakąś dziką tajemnicą, pieprzonym tabu, tak jakby wszystkie babki się zmówiły i postanowiły na ten temat milczeć i zastępować cały ból jednym zwrotem: “zmęczona, ale szczęśliwa”. A ja sobie pomyślałam – tak dłużej być nie może. Mówmy o tym otwarcie, może innym będzie dzięki temu łatwiej. Gdybym wiedziała co może mnie czekać, tak jak wiedziałam o możliwych dolegliwościach ciążowych, być może nie doznałabym takiej traumy w pierwszych tygodniach po porodzie. Na który też zresztą byłam przygotowana, bo że będzie bolało i że to ból nie do opisania, słyszy się często i również nikt tym faktem zdziwiony nie jest.

„Przy dziecku to dojdziesz do siebie raz-dwa!”

Zacznijmy od tego, że spore znaczenie ma rodzaj porodu. Kobiety rodzące siłami natury podobno szybciej przechodzą proces tajemniczo nazywany “dochodzeniem do siebie”. Nie wiem, niestety nie miałam okazji się przekonać. (Uwaga, zanim mi wyleci z głowy, dygresja: gdzieś wyczytałam, że kobieta przechodząca za jednym razem poród siłami natury zakończony cesarskim cięciem powinna dostać brylant od ojca dziecka. Nadal czekam na swój co prawda, ale miło chociaż mieć świadomość, że mi się należy :P).

Pierwsze godziny po cesarskim cięciu uświadamiają Ci jak słabe może być ludzkie ciało. Pierwsze próby siadania i wstawania to jak zdobywanie K2 zimą. Chyba że to ze mnie tylko taki słabeusz. Choć wspominając dziewczyny leżące obok w sali szpitalnej mogę stwierdzić, że nie byłam w tej wspinaczce sama. Kiedy już uda się wstać i spojrzeć na własne nogi, przed oczami staje ni mniej, ni więcej sympatyczny ogr zwany Shrekiem i jego żona Fiona. Szczególnie dla osób nie mających problemów z opuchniętymi stopami w ciąży może to być szok. Nie widać kostek, stopy nie mieszczą się w żadne buty, nogi ledwo Cię niosą, ale dzielnie walczysz, przecież czeka na Ciebie ktoś bardzo ważny, musisz się nim zająć.

Zająć, czyli między innymi nakarmić. To może być jedna z bardziej rozczarowujących doświadczeń dla młodych mam, o których również z niewiadomych przyczyn uparcie się milczy. Ja na szczęście na listę rozczarowań nie muszę wpisywać samego karmienia piersią, choć przyznam, że wcześniej się naczytałam jak to może boleć itp. Jeśli coś mnie bolało podczas pierwszych karmień to… macica. Jak to możliwe, zapytacie? A no tak, że dziecko je, a oksytocyna robi tup, tup, tup –  i obkurcza się macica. Ból wyciskający łzy. Delikatne pocieszenie psychiczne przyniosły słowa położnej, która z radością oświadczyła: “Pani Natalio, jak boli to znaczy, że pani chudnie!”. Nie zastanawiałam się nad prawdziwością tego zdania, wyobrażałam sobie tylko jak ta nieszczęsna macica faktycznie się obkurcza, a ja dzięki temu chudnę. Trochę pomagało. Trochę.

Myślisz, że w domu będzie Ci lepiej. Wrócisz ze szpitala, weźmiesz prysznic we własnej łazience (a zaraz potem kolejny prysznic i kolejny, pocisz się bowiem jak, nie przymierzając, świnia), położysz się we własnym łóżku, zjesz coś dobrego i siły powrócą same, instynkt macierzyński buchnie Ci w twarz, wróżki trzepocząc skrzydełkami zrzucą na Ciebie złoty pyłek, za oknem pojawi się tęcza, magicznie zakwitną wszystkie kwiaty, a Ty rzucisz się w wir zajęć, stworzysz fit obiad z deserem bez cukru i w pełnym makijażu pobiegniesz zająć się noworodkiem.

Przykro mi to pisać, ale nie.

person wearing gray shirt putting baby on scale

A jak jest naprawdę? Chcecie o tym przeczytać? To tak obszerny temat, że postanowiłam go podzielić na dwa posty aby nie przelać czary goryczy. Nie chcę nikogo stresować, pewnie nie dla wszystkich te kilka tygodni minęło tak fatalnie, ale cóż, lepiej przygotować się na najgorsze, a spodziewać się najlepszego! A Ty? Jak przeżyłaś połóg?

Link do części 2.

21 Replies to “O czym się uparcie milczy czyli urodziłam i…?”

  1. Świetny tekst. Odważny, szczery, i przy tym wspaniale napisany. Rzeczywiście, skończmy z tym tabu. Naprawdę trudno zrozumieć, dlaczego o niektórych sprawach tak uparcie się nie mówi. Pozdrawiam serdecznie i gratuluję tekstu.

  2. Mamy są twarde i dzielne, to więcej wymagań, niż się społeczeństwu i mężczyznom wydaje, więcej siły, powinności, i uśmiechu przez łzy (oczywiście, nie tylko). Super się czyta Twoje posty, robisz dobrą robotę uświadamiając innych o tym, bo to bardzo ważne, by wiedzieć, by móc się nastawić, wtedy zdecydowanie może pójść łatwiej. Pozdrawiam (i do zobaczenia wkrótce! 😀 )

    1. Dziękuję za ten komentarz! 🙂 I mam nadzieję, że „wkrótce” znaczy wcześniej niż „jak wrócisz do pracy” 😀

  3. Fajnie, ze mimo trudnych doswiadczen podchodzisz do niektorych kwestii z humorem :))
    Malo sie mowi o tym tez, ze polog to bardzo wazny czas, a kobieta po porodzie nie powinna bagatelizowac zadnych niepokojacych objawow. Pieknie sie czyta o tym, jak to w tych pierwszych miesiacach po porodzie mamusie powinny byc blisko maluszka, lezec rozneglizowane do pasa z bejbikiem na nich, zeby tworzyc wiezi, laktacja byla miod malina itd. A dom sie sam ogarnie, pranie samo zrobi a maz przygotuje obiad o 19, jak po 10-12 godzinach wroci z pracy.

    1. Dokładnie – a tak naprawdę nawet nie wiadomo jakie objawy są normalne, a co nas powinno niepokoić, bo przecież mało która wie w ogóle co ją czeka… A co do leżenia i rozkręcania laktacji to ja po cc nawet nie umiałam leżeć na boku przez pierwszy tydzień także cóż 😛

  4. Trudno mi odpowiedzieć na ostatnie pytanie bo dzieci nie mam, ale widzę, że napisałaś to co czujesz naprawdę, brawo!

  5. Ja tam się cieszę że są osoby które otwarcie o tym mówią, niestety ale potem kobiety nie są przygotowane na przyjście dziecka i słyszę o depresjach poporodowych itp.

    1. A czasem wystarczyłoby wiedzieć, że się nie jest samej w tych trudach, prawda?

  6. O jakie prawdziwe! Ja co prawda nie mam dzieci, jednak dużo moich koleżanek już jest po porodach, a dziś znajomym urodził się młody pomarszczony, dlatego też rozumiem o czym piszesz!

  7. Dla mnie ciąża to była droga przez mękę, w życiu tak źle się nie czułam i nie miałam tylu schorzeń. Po porodzie, przez pierwsze trzy miesiące byłam jak ząbi, aż dzieciaki zaczęły sypiać w nocy, to się trochę poprawiło.

  8. Połogu nie planuję, ale poczytać zawsze można. Wszak wszyscy naokoło sprawiają sobie słodkie bobaski, dobrze więc czasem dowiedzieć się czegoś o czym nikt nie mówi, a w sumie powinien.

  9. Wykończona ktoś chce o tym napisać bez ściemy 👏👍ja urodziłam 10 miesięcy temu ciążę miałam fatalna bo zagrożona od 20 tc leżałam w domu i wolno mi było tylko do toalety czyli więzienie domowe …..dużo by pisać. 5 razy w szpitalu w okresie ciąży. ..po porodzie ledwo chodziłam (cc) a byłam zupełnie sama bo mąż pracuje od 7-22 ciężko cholernie naprawdę. ..my mamy jesteśmy najsilniejsze na świecie 😆😆❤

  10. Ostatni akapit mnie totalnie rozbawił. Co prawda ciążę mam już dawno za sobą, ale pamiętam po porodzie jak sobie pomyślałam „nareszcie koniec, odpocznę…”. Haha, jaki koniec, dopiero zaczęło się dziać 🙂

  11. Im bliżej porodu tymbardziej zastanawiam się jak będę się czuła po całej akcji i ile czasu zajmie mi dojście do siebie. Wiadomo, że wszystko zależy od porodu, od organizmu, itd., ale szukając informacji albo chociaż wskazówek kobieta znajduje ogólne informacje, które w sumie nie pomagają za wiele przygotować się do połogu, który mam wrażenie nie istnieje w świadomości społeczeństwa, jest pomijany szerokim łukiem, a szkoda 😕

    1. Dlatego uważam, że powinnyśmy głośno mówić o tym, co może (bo przecież nie musi!) czekać kobiety po porodzie. Mam nadzieję, że u Ciebie ten czas minie łagodnie 🙂 (a na kiedy termin…? 😉 )

    2. Tak jak mówisz, na nic nie liczę, wolę się miło rozczarować, jeśli rzeczywiście nie będzie tak źle 😉 termin na 14 maja 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *