Ząbkowanie czyli gdzie jestem kiedy mnie nie ma.

Dziś miało być o czymś innym. Tematów w głowie mam na rok do przodu, tylko żeby ktoś mi dobę rozciągnął o godzinkę chociaż. Wiem, że każdy ma tyle samo czasu do dyspozycji i już nasza w tym głowa żeby wykorzystać go jak najlepiej. 24 godziny Leonarda da Vinci trwały dokładnie tyle samo co 24 godziny maturzysty tydzień przed egzaminami lub zabieganego korpoczłowieka, narzekającego wiecznie na brak czasu. Ja to wiem i rozumiem. Do tej pory nawet przy różnych dziwnych momentach w krótkim życiu mojego syna (czyt. kolki, skoki rozwojowe i inne cuda), byłam w stanie pisać na bieżąco, ogarniać rzeczywistość i nawet wiedzieć o co kaman z Kaczyńskim, Tuskiem, Biedroniem i resztą bandy. Znaczy miałam chwilę żeby zerknąć na wieści ze świata.

Co się stało, że się zesrało?

Czytaj dalej Ząbkowanie czyli gdzie jestem kiedy mnie nie ma.

Spoko-loko, luz i spontan!

Bez zbędnych wstępów – codzienne zajmowanie się dzieckiem może poważnie dać w kość. Nie oszukujmy się, to nie jest drink z palemką. A nie, to chodziło o bułkę z masłem… mniejsza. Na szczęście, jak już kiedyś pisałam (o, tutaj), dużo zależy od nas i naszego nastawienia. Generalnie tak jest nie tylko z wychowywaniem dzieci, zasadniczo wszystko może być największą tragedią i wybitną komedią jednocześnie, w zależności od tego jak na to spojrzymy. 

Przymruż więc oko i spójrz…

Czytaj dalej Spoko-loko, luz i spontan!

Baśnie z 1000 i 1 (nieprzespanej) nocy

Nie wiem co ja sobie wyobrażałam licząc na to, że moje dziecko po względnym zaaklimatyzowaniu się na tym świecie zacznie sobie w nocy słodko spać. Najpierw myślałam, że to nastąpi po miesiącu – tak sobie wymyśliłam, nie pytajcie skąd mi się to wzięło, to jakiś wybitny hurraoptymizm był albo skrajna postać ciążowego kalafiora. Potem pomyślałam no dobra, te trzy miesiące pewnie trzeba będzie poczekać. Teraz już nie myślę, niech się dzieje co chce. Wiem za to jedną rzecz – autor hasła “śpi jak niemowlę” musiał mieć niezły ubaw patrząc jak ludzie zaczynają w nie wierzyć i myślą, że to tak na serio. O jego nieprawdziwości świadczyć może powracające jak bumerang pytanie “a przesypia noce?” – wciąż sobie powtarzam, że gdyby przesypianie całej nocy przez niemowlaka stanowiło normę, nikt by o to nie pytał. Z wypiekami na twarzy zapisałam się nawet na webinar o śnie niemowląt. Po ponad godzinie wiedziałam jedno – jak nie śpi, to nie śpi. Tak być musi i koniec, dorośnie to będzie spać bez wybudzania. Cóż.

Czytaj dalej Baśnie z 1000 i 1 (nieprzespanej) nocy

O czym się uparcie milczy czyli urodziłam i…?

Stało się. Dziecię powite. Szczęściu i łzom wzruszenia nie ma końca. Sakramentalne “jak tam?” trwa w najlepsze, tym razem jednak nie do końca wiadomo jak odpowiadać. Podajemy więc wagę, wzrost, wysyłamy pierwsze zdjęcia pomarszczonego malucha.

Ale właściwie dlaczego nie mówimy głośno o tym, co dzieje się po porodzie poza radością z posiadania dziecka? To nie jest tylko pierdzenie serduszkami i , że już mamy na pokładzie nowego członka rodziny i on jest taki słodziutki, że tylko wycałować i zjeść.

Czytaj dalej O czym się uparcie milczy czyli urodziłam i…?

Kanapowe rozterki czyli uczyń sobie macierzyństwo fajniejszym

W zależności od tego jak głęboko się zapuścimy w internetowe odmęty, możemy spotkać dwa zupełnie różne obrazy macierzyństwa. Od cukierkowych słodkości, uśmiechniętych buź i śliczniutkich stylóweczek po frustracje i pokazywanie “prawdziwego życia”, najprawdziwszej prawdy o macierzyństwie, które jest ciężką harówą, orką na ugorze i należy ostrzec wszystkich niedzieciatych przed tym co może ich czekać.

O co tu chodzi?

Czytaj dalej Kanapowe rozterki czyli uczyń sobie macierzyństwo fajniejszym