Końcowe odliczanie!

Zastanawialiście się kiedyś nad tym jak to jest, że nawet jeśli się czegoś spodziewamy, wiemy ze stuprocentową pewnością, że coś się wydarzy, na koniec i tak zwykle jesteśmy tym czymś zaskoczeni. Właściwie możemy mieć pewność, że jeśli życie może nas zaskoczyć, na pewno to zrobi. Sprawdzian w szkole, kolokwium na studiach – wiemy o nich od dwóch tygodni, a nagle okazuje się, że to już jutro! Wiadomo również nie od dziś, że alkohol w butelce kiedyś się kończy, a chciałabym zobaczyć osobę, której ten fakt nigdy nie zaskoczył.

Czytaj dalej Końcowe odliczanie!

Szybcy i wściekli historia prawdziwa

Żyj szybko, umieraj młodo. Znacie to? Życie jest zbyt krótkie by tracić czas na pierdoły, no błagam, kto by się przejmował takimi rzeczami jak na przykład… spanie.

Podstawowa zasada jest taka – śpi się szybko. A nawet szybciej, w przypadkach szczególnie uzasadnionych. Pół godziny na drzemkę w ciągu dnia powinno wystarczyć. To i tak aż nadto, geniusz Leonarda da Vinci przewidywał 15 minut snu na 4 godziny aktywności. I ile przy tym wymyślił wspaniałości! Można? Można!

Czytaj dalej Szybcy i wściekli historia prawdziwa

Przytulasy na zły dzień

Tak sobie myślę, że każdy z nas ma czasem gorszy dzień. Taki, że potrzebujemy koca, kroplówki z kawą, książki/telewizora/netflixa (wg upodobań), może nawet dobrego drinka albo butelki wina. A przede wszystkim czujemy przemożną chęć przytulenia się do kogoś bliskiego. I tak byśmy sobie mogli od rana do wieczora – książka, wino, przytulasy i jeszcze raz od początku. I jeszcze raz. I jeszcze.

A co jeśli mielibyśmy taki dzień, ale byśmy o tym nie wiedzieli? Nie umielibyśmy tego nazwać i czulibyśmy wszystkimi częściami ciała i duszy, że o coś nam bardzo mocno chodzi, tylko nie wiemy jeszcze o co? Mało tego, nie umielibyśmy wyrazić tego w dorosły sposób? I wydawałoby nam się, że najlepiej o tym opowiemy płacząc lub krzycząc wniebogłosy do utraty tchu? No właśnie.

Czytaj dalej Przytulasy na zły dzień

Urodzić i nie zwariować

Skąd mam wiedzieć, że to już? To pytanie naiwnie zadawałam sobie pod koniec ciąży. Szczególnie kiedy usłyszałam od rozentuzjazmowanego lekarza, że “możemy rodzić!”, po czym spędziłam jak na szpilkach kolejne trzy tygodnie.

Nie wiem w jakim świecie ja żyłam bojąc się, że przegapię poród. I dlaczego niesamowicie wkurzało mnie hasło “tego się nie da pomylić z niczym innym”.

Czytaj dalej Urodzić i nie zwariować

Dzień dobry, co słychać?

Termin porodu, zwanego rozwiązaniem – co brzmi nieco archaicznie, ale mniejsza o to – zbliża się nieubłaganie. Ciąża jest już donoszona, pokoik gotowy, możesz bez paniki czekać na poznanie swojego maluszka i spotkanie po drugiej stronie brzucha. W niektórych przypadkach wręcz wskazane byłoby rozpoczęcie akcji porodowej. Wskazane dla budżetu domowego rzecz jasna, ponieważ zależność jest niezwykle prosta – ilość czasu spędzonego w nerwowym oczekiwaniu jest wprost proporcjonalna do zamawiania kolejnych malutkich słodkich ubranek i całej reszty niezbędnych rzeczy, bez których wychowanie dziecka absolutnie nie może się udać.

Jeśli dolega Ci niewiele więcej poza wielkim brzuchem i trochę słabszą kondycją, to jeszcze nie powód do radości. Lubisz te chwile spędzone w ciszy, z książką, gazetą, kawą. To leżenie na kanapie bez wyrzutów sumienia. Długie spacery po mieście, spotkania ze znajomymi. Spanie i odpoczywanie do oporu, chociaż wiesz, że na zapas się nie da. Już niedługo dojdziesz do wniosku, że prezent od losu jakim jest spokojna końcówka ciąży, musi mieć też swoje drugie dno. Taka karma.

Czytaj dalej Dzień dobry, co słychać?

Ciążowe ograniczenia bez ograniczeń

Dowiadujesz się, że jesteś w ciąży i zastanawiasz się co możesz, a czego nie. Myślisz sobie – matko moja kochana, ja muszę teraz o siebie dbać, co mam zrobić, czy ja mogę pić kawę? Jeść sushi? Tatara? Biegać? Grać na klarnecie? A co z wysiłkiem fizycznym? Kto wie o co kaman i co zrobić żeby nie zwariować, HELP!

Nad jedną rzeczą nie musisz się jednak głowić i jest jasna jak słońce…

Czytaj dalej Ciążowe ograniczenia bez ograniczeń