Pamięć absolutna czyli matka potrafi

Zdarza się czasem, że na tak zwane “dzień dobry”, ledwo co się oczy otworzy, trzeba przywdziać kostium superbohatera, pożyczyć od Hermiony zmieniacz czasu i zaopatrzyć się w hurtowe ilości relanium. Które to relanium ja nie wiem czy z kawą dobrze współgra, szczególnie jeśli się ją przelicza na litry, ale co tam. Chodzi o to, żeby być wyluzowanym i nie stresować się nadmiernie o poranku, a jednocześnie zdobyć tę szaloną umiejętność zrobienia dwudziestu rzeczy na raz. Druga połowa już jest w pracy, Ty dążysz do tego, aby się nie spóźnić do swojej, w międzyczasie musisz zostawić dziecko pod czułą opieką żłobkowych cioć. Niby proste zadanie, ale! Kiedy za oknem ciemno jak wiadomo gdzie, oczy się jeszcze kleją, łóżko toczy walkę i chce zatrzymać Cię przy sobie jak najdłużej, absolutnie nie ma możliwości wstania na tyle wcześnie, żeby na luziku zdążyć przywitać się z nowym dniem.

To taki poranek na hardkorze i dziwne wrażenie, że ktoś znowu majstruje przy kalendarzu. Jak to jest, że ostatni miesiąc ciąży trwa jakieś 365 dni, a jedna godzina kiedy musisz rano ogarnąć siebie i dziecko, odprowadzić je do żłobka i zdążyć do pracy trwa jakąś NANOSEKUNDĘ! 

Zagiąć czaspoprzestrzeń

Stawiasz przed sobą jedno ważne zadanie – o niczym nie zapomnieć. To nie byłoby nic skomplikowanego jakieś kilka godzin później, ale przypominam: za oknem ciemno, patrzysz na świat dopiero jednym okiem, dziecię zaraz się obudzi i będzie się domagało stu kilkunastu rzeczy na raz. Musisz pamiętać żeby doprowadzić się do względnego ładu i składu, jednym słowem: ogarnąć się. Naszykować śniadanie. Nawet jeśli jesteś tak wspaniała, że już je naszykowałaś dzień wcześniej to i tak trzeba je wyjąć z lodówki. Dziecko przewinąć po nocy – zrobione. Przebrać je z piżamy w normalne ubranie – załatwione. Podać śniadanko – jest. Umyć ząbki – checked. Matka najedzona, ubrana, ogarnięta – wszystko się zgadza. W żłobku skończyły się pampersy, ale jesteś taka cudowna, że pamiętasz o nowych, nawet masz je już w wózku. Dziś Dzień Pluszowego Misia, zostań matką roku i nie zapomnij dziecku dać misia do żłobka! Gonitwa myśli, ale panujesz nad sytuacją. Wszystko gotowe? No to fruu! Możemy lecieć! 

A potem wychodzisz z pracy z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Tak właściwie to już jest koniec dnia, o nic się nie musisz martwić, o niczym pamiętać, zaraz będziecie znowu razem ze swoim maluchem, niedługo dołączy do Was tata vel. mąż, dałaś radę! Zerkasz jeszcze kontrolnie na zegarek, uśmiechając się do siebie – dobry czas, maleńka! Well done!

Jesteście jedwabiściiiii!

Wchodzisz do żłobka owiana chmurą gwiezdnego pyłu, w końcu jesteś taka jedwabistaaa. O niczym nie zapominasz, wszystko Ci się udaje, oh yeah! Po czym widzisz dziwnie ubranego skrzata, w jakimś mgnieniu oka nawet zdążysz się zastanowić kto tak ubrał to biedne dziecko? Sekundę później stwierdzasz, że TO dziecko biegnie w Twoim kierunku z wyciągniętymi rękami. I że to jest Twoje dziecko… w rajtuzach. Za małych trochę i takich jakby przykurczonych, dodajmy.

Zdezorientowana bierzesz dziecię na ręce, przyglądasz się z niedowierzaniem, po czym słyszysz: „musiałyśmy go przebrać, bo ubrudził się przy obiadku, a pani zapomniała dzisiaj zostawić ubranko na zmianę”.

K*rwa. Jednak czegoś zapomniałam.

12 Replies to “Pamięć absolutna czyli matka potrafi”

  1. nie mam niestety instargama, a ciekawi mnie co to za ksiazka uwieczniona na lezaczku – jakis blogojciec? moge prosic o tytul i autora?

    1. Ta książka to „Zapiski niewidomego taty” Ryana Knightona 🙂

  2. Natalia, a czy kalafior zamiast mózgu nie u ciężarnej, a u matki karmiącej, to znane Ci zjawisko? I czy to kiedyś mija? Moje dziecię siedzi sobie na razie ze mną w domu i nie mam tyle na głowie, a mój mózg i tak nie nadąża. Codziennie pytam siebie: co się dzieje? Czy razem z wypadającymi włosami lecą też szare komórki?

    Co tam ubranko na zmianę, ważne, że był miś, a dziecko szczęśliwe 🙂

    1. Przecież kalafior i karmienie brzmi tak podobnie, że to nie może być przypadek 😁 to chyba normalne 😅

  3. Nawet w najpiękniejszym scenariuszu musi wkraść się mały błąd 🙂 Na pewno nie ma się czym martwisz, super sobie radzisz i jeszcze masz czas na blogowanie przy życiu codziennym i rodzinnym 🙂 Ja jako osoba bez dzieci potrafię się niesamowicie zaskoczyć tym jak wiele jestem w stanie zapomnieć o poranku, kiedy pędzę do pracy. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  4. Nie znam się na tym. Dalekie jest ode mnie macierzyństwo więc tym bardziej podziwiam Was MAMY nawet z jednym dzieckiem u boku. Może Mikołaj jednak przyniesie jakiś zmieniacz czasu, taki podobny do tego co miała Hermiona 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *