Piętaszkowy punkt widzenia, czyli uczeń przerasta mistrza

Pssst! Jeśli nie czytałaś jeszcze poprzednich części cyklu o Robinsonie i Piętaszku, to serdecznie Cię zapraszam. Część 1. tutaj, a część 2. tutaj.

Piętaszek staje się małym chłopczykiem. Powoli przestaje być bobasem, wyrasta z roli pokornego ucznia, który całymi dniami ćwiczy “nos, oko, nos”. Nie jest już tą małą, choć rezolutną ciapą, która z otwartą buzią podziwia świat. 

Teraz Piętaszek przełamuje barierę językową, jaka początkowo istniała między nim a Robinsonem. Odkąd poznaje nową metodę porozumiewania się, jaką jest mówienie, korzysta z niej nieustannie. Pyta o wszystko, niczemu nie przepuści. Sprawia wrażenie jakby bał się, że coś go może ominąć, że jedna brakująca informacja i nie poradzi sobie w dżungli.

A dlaczego?

Robinson jest cierpliwy, a przynajmniej bardzo się stara. Nie chce urazić Piętaszka, choć czasem nie jest łatwo. Przypomina sobie wtedy, że przecież to on to wszystko zaczął, że wciąż powtarzał “to jest oko, to jest nos”. Ciekawość świata to tylko naturalna konsekwencja. Choć trzeba przyznać Piętaszkowi, że nie bierze jeńców, musi wiedzieć wszystko. 

Robinson orientuje się powoli, ile rzeczy do tej pory robił w swym życiu machinalnie, nie myśląc, nie zastanawiając się. Zastanawia się nad tymi wszystkimi czynnościami, które są nudne i nie warto zawracać sobie nimi głowy. Czy aby na pewno nie warto?

– Pokażesz mi jak to się obsługuje? – z zamyślenia wyrywa go głos Piętaszka, wpatrującego się w nożyczki. Robinson chwilę się zastanawia, ale postanawia pokazać Piętaszkowi. To nic, że nie wyjdzie, to nic, że kartka będzie stawiała opór i nie tak łatwo będzie ją przeciąć. Piętaszkowi się podoba, nie poddaje się. Robinson próbuje tłumaczyć jak najlepiej ciąć, ale napotyka na ścianę “dlaczego”. Dlaczego tak, a nie inaczej? Dlaczego tą ręką będzie lepiej? Dlaczego w ogóle trzeba coś ciąć? Dlaczego chcesz już przerwać? Dlaczego mówisz, że możemy coś zjeść? Dlaczego musimy coś zjeść? Być głodnym? Co to znaczy? A ja jestem głodny?

Robinson jest jakiś dziwny

Co tam się musi dziać w tej Piętaszkowej głowie. On by chciał wszystko na już, na teraz. Żył sobie spokojnie na tej swojej (prawie) bezludnej wyspie, nikomu nie wadził. I nagle pojawił się jakiś człowiek, z uporem maniaka uczący go pierwszych słów. Piętaszek ma wrażenie, że coraz więcej już wie i rozumie, ale wciąż są rzeczy, o które koniecznie musi zapytać. 

Co to? Dlaczego? A czemu tak? Do czego to służy? Jak to wygląda? Jak to się obsługuje?

Robinson jest jakiś dziwny, myśli Piętaszek. Chyba dawno się nie zastanawiał na przykład nad tym, do czego służy balkon. Wydawał się zaskoczony pytaniem i nie bardzo wiedział co odpowiedzieć. Albo dlaczego Zuzia zgubiła się w sklepie. Wiem, że nie trzymała mamy za rękę. Ale dlaczego? Dlaczego ją puściła? Dlaczego nie słuchała? Albo dlaczego Packa bolał ząb? No dobrze, zjadł słodycze, ale tu się same nasuwają kolejne pytania. Czemu Robinson uważa, że to wszystko jest takie oczywiste? Pacek zjadł słodycze, ale ja dalej nie wiem jak to się ma do bólu zęba. I co to są bakterie?! 

I tak snują sobie tę opowieść Robinson z Piętaszkiem, dzień po dniu. Jeszcze do niedawna podział ról był oczywisty. Teraz powoli Robinson przekonuje się, jak wiele rzeczy umykało mu w codziennym pędzie. Dzięki człowiekowi, który jeszcze rok temu nie umiał mówić i był jak ten Piętaszek znaleziony w środku dżungli, odkrywa świat na nowo.

Pokazujesz mi nowe i zapomniane aspekty świata. Każesz zastanawiać się nad rzeczami pozornie oczywistymi, Synku.
Dziękuję.
Robinson.

Mogą Ci się spodobać również:

15 komentarzy

  1. czasami pytania mojej córki totalnie mnie rozbrajają, nie znam na nie odpowiedzi, a dla niej to wszystko wdaje się takie banalnie oczywiste

  2. Bardzo przyjemnie się to czyta. Pytania dlaczego potrafią zaskoczyć, a oglądanie świata z kimś kto go dopiero poznaje jest fascynujące

  3. Za każdym razem, jak pojawia się Piętaszek i Robinson, to się wzruszam. I to tak, że mam łzy w oczach. Uwielbiam tę serię, rozczula mnie <3 I podzielam wdzięczność Robinsona dla Piętaszka za odkrywanie na nowo wspaniałych aspektów z pozoru prozaicznych rzeczy i przeżywania wielu wydarzeń zupełnie jakby działy się po raz pierwszy. Ten tekst to cudowne zakończenie trudnego dnia, dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *