Pospaceruj ze mną, czyli co robię na spacerze oprócz kilometrów?

Z cyklu: uczyń sobie macierzyństwo fajniejszym 🙂

Spacery z wózkiem stanowią jeden z tych obrazków macierzyństwa, który wydaje nam się taki naprawdę super. Odwalona mama, wiatr we włosach, szpileczka, dziecko słodko drzemie, żyć nie umierać. Osiedlowa rewia mody i przegląd ploteczek w jednym? Niekoniecznie i na pewno nie zawsze. Bywa, że spacer to konieczność wyższa (a wiadomo, że jak coś MUSISZ to od razu mniej Ci się chce), bo a. dziecko inaczej nie zaśnie, b. musisz coś załatwić, a niemowlaka samego w domu nie zostawisz, c. uciekasz przed morderczym sąsiadem z wiertarką itp., itd. Jeśli aura sprzyja, a chwilę wcześniej sprzyjał Ci humor Twego potomka (na tyle co by zdążyć oko pociągnąć i przejechać szczotką po włosach), może to być bardzo fajnie spędzone kilkadziesiąt minut. Gorzej jeśli akurat nie sprzyja nic, a wyjść i tak trzeba. Można zacząć litanię marudzenia i przez cały spacer mruczeć ją pod nosem. Proszę bardzo. Ale że złość piękności szkodzi, proponuję po prostu pogodzić się z losem i sprawić sobie trochę przyjemności.

Swego czasu zobaczenie mnie bez słuchawek było jak znalezienie czterolistnej koniczyny. Możliwe, ale raczej nie ma się co nastawiać. Na egzaminie z łaciny usłyszałam od nobliwego profesora, zwykle nieskorego do rozmów na tematy niezwiązane z deklinacjami i rzymskimi filozofami: “Pani Natalio… bo pani to z tymi słuchawkami… tak chodzi… to pani chyba dużo muzyki tam słucha?”

No właśnie, czego ja tam słucham? 

Spacery z wózkiem, szczególnie jeśli dziecko zaśnie, sprzyjają wsłuchaniu się w ciszę. Można słuchać swoich myśli albo śpiewu ptaków. A można wykorzystać ten czas i zrobić coś dla siebie. Co by potem nie jęczeć po kątach, że czasu mało i gdzie to jeszcze się rozwijać jak człowiek po całym dniu ma się ochotę co najwyżej zwinąć.

Wbrew pozorom muzyki na spacerach w zasadzie nie słucham. Ja do muzyki to się lubię skupić, poświęcić jej uwagę, a nie jakieś tam rachu-ciachu między poprawianiem kocyka i podawaniem smoczka.

  • Radio

Lubię kiedy radio do mnie mówi. Takie “gadane” radia to miód na moje serce. Pogłębione wywiady, rozmowy, audycje. Wiadomości z kraju i ze świata – szczególnie przydatne kiedy telewizor włączam sporadycznie podczas szymkowej drzemki i nie do końca orientuję się w sytuacji polityczno-gospodarczej, a jednak głupio by było przegapić jakąś zmianę ustroju na przykład.

  • Audiobooki

Ciężko mi się było przekonać. Ale miałam w pakiecie razem z e-bookami, płaciłam, obudziła się wewnętrzna Grażyna i pomyślałam – płacę to posłucham! Na początku nie mogłam się przestawić, że przy nudniejszych fragmentach nie mogę po prostu przerzucić kartki. Można niby trochę przesunąć nagranie, ale skąd mam wiedzieć o ile, żeby nie przegapić nic ważnego? Z kolei w ciekawych momentach nie ma za wiele czasu na zastanowienie i skupienie się. A kiedy zaczynam się z czegoś śmiać, nie słyszę kilku kolejnych zdań. Wiem, że mogę sobie zatrzymać, ogarniam te cuda techniki, ale upierdliwe to trochę podczas spaceru. Tak czy inaczej kilka pozycji z literatury można w ten sposób nadrobić.

  • Podcasty

Wszelkie kursy online, poradniki, audycje, czego dusza pragnie! Można słuchać online, można ściągnąć, wyłączyć internety i słuchać, słuchać, słuchać. Tego jest tyle, że każdemu według potrzeb. A po takiej godzince z wykładem na ciekawy temat to chociaż się można dowartościować. Że wychowuję, ale nie zapominam o sobie i takie tam. Wiecie.

  • Nauka języków

Ten punkt piszę głównie po to, żeby raził mnie w oczy. Słuchanie słówek, wszelkich lekcji, wiadomości w obcych językach (i co tam sobie kto wymyśli) jest prze-super. Pomaga do reszty nie zdziadzieć na macierzyńskim i po powrocie za korpobiurko nie umierać ze wstydu. Ja to wszystko wiem i sama sobie obiecuję poprawę jeśli chodzi o rozwijanie moich lengłydż skils. A potem Remigiusz Mróz wydaje kolejną książkę i audiobook odpala się tak sam jakoś. To co ja mogę, biedny żuczek?

A u Ciebie co tam w słuchawkach? Podziel się, zróbmy bazę najciekawszych rzeczy do słuchania na spacerach! 🙂

9 Replies to “Pospaceruj ze mną, czyli co robię na spacerze oprócz kilometrów?”

  1. Nie jestem jeszcze mamą, ale nie wiem czy podczas spaceru z dzieckiem chciałabym słuchać muzyki. Mogłabym przeoczyć coś ważnego, lepiej być czujnym 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *