Mamo, masz jeszcze siłę?

Powiedzmy sobie szczerze i bez zbędnych wstępów. Bez zwyczajowego pitu pitu o tym jak bardzo kochamy swoje dzieci i o sensie, jaki wraz z ich przyjściem na świat odnalazłyśmy. Powiedzmy to, czego wstydzimy się na co dzień i co ukrywamy przed innymi, żeby nie przyszło im do głowy wykonanie telefonu do Opieki Społecznej. Przyznajmy, że macierzyństwo czasem tak bardzo daje w kość, że chcemy uciec na bezludną wyspę i nie przyjmować gości.

Czytaj dalej Mamo, masz jeszcze siłę?

Instynkt macierzyński czy instynkt zabójcy?

Czeka się na nie długo. Odlicza się każdy tydzień, przetrząsa internety i mądre książki w poszukiwaniu informacji co teraz dzieje się z naszym bobasem. Już bije serduszko! Już ma rączki! O rany, od tego tygodnia wykształcają się paznokcie! Wszyscy z niecierpliwością czekają na nowego człowieka. Nikt chyba wtedy nie przypuszcza, że przy okazji wraz z przyjściem na świat dziecka, narodzi się również całkiem nowa kobieta.

Nie dajcie się zwieść, pewnie nie będzie to widoczne od razu. Może przez dłuższy czas reszta rodziny się nawet nie zorientuje, że mieszka pod jednym dachem z bezwzględną Cruellą de Mon.

Czytaj dalej Instynkt macierzyński czy instynkt zabójcy?

Ząbkowanie czyli gdzie jestem kiedy mnie nie ma.

Dziś miało być o czymś innym. Tematów w głowie mam na rok do przodu, tylko żeby ktoś mi dobę rozciągnął o godzinkę chociaż. Wiem, że każdy ma tyle samo czasu do dyspozycji i już nasza w tym głowa żeby wykorzystać go jak najlepiej. 24 godziny Leonarda da Vinci trwały dokładnie tyle samo co 24 godziny maturzysty tydzień przed egzaminami lub zabieganego korpoczłowieka, narzekającego wiecznie na brak czasu. Ja to wiem i rozumiem. Do tej pory nawet przy różnych dziwnych momentach w krótkim życiu mojego syna (czyt. kolki, skoki rozwojowe i inne cuda), byłam w stanie pisać na bieżąco, ogarniać rzeczywistość i nawet wiedzieć o co kaman z Kaczyńskim, Tuskiem, Biedroniem i resztą bandy. Znaczy miałam chwilę żeby zerknąć na wieści ze świata.

Co się stało, że się zesrało?

Czytaj dalej Ząbkowanie czyli gdzie jestem kiedy mnie nie ma.

Spoko-loko, luz i spontan!

Bez zbędnych wstępów – codzienne zajmowanie się dzieckiem może poważnie dać w kość. Nie oszukujmy się, to nie jest drink z palemką. A nie, to chodziło o bułkę z masłem… mniejsza. Na szczęście, jak już kiedyś pisałam (o, tutaj), dużo zależy od nas i naszego nastawienia. Generalnie tak jest nie tylko z wychowywaniem dzieci, zasadniczo wszystko może być największą tragedią i wybitną komedią jednocześnie, w zależności od tego jak na to spojrzymy. 

Przymruż więc oko i spójrz…

Czytaj dalej Spoko-loko, luz i spontan!

Baśnie z 1000 i 1 (nieprzespanej) nocy

Nie wiem co ja sobie wyobrażałam licząc na to, że moje dziecko po względnym zaaklimatyzowaniu się na tym świecie zacznie sobie w nocy słodko spać. Najpierw myślałam, że to nastąpi po miesiącu – tak sobie wymyśliłam, nie pytajcie skąd mi się to wzięło, to jakiś wybitny hurraoptymizm był albo skrajna postać ciążowego kalafiora. Potem pomyślałam no dobra, te trzy miesiące pewnie trzeba będzie poczekać. Teraz już nie myślę, niech się dzieje co chce. Wiem za to jedną rzecz – autor hasła “śpi jak niemowlę” musiał mieć niezły ubaw patrząc jak ludzie zaczynają w nie wierzyć i myślą, że to tak na serio. O jego nieprawdziwości świadczyć może powracające jak bumerang pytanie “a przesypia noce?” – wciąż sobie powtarzam, że gdyby przesypianie całej nocy przez niemowlaka stanowiło normę, nikt by o to nie pytał. Z wypiekami na twarzy zapisałam się nawet na webinar o śnie niemowląt. Po ponad godzinie wiedziałam jedno – jak nie śpi, to nie śpi. Tak być musi i koniec, dorośnie to będzie spać bez wybudzania. Cóż.

Czytaj dalej Baśnie z 1000 i 1 (nieprzespanej) nocy