Turbodoładowanie

Jak to mówią – żyj szybko, umieraj młodo! Taką zasadę chyba nieświadomie wyznaje mój 9-miesięczny syn, stwarzając przynajmniej kilka razy dziennie sytuacje prowadzące w prostej linii do pożegnania się z tym światem. Młodo. Bardzo młodo. 

Świat, jak wiadomo, lepiej wygląda z pozycji stojącej. Ciężko tak po prostu siedzieć i się podnieść (wie to każdy niedzieciaty w niedzielę rano, po sobocie), należy więc się chwycić. Czegokolwiek. Choćby brzytwy, a co tam. Może utrzyma te nogi a’la rozgotowany makaron, próbować zawsze warto. 

Co tam się czai w tej małej główce? Może…

Wstanę. Albo nie wstanę. A, wstanę. O, stoję już, fajnie. Ale nie, jednak sobie usiądę. Tak, mam ochotę usiąść. Siadam. A nie, przejdę się. Przepełznę. Albo przeraczkuję. Przecież ja nie umiem chodzić.To już dwa metry? Borze szumiący, długo coś. Za długo w jednej pozycji! Usiądę. O, zabawka. Wezmę. Pomacham. Wyrzucę. Mogę iść dalej. Następne dwa metry za mną, koniec raczkowania. O, kanapa. Pora wstawać. Wstanę. Trzymam się. Przejdę dwa kroki w jedną, dwa w drugą. Pilot na horyzoncie, trzeba go zrzucić. Zrzucam. Idę w lewo. W prawo. Dobra, to teraz usiądę. A teraz może znowu wstanę. I znowu usiądę. Położę się na brzuchu, dawno nie leżałem na brzuchu. Obrócę się dwa razy w kółko i znowu pójdę dalej. Dwa metry. Siadam. Pełzam. Leżę. Kręcę się. Wstaję. Siadam. Pełzam. Wstaję. 

woman doing yoga during daytimeMożecie wierzyć lub nie, ale skalpel z Ewą Chodakowską to jest lajcik. To jest wręcz odpoczynek. Jeśli komuś szkoda pieniędzy na siłownię, zapraszam do siebie. Kto przez kwadrans będzie w stanie powtórzyć wszystkie ruchy, jakie w tym czasie wykona Szymek, dostanie kawę, ciastko i uścisk dłoni prezesa. Ciastko na specjalne zamówienie może być fit, bez laktozy, glutenu, jajek i w ogóle bez ciastka też może być. 

Chciałabym prosić amerykańskich naukowców aby rozpoczęli badania nad możliwością zamiany energii mechanicznej wytwarzanej przez niemowlęta na energię elektryczną. Ja się kompletnie nie znam, nie podpowiem, tylko rzucam temat. Przecież to nawet nie jest źródło energii odnawialnej. To jest perpetuum mobile! Rachunki za prąd przeszłyby do historii, a te kilkadziesiąt złotych miesięcznie rodzice mogliby bez wyrzutów sumienia przeznaczyć na przykład na relanium. Albo jakiś lek łagodzący mini-zawały przy każdym zderzeniu uczącego się wstawać dziecka z podłogą. Albo na masaż chociaż, bo przy każdym schyleniu się mają uzasadnioną obawę, że już się nie wyprostują. No, to do roboty Panie i Panowie, świat rodziców na Was liczy! Może w komitecie noblowskim też są rodzice małych dzieci (albo dziadkowie), zawsze warto próbować.

Co one mają w sobie, te maluchy, że są w stanie bez przerwy od drzemki do drzemki zasuwać po całym domu jakby były na baterie? Nigdy nie kończące się baterie, dodajmy. Czasem trzeba podładować, trwa to długość jednej drzemki. Ewentualnie krótką kimę w samochodzie. Albo w wózku. Ledwo otworzą się oczy, jeszcze są zaspane, jeszcze w rodzicu tli się nadzieja, ale nie. Po chwili znowu euforia i zabawa, klasyczny ogień z dupy. Jeśli ktoś ma w domu chomiki podejrzewam, że mogą czuć się zawstydzone jeśli patrzą na takiego niemowlaka i porównają z tempem biegania w swoim chomiczym kółku. 

Powtórzę się. Ale cóż. Moja głowa tego po prostu nie ogarnia. Ciało też, bo bez żadnych ćwiczeń (które musiałabym wykonywać chyba po nocach) wróciłam do wagi… z gimnazjum. Kobita pod trzydziestkę, waga nastolatki. Pozdrawiam i zapraszam na ćwiczenia z Szymkiem a’la wczesna Chodakowska. 

17 Replies to “Turbodoładowanie”

  1. Ale się u Ciebie dzieje… 🙂 Przypomina mi się, jak moje dzieciaki były małe – aż piszczało na wirażach, kiedy biegały po domu 🙂

    1. Dokładnie! Na razie klikania zero, a w przyszłości oby jak najmniej 😉

    1. Dlatego przydałoby się urządzenie do zamiany tej energii w energię elektryczną 🙂

  2. Mój trener personalny niedługo przychodzi na świat. Zanim zacznie pełzać, robić przysiady i zmuszać matkę do wysiłku, minie co prawda kilka miesięcy, ale już wiem, że karnet na siłownię na rok, kupiony niedługo po porodzie, to nie jest najlepszy pomysł. Pozdrawiam Was ciepło :-*

    1. Karnet będzie zbędny 😀 No chyba że trafi się wyjątkowo spokojny egzemplarz! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *