Wakacje z niemowlakiem – mission completed!

Przełom września i października. Niby ostatnimi czasy lato jeszcze walczy, jeszcze wysyła słońce z misją niesienia radośnie witaminy D, a jednak już czuć powiew jesieni. Najsłabsze ogniwa spadają z drzew, poranki chłodne, o wieczorach z winem na balkonie też powoli można już zapominać aż do przyszłego roku. I to jest świetny czas na to, żeby przedłużyć sobie lato. Zwykle wtedy ja i mój szanowny małżonek pakujemy walizki, wsiadamy w samolot i fruu sru, lecimy w stronę słońca. 

Rok temu temat został zawieszony z powodu moich nadprogramowych 14 kg, z których większość gromadziła się na brzuchu. W tym roku postanowiliśmy dać się ponieść fantazji i sprawdzić czy wakacje z dzieckiem mają faktycznie tyle wspólnego z wakacjami co urlop macierzyński z urlopem.

Nie będę ściemniać. Nie napiszę, że dziecko w cudowny sposób zdobywa umiejętność siedzenia w jednym miejscu dłużej niż 5 minut, a wróżka z bajki roztacza swe skrzydła chroniąc bobasa przed utratą życia na skutek niekontrolowanego skoku w dal lub na główkę, podczas gdy rodzic może się oddać relaksowi zamawiając pierwszego drinka już na pokładzie samolotu. Nie napiszę też, że kilkugodzinna podróż to sama przyjemność, bo dzieci w samochodach/samolotach/autobusach PRZECIEŻ śpią. Nie śpią. Nie zawsze. I nie wszystkie. Nie napiszę też, że niemowlaki, kiedy już postanowią nie spać, wyglądają z zainteresowaniem przez okno, zachwycają się widokami lub bawią się kreatywnymi książeczkami. Albo że zatapiają się w refleksji nad ilością spalin produkowanych przez samolot i wyższością podróży pieszych, nie wydając tym samym żadnego dźwięku przez, bo ja wiem, kilka minut. Nie napiszę, że wszyscy patrzą na Was z zachwytem i myślą: “o, jak miło, lecą sobie z dzieckiem”. I że przyjaźnie patrzą, mrużąc oczy ze wzruszenia przy każdym “aaaa” wydawanym przez Wasze ukochane maleństwo. 

Nie napiszę również, choć może i bym mogła, ale po co wpędzać kogoś w złudzenia, które rozlecą się jeszcze pierwszego dnia wakacji… tak więc nie napiszę, że odpoczniecie. Że czekać będą drinki z palemką. Palemki to tak. Nawet duże całkiem. Zasadniczo nawet podczas wypoczynku w Bieszczadach są całkiem możliwe. Bo palma może odbić. I to zdrowo. Choć nie musi. Najważniejsze to zachować zimną krew, zluzować gacie i cieszyć się słońcem. Odpoczynek jest możliwy, nawet jeśli opcja “leżak 24/7” raczej odpada.

Może nie będziesz grzać czterech liter od rana do nocy, ale za to…

… dowiesz się kilku ciekawych rzeczy. Na przykład tego w jakim wieku są wnuki wszystkich babć i dziadków znajdujących się w promieniu kilku metrów. Usłyszysz plus/minus sto razy: “a ja też mam wnusia – już 2 latka ma!”, “nasza Ulcia to 10 miesięcy będzie jutro kończyć”, “nasz wnusio troszkę starszy pewnie, 13 miesięcy ma, ale już tak ładnie chodzi!”. Świetnie. Interesuje mnie to niezmiernie, aż żałuję, że kajetu nie wzięłam i pióra gęsiego, wszystko bym zapisała. Wszystkie Ulcie, Wojtusie i Brajanki. Jak to mówią – w gębie wszyscy mocni, a pomóc ni ma komu. 

… wpadniesz jak śliwka w kompot albo raczej jak rodzic w brodzik i w rzeczonym brodziku zaatakują Cię dzieci z różnych stron świata. Będziesz nadwornym kaowcem, bo przecież Twoje dziecko jest najmłodsze i ledwo stoi, musisz więc być cały czas przy nim. A rodzice starszych dzieci wygrzewają się tuż obok, uśmiechając się pod nosem. W końcu ktoś się zajmie bombelkiem, a ja sobie poleżę. Ech. Uświadomisz sobie wtedy, że nawet jeśli myślisz, że znasz jakiś język obcy, to jego dziecinna wersja może daaalece odbiegać od Twoich o tym języku wyobrażeń. Także tego. Good luck! 😀

… spędzisz czas w pięknych okolicznościach przyrody, w idealnej temperaturze, z osobami, które kochasz. Zobaczysz mnóstwo ciekawych miejsc, przeczytasz książkę, nadrobisz serial, napatrzysz się na morze, góry, palmy, pomarańcze i oliwki. Czego chcieć więcej? 😉

… a po powrocie do domu przypniesz sobie mentalny złoty medal z błyszczącym napisem “udało się!” i postanowisz, że albo następne wakacje spędzicie gdzieś blisko, albo dziecko doślesz kurierem i odbierzesz dopiero na miejscu, w hotelu. 

7 Replies to “Wakacje z niemowlakiem – mission completed!”

  1. Jakoś mnie to nie przekonuje – sorry. A nie lepiej , zostawić dziecko babci na czas wyjazdu? niech się cieszy i nawiązuje bliski kontakt 🙂

    1. Proszę bardzo – powiedz to rocznemu dziecku. Że teraz przez tydzień nie będzie mamy. A potem jedź i spróbuj odpocząć. Dla mnie to nie byłby żaden odpoczynek.

  2. W zeszłym roku byliśmy na wakacjach w Grecji z naszym dzieckiem które miało wtedy 11 miesięcy. Lecieliśmy samolotem, mały dał koncert, mimo to, iż nie było tak lekko to wakacje się udały.

  3. My się z mężem nie odważyliśmy na wakacje z niemowlakiem inne niż wyjazd do babci nie wieś 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *