Wrocław z 2-latkiem, czyli krótko i intensywnie

Lato powoli się z nami żegna, dlatego postanowiliśmy dobrze wykorzystać ostatnie ciepłe dni i odwiedzać nowe miejsca ile wlezie, kolekcjonując wspomnienia. Chodźcie, dziś zwiedzimy Wrocław z 2-latkiem na pokładzie 🙂 Krótki przewodnik co robić z dzieckiem, jeśli nie ma się wiele czasu, a chciałoby się zobaczyć coś ciekawego w tym pięknym mieście!

Podstawowe założenie podczas tej wycieczki było następujące – nic sobie nie zakładamy. Kto bowiem choć raz wyjeżdżał z dzieckiem gdziekolwiek ten wie, że planować to sobie można. W związku z tym bez żadnej spiny postanowiliśmy po prostu, że odwiedzimy nowe miejsce, pospacerujemy, a wszystko co uda się zrobić oprócz tego, będzie super.

Krasnale

Spacery po Wrocławiu z 2-letnim dzieckiem zasadniczo miałyby prawo znudzić malucha, gdyby nie największa atrakcja, jaką są krasnale 🙂 W całym Wrocławiu jest ich ok. 300, my zobaczyliśmy bardzo niewielką część z nich (głównie przez to, że pierwszy dzień był wyjątkowo deszczowy), ale za to wszystkie napotkane krasnale zostały potraktowane wyjątkowo. Z każdym Szymek się przywitał, uciął pogawędkę, pogłaskał po czapce, jednemu nawet chciał wypić kawę z filiżanki. Krasnale są super pod tym względem, że rodzic może oddawać się podziwianiu kamienic, uliczek, starych kościołów i tego wszystkiego, co u dziecka wywołuje powolną śmierć z nudów, a w tym czasie to ono dziecko biega od jednego krasnala do drugiego i czerpie radość z wyjątkowego spaceru. Nie trzeba wybierać między rybkami a akwarium. 

ZOO i Afrykarium

Oczywiście bardzo chcieliśmy zabrać Szymka do ZOO, a skoro było to ZOO wrocławskie to również do Afrykarium. Zachwytom nie było końca, w samym Afrykarium spędziliśmy dobrą godzinę podziwiając “duzie jyby” (tłumaczenie na dorosły: duże ryby). W całym ZOO byliśmy 3 godziny i jeszcze nie zobaczyliśmy wszystkiego. Ale też nie taki był pomysł – chcieliśmy się skupić na tych zwierzakach, które Szymek już zna z książeczek i bajek. Przy niektórych chciał spędzić dużo więcej czasu niż przy innych (np. przy tygrysie i tygrysiątku, które bawiło się piłką), a nam się absolutnie nie spieszyło żeby “zaliczyć” wszystkie wybiegi. 

Z technicznych spraw:
Bilety normalne – 55 zł (56 jeśli chce się przeznaczyć złotówkę na ratowanie ginących gatunków)
Dzieci do lat 3 wchodzą za darmo
Bilet można kupić online, przychodzi na maila i wystarczy zeskanować kod. 
Ze strony ZOO można pobrać mapę w pdf (lub kupić ją w wersji papierowej na miejscu). 
Parking na przeciwko ZOO, obok Hali Stulecia – wygodny, bo bardzo blisko, ale kosztuje miliony monet (pierwsze 10 min gratis, potem godzina 6,50 zł)
Wszystkie szczegóły można też znaleźć na stronie ZOO Wrocław ofkors 😉

Na terenie ZOO jest też plac zabaw. Chciałabym coś mądrego na jego temat napisać, ale taka ze mnie fifafą ą ę blogerka, że nawet tam nie dotarłam choćby po to żeby zrobić zdjęcia. Nie musicie dziękować, spoko 😛

Kolejkowo (czyli moja nowa miłość)

To był element wycieczki całkiem spontaniczny i trochę niespodziewany. I takie miejsca są najlepsze! Jesteśmy pod absolutnym wrażeniem największej w Polsce makiety, miniaturowego świata. Wyszliśmy stamtąd zachwyceni, Szymek wręcz nie chciał wychodzić, znalazł swoje ulubione miejsce gdzie tracił kontakt ze światem, był tylko on i ciuchcie 😉 

Kolejkowo znajduje się w budynku Dworca Świebodzkiego. Sama makieta zajmuje (uwaga) 335 metrów kwadratowych powierzchni. Jest to świat pomniejszony 25 razy. Oglądamy budynki i ulice Dolnego Śląska zarówno w dzień, jak i w nocy! Dzień w Kolejkowie trwa 9 minut, noc 4 minuty – świetny efekt! Fajnie jest pozaglądać ludziom w okna kiedy zapalają się światła 🙂 

Mimo że makiety i modeli pojazdów nie można dotykać, dla dzieci jest to i tak super zabawa. Szymek tylko kilka razy chciał sięgnąć po którąś z figurek, ale mój zmysł byłego pracownika ekspozycji muzeum skutecznie temu zapobiegł 😉 Żeby zaspokoić chęć dotykania czegoś, przygotowano specjalne guziki, które uruchamiają np. kury, które zaczynają gdakać albo rybaka mówiącego do złotej rybki. Dziecko ma wtedy poczucie sprawczości, to świetny pomysł!

Bilety normalne kosztują 23 zł, ulgowe 17 zł, dzieci do lat 3 wchodzą za darmo. Bilety można kupić przez internet i wtedy od razu widać czy na daną godzinę jest dużo osób i czy nie trzeba będzie czekać przy wejściu. Przy wejściu można też pobrać broszurkę, w której są zaznaczone elementy do znalezienia na makiecie podczas zwiedzania, taka dodatkowa zabawa 🙂

Kolejkowo można też zwiedzać w Gliwicach i tam podziwiać budynki Śląska. Ja już się jaram na samą myśl, pojedziemy tam na pewno!

To była nasza pierwsza wycieczka z Szymkiem do Wrocławia, ale z pewnością nie ostatnia. Musimy jeszcze kiedyś odwiedzić to piękne miasto i zwiedzić… no właśnie, co jeszcze? Co polecacie? 🙂

Mogą Ci się spodobać również:

9 komentarzy

    1. Nigdy nie jest za późno! 😉 Ja też nigdy nie byłam we Wrocławiu i w końcu powiedziałam: nie no, bez jaj, musimy jechać do Wrocławia! 😀

  1. Bardzo lubię Wrocław i chętnie tam wracam:) Moja córka też Wrocław uwielbia, a najmocniej jej serce bije właśnie przy Krasnalach:)

    1. Tak, byliśmy na Ostrowie Tumskim, świetny spacer! Muzea oba sobie zapisuję, ja mam bzika na punkcie muzeów, dziękuję za polecenie!

  2. Podobno każde miasto z perspektywy małego dziecka jest koszmarem. Wszystko jest niedostosowane do jego wzrostu i potrzeb – od wystaw sklepowych, po znaki i szyldy.
    Tu przynajmniej te krasnale są na odpowiedniej wysokości 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *