Zasypianie level 1,5-roczniak

Kolejny długi dzień dobiega końca. Może to był jeden z tych, które wpiszą się na listę pięknych wspomnień. A może otrzymał honorową odznakę Dnia Pod Smutnym Psem. Bez względu na to jaki on był, mamy prawo czuć, że najlepsze co nas może teraz spotkać to spokojny wieczór z książką/telewizorem/komputerem/partnerem/winem* (*niepotrzebne skreślić), ewentualnie po prostu możemy chcieć zakopać się pod kołdrą i oddać się w objęcia Morfeusza na jak najdłużej, bez przerw na jedzenie, piciu, smoczka, ponowne zasypianie czy co tam jeszcze.

Pozostaje tylko jedna czynność, która dzieli nas od spełnienia marzeń o wieczorze.

Nasze dziecko musi zasnąć. 

Ono już ledwo patrzy na oczy tak właściwie. Jest umyte, przebrane w ulubioną piżamę superbohatera albo w postaci z ukochanej bajki. Ma wszystko, czego może potrzebować do zaśnięcia. Pod ręką czeka ulubiony miś, piciu jest w bezpiecznej odległości, wystarczy sięgnąć, kołderka, podusia, mamusia. Wszystko. Wszystkie książeczki już przeczytane, bajki opowiedziane, kołysanki zaśpiewane, już właściwie nie ma dziecka. Oczy jak na zapałkach. Bingo, dzisiaj pójdzie szybko. W myślach już otwierasz wino, kiedy nagle… 

– La la la! – oznajmia, jakoś tak mało śpiącym głosem Twoje dziecko. 
– Tak, kochanie, sąsiad włączył piosenkę, ktoś tam śpiewa – mówisz, a w myślach zabijasz sąsiada i wyrzucasz jego sprzęt grający przez balkon. 
– La la la!
– Tak, serduszko, ale już cichutko, przytul się, zamykamy oczka i idziemy spać – musiało to zabrzmieć przekonująco, gdyż oto dziecię znów sprawia wrażenie jakby bardziej zmierzającego w stronę snu.
Po chwili z sąsiedniego pokoju dobiega skrzypnięcie. Cichutkie. Ledwie słyszalne. Właściwie prawie niesłyszalne. 
– O, tata!
Na listę zbrodni dopisujesz męża i lecisz z metodą pt. “ignorować”. Cisza. Po chwili:
– Tata! Tam! Bam! – nie poddaje się latorośl.
– Tak, tatuś jest w drugim pokoju i też już idzie spać. Tak jak ty – mówisz jak najłagodniej, głaszcząc małą główkę i rozpoczynając w głowie modlitwy żeby to się jak najszybciej skończyło, bo już powoli tracisz cierpliwość. 
– Tatuś – próba trzecia. Ty w myślach: “ignorować, ignorować”.
– Piciu. Piciuuuuu! – jak nie tata to piciu, proste. 
– Proszę, tu jest piciu – podajesz bidon i myślisz, że chyba za dużo nalałaś, teraz będzie chciał wypić do końca. Bierze łyka, oddaje. Po chwili:
– Mamo, piciu! – kolejny łyk. 
Po kwadransie i opróżnionym bidonie głowa opada na poduszkę, maluch układa się do snu, Ty już podświadomie tańczysz w złotym pyłku, pozdrawiasz produkujące go wróżki, latasz z nimi pod sufitem, skaczesz potrójny axel, a tu ni z gruszki ni z pietruszki:
– Oooo nie! Bam! – kolejny sąsiad do odstrzału, tym razem ten, który nie potrafi zamykać drzwi po cichu. 
– Ktoś wszedł do swojego domku, ale już jest cicho, nic się nie dzieje. Zamknij oczka, serduszko – to Ty i ten Twój wystudiowany ton głosu, kiedy w myślach wrzeszczysz: “Jeśli jeszcze raz ktoś się ruszy w tym bloku to Was wszystkich, k*rwa, powybijam!!!”. Od razu przypominasz sobie jak chciałaś zabić listonosza i zastanawiasz się czy z Tobą jest wszystko w porządku.
– A-a-a-a – oznajmia w końcu Twoje dziecko (po tym jak w międzyczasie zauważyło, że za oknem słychać hau, hau, ijo, ijo, miauu, rrrrr itd.), a Ty nie wierzysz we własne szczęście. Wstrzymujesz oddech, żeby już żaden szmer nie zakłócił procesu zasypiania, a w głowie powtarzasz: “błagam, błagam, zaśnij już, proszę Cię, plis, plissss”.
Nagle siada. Z Ciebie uchodzi powietrze. Nachyla się. Daje buziaka i oznajmia:
– Mama a-a-a-a… – po czym zasypia. A Ty, zamiast wyjść z pokoju i otwierać w końcu to wino czy tam książkę, odpalać Netflixa, brać długą relaksującą kąpiel… siedzisz przy łóżeczku i oczu nie możesz oderwać. Taki jest piękny jak śpi.

nóżki leżącego dziecka

Mogą Ci się spodobać również:

15 komentarzy

  1. Nie poddawaj sie. Poczatkowo Twojemu Synkowi zasypianie „samodzielnie” zajmuje mnostwo czasu…. 40 min…. 1h….. ale nauczycie sie. Bedziesz, dumna ze sie nie poddalas, a Cukierek zrozumie, ze zasypianie to zadna zlosliwosc swiata. 🙂 za kilka dni/tygodni zauwazysz ze Msluszek krocej walczy ze zmeczeniem i pogratulujesz sobie spokoju ktory zachowywalas co wieczor.

    1. Oby to były prorocze słowa, oby! 😀 Ja generalnie bardzo lubię to nasze usypianie, ale są momenty, że naprawdę mam ochotę pozabijać wszystkich sąsiadów, kierowców i ludzi spacerujących z psami za oknem 😉

  2. No powiem ci masz przebojowe zasypianie 🙂 Miałam tak z pierwszą córką, czasami i godzinę to usypianie trwało, bo bajka, siku, piciu. Z drugą już byłam mądrzejsza i pozwalam jej zasypiać jak jest zmęczona – o dziwo ta opcja jest dużo lepsza i mniej stresująca 🙂

  3. Ach te czasy mam już za sobą . Syn ma 20 lat, ale przyznam, że teraz tęsknię za tym

  4. Och jak ja dobrze to znam! Przy usypianiu słuchać każdy dźwięk, a dziecko musi cię o tym poinformować 🤦‍♀️

  5. Haha pamietam jak to było 🙂 wszyscy spali tylko ja od 5 rano zadawałam z wózkiem po wsi bo już mi pomysłów brakowało co robić xd. I zazdrościłam wszystkim dookoła nie wierząc, że to się kiedyś zmieni. Najpierw jednak wyeliminowała delikatnie drzemki w dzień, bo to one robią krecią robotę 🙂 i nie wiadomo kiedy, w okolicach 4 roku zaczął spać normalnie. Teraz ma 7 i w weekendu śpimy do 10. Ja do tego karmiłam piersią 3 lata 🙂

    1. W okolicach 4 roku, dzięki za pocieszenie! 😀 Ja na samo spanie nie narzekam (tfu, tfu), wysypiam się bez problemu, drzemka w dzień nie ma na to wpływu (a też jest mi potrzebna:P). Ale proces zasypiania i te przemówienia mnie czasem wykańczają 😀

  6. Oooo rozczuliłam się! ❤ Przy takich widokach wszystkie dobra Netflixu nie mają szans! Właśnie, właśnie, chętnie przeczytałabym post, jak to u Was było z zasypianiem. Od 4 miesiąca życia coś się u nas zepsuło, bobas budzi się bardzo często w nocy na jedzenie albo przytulanie, niekiedy w grę wchodzi tylko spanie na mamie. A wieczorem usypianie na rękach. Fajnie, bo takich ładnych ramion to w życiu nie miałam, ale jak jeszcze trochę urośnie, to nie dam rady go tak nosić. Ale tak, jeden uśmiech o 5 nad ranem na mój widok i jestem jak zaczarowana. Nadal niewyspana, ale gotowa do działania i zakochana po uszy w tych oczach 🤩

    1. Oooo, ja nie wiem czy jestem psychicznie gotowa na przypominanie sobie tego braku snu, haha 😂 zasypianie było przy cycusiu, ale co z tego, skoro pobudek milion dwieście co noc 🙈 i przy każdej modliłam się zanim spojrzałam na zegarek żeby to już było rano 😅

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *