Zróbmy razem coś dobrego!

Przychodzę tu dziś do Was, drogie moje czytelniczki i wspaniali czytelnicy, z propozycją nie do odrzucenia. Jest to plan uzdrowienia społeczeństwa. Wielkiej rewolucji bez przelania kropli krwi. Małego kroku dla człowieka, a wielkiego dla ludzkości. Propozycja brzmi: wymieńmy się dziećmi!

Nie, nie oszalałam i nie, nic mi się nie pomieszało. To plan prosty jak drut. Przecież nie od dziś wiadomo, że na wszystkim się znamy – piłka nożna, polityka, służba zdrowia, proste. O wychowywaniu dzieci też wiemy najwięcej, mamy rady na wszelkie kryzysy od laktacyjnego poczynając, na buncie nastolatka kończąc. Doskonale poradzilibyśmy sobie z dwulatkiem sąsiada, a trzyletnia córka kuzynki u nas na pewno nie byłaby taka rozwydrzona. 

Dlatego żeby pozbyć się wszelkich problemów wychowawczych, ukoić skołatane nerwy rodziców i przywrócić spokój społeczeństwu – po prostu się wymieńmy!

Rozejrzyjmy się wokoło i ustalmy jakiś plan wymiany,  co by uniknąć zbędnego chaosu. Ustalmy, że np. idziemy do sąsiada po lewej i jeśli ma dziecko to je zabieramy i od tej pory to jest nasze dziecko. Nasze, ale nadal sąsiada (to ważne!), bo jakby się stało takie całkiem nasze to wiadomo, już byśmy się nim tak świetnie nie zajęli. 

Od tej pory istnieć będą wyłącznie idealni rodzice i ich-nie-ich idealne dzieci. Z internetu znikną wszelkie fora rodzicielskie, fejsbuczek będzie uboższy o kilkaset grup dla matek i ojców. Nie będzie potrzeby pytać. Wszyscy już będą wszystko wiedzieć, będą najmądrzejsi, bo to nie o ich dzieci będzie chodzić. Jakie to proste, prawda? Nie będzie już beki z mamy, która panikuje, bo to jej pierwsze dziecko i zadała głupie pytanie. Nie będzie komu hejtować, gdyż wszyscy zaszyją się w domowym zaciszu i będą podawać swoim-nie-swoim dzieciom idealnie zbilansowane posiłki, dbać o ich rozwój sensoryczny i kupować wyłącznie ekologiczne zabawki. 

Na spacerach nie będzie się słyszało tu i ówdzie “a gdzie czapeczka?”, “a gdzie skarpetki?”, “mama daj mu jeść jak płacze!”. Nie będzie potrzeby! Nasze szczęśliwe społeczeństwo poradzi sobie samo, każdy się zajmie swoim-nie-swoim dzieckiem i już! Nie trzeba będzie upominać innych rodziców, że gdybyśmy to my mieli ich dziecko to zrobilibyśmy inaczej. Miód, malina! 

A teraz trochę serio

Kochani! Oczywiście, że robię sobie jaja. Ale już nie mogę czytać tych złośliwych komentarzy kiedy tylko ktoś o coś zapyta w internecie. A nie daj o borze szumiący żeby ktoś się z nami nie zgodził. Przecież to my, My, MY wiemy najlepiej jak się zająć bombelkiem! Nie będzie mi tu jakaś pańcia mówić, że jest inaczej. W końcu jak ja coś mówię, to mówię! Ktoś rozszerza dietę po 4 miesiącu? Ty głupia małpo, zniszczysz swoje dziecko i jego mały żołądek! Ktoś czeka z tym aż maluch skończy pół roku? O dżizas Ty durna pało, wierzysz w jakieś zalecenia WHO? Karmisz butlą? Ty kretynko, przecież mleko matki jest najlepsze! Karmisz piersią? No i czym się chwalisz, wywłoko? Na każde pytanie znajdzie się zaczepna odpowiedź, tylko po to, żeby obrazić inną mamę. Często taką, która tuż po porodzie zmaga się z burzą hormonów i naprawdę niewiele trzeba żeby popchnąć ją w przepaść. 

Obecnie nawet nie można lecieć na wakacje z dzieckiem żeby nie usłyszeć w międzyczasie od współpasażerów, że oni to by z dzieckiem nigdy, że jak to tak dziecko w samolocie, że tak go męczą, biedny, że jakby to było moje dziecko to… 

No okej, fajnie. Ty zrobisz tak, ja zrobię inaczej. Każdy popełnia błędy, szczególnie przy pierwszym dziecku. Choćby nie wiem jak bardzo się starał. Najważniejsze żeby nie robić dziecku krzywdy swoim zachowaniem. Dlatego ludzie – szanujmy się wzajemnie! Nie udzielajmy sobie rad, jeśli ktoś o nie nie prosi. Nie odpowiadajmy oburzeniem (“jak można tego nie wiedzieć?!”) jeśli ktoś prosi o pomoc, starajmy się zrozumieć tę drugą stronę. I wszystkim nam będzie lepiej. I cieplej. Szczególnie teraz – jesienią. 

16 Replies to “Zróbmy razem coś dobrego!”

  1. Ja się nie wtrącam, swoje chowałam po swojemu z dużą pomocą wszystkich wokół i mnie to nie przeszkadzało, a synowa chowała po swoje sama… Wybór należy do nas 🙂
    Pomysł z wymianą dzieci świetny,
    doświadczenie dla rodziców niesamowite 🙂

  2. my z tolerancja jestesmy na bakier i zawsze udowadniamy swoją rację. udowadnianie to strategia stosowana gdy ktoś ma niska samoocenę a sądze ze nasz naród statystycznie ….tak włąśnie ma

    1. Jeśli tylko ktoś chciałby się na to zgodzić to czemu nie 😂

  3. Mam wrażenie, że ten post nie dotyczy tylko macierzyństwa, ale właściwie wszystkich dziedzin życia. Mnie parenting szeroko pojęty nie dotyczy, bardziej siedzę w książkach, ale i tam wygląda to podobnie. Ludzie hejtem żyją i chyba bez hejtu nie wyobrażają sobie swojego istnienia.

    1. Tak, macierzyństwo to tylko punkt wyjścia. A hejt jest wszędzie, niestety.

  4. Ja z kolei ciągle słyszę od znajomych na moje ;nie będę dzieciata’ – „kto Ci szklankę wody poda na starość…’.

    I serio, patrząc na dzisiejszy świat, młodych goniących za hajsem i karierą, wyrywających się do dużych miast albo zagranicę, to nie jest argument…

    1. Dokładnie, zgadzam się. Argument bez sensu, a samo pytanie może być krzywdzące.

    2. Ech, słaby argument. Lepiej liczyć na siebie, to i dzieci, jeśli są jak u mnie, nie będą narzekały, że coś im się samo z siebie czy rodziców należy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *